Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 19.05.2026
Podnajem stanowisk w salonach beauty stał się w ostatnich latach jedną z popularniejszych form współpracy w branży. Zdania o opłacalności tego rozwiązania są podzielone. Dla jednych to sposób na ograniczenie ryzyka i kosztów zatrudnienia. Dla innych – model, który bardziej opłaca się podnajmującemu niż właścicielowi salonu.
Prowadzę salon stylizacji paznokci. Chciałabym podnająć stanowisko dziewczynie, która robi brwi i rzęsy. Znalazłam taką osobę, ale ona nie chce być na stałe w jednym miejscu – pracuje już w innej miejscowości. Na początek będzie u mnie dwa dni w tygodniu. Nie chce płacić mi normalnego czynszu, tylko procent od wykonanych usług. Klientki nabijałaby na swoją kasę fiskalną, miałaby też swoje materiały. Ja mam jej tylko zapewnić na początek stanowisko pracy (koszt około 1000 zł, ale zostaje to ze mną). Zaproponowała mi 25 proc. Czy to się sprawdzi? Czy to jest adekwatne?
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Takie pytanie pojawiło się na forum dyskusyjnym Beauty Razem. Jest jednym z wielu o tej samej tematyce. Branża się zmienia, staje się coraz bardziej konkurencyjna, dlatego zmieniają się formy zatrudnienia i współpracy – muszą być bardziej elastyczne.
Część właścicieli salonów nie chce już zatrudniać pracowników – koszty oraz formalności z tym związane są dla nich zbyt obciążające. Z drugiej strony – nie każda stylistka, fryzjerka, kosmetyczka jest w stanie wziąć na siebie koszty najmu własnego lokalu. Wiele osób nie chce też pracować w jednym miejscu, ponieważ nie ma na ich usługi takiego popytu. Zamiast typowo mobilnej działalności, czyli dojeżdżania do klientek lub obsługiwania ich we własnym domu, wolą przemieszczać się pomiędzy salonami i w nich świadczyć usługi.
Zalety takiego rozwiązania są dla obu stron. Właściciel salonu nie angażuje się we wszystkie formalności związane z zatrudnianiem pracownika, nie ponosi kosztów pracowniczych, miejsce w salonie na siebie zarabia, zakres oferowanych usług się poszerza. Osoba podnajmująca stanowisko nie musi pracować w jednym miejscu, rośnie prestiż jej usług, bo przyjmuje w profesjonalnym miejscu a nie w domowych warunkach, nie inwestuje we własny lokal – wyposażenie, remont. Najważniejsza korzyść dla obu stron – zakres usług oferowanych w salonie jest większy, uzupełniają się one, wynajmujący oraz podnajmujący mogą polecać się nawzajem i zdobyć nowe klientki.
To zależy od tego, jak skonstruowana jest współpraca i czy obie strony uczciwie policzyły koszty. Podnajem może być zarówno świetnym rozwiązaniem biznesowym, jak i źródłem ciągłych konfliktów. Koszty powinny być tak skalkulowane, aby każdy zarabiał i nikt nie dokładał do interesu. Bardzo ważne jest również zrozumienie od początku o jakim modelu współpracy mówimy.

W branży beauty bardzo często miesza się różne modele współpracy, co prowadzi do nieporozumień. Pada pytanie o podnajem stanowiska, a w dyskusjach o kosztach pojawia się temat opłat stałych, procentów od klientek, pytania o zdobywanie (i podkradanie) klientek oraz licytacje o to, kto bardziej na podnajmie korzysta. Właściciele salonów mówią, że nie chcą już zatrudniać pracowników, ponieważ boją się rotacji, nie chcą ponosić kosztów ZUS i urlopów, są zmęczeni zarządzaniem zespołem, mają za sobą złe doświadczenia. Nie chcą ponosić ryzyka związanego z zatrudnieniem, decydują się więc na podnajem stanowiska, ale zarazem chcieliby mieć wpływ na klientki, kontrolować jakość pracy, czerpać procent od usług, budować markę salonu. Podnajmujący nie chcą płacić stałej kwoty za wynajem, proponują tylko procent od klientek.
Tymczasem klasyczny podnajem działa inaczej. Inaczej działa też współpraca B2B. Czym więc różnią się od siebie poszczególne modele współpracy?
Klasyczny podnajem – wynajem przestrzeni
Podnajem w klasycznym modelu to przede wszystkim wynajem przestrzeni. W najczystszej formie podnajem przypomina wynajem biura albo gabinetu – znamy przykłady biurowców, które mogą być wynajmowane nawet na godziny. Gdy mówimy o klasycznym podajmie:
Stylistka:
Właściciel salonu:
W takim modelu obie strony odnoszą korzyści: właściciel zarabia na niewykorzystanym miejscu, stylistka nie musi inwestować we własny lokal.
Ale jest też konsekwencja – klientki i biznes stylistki należą przede wszystkim do niej.
To często prowadzi do frustracji, która objawia się w komentarzach: „dorobi się na mnie”, „zabierze klientki”, „otworzy własny salon”, „korzysta z mojej marki”. Tyle że w klasycznym podnajmie to naturalna konsekwencja tego modelu. Każdy działa na własny rachunek. Stylistka/fryzjerka sama zdobywa klientki, sama prowadzi zapisy, jest najemcą, który prowadzi działalność w cudzym lokalu.

Porównaj systemy rezerwacji
Wybierz najlepszy system i zyskaj coś ekstra
od Beauty Razem.
B2B – wynajem i współpraca
Inaczej wygląda sytuacja przy współpracy B2B. Tu salon często:
Wtedy stylistka nie korzysta już wyłącznie z krzesła i lampy, ale także z całego zaplecza biznesowego salonu. W modelu B2B dużo częściej pojawiają się:
W takim układzie właściciel salonu najczęściej uczestniczy w budowaniu przychodu stylistki, więc oczekiwanie udziału w zyskach jest zrozumiałe.
Najwięcej konfliktów pojawia się w modelach „pomiędzy”, a w takim modelu hybrydowym wiele salonów próbuje działać. Stylistka podnajmująca stanowisko teoretycznie jest niezależna, ale salon oczekuje lojalności jak od pracownika. Stylistka płaci za miejsce, ale właściciel chce jeszcze procent od usług. Klientki są „wspólne”, dopóki współpraca trwa. Potem pojawiają się animozje, a na forach branżowych wzajemne oskarżenia o nielojalność i podkradanie klientek.

W przypadku klasycznego podnajmu miejsca w salonie właściciel „sprzedaje” przestrzeń i infrastrukturę. Co właściciel powinien policzyć przy podnajmie kalkulując koszty?
Koszty stałe:
Koszty wspólne:
Koszt zamrożenia przestrzeni – to bardzo ważne. Jeśli stylistka przychodzi tylko 2 dni w tygodniu, ale blokuje stanowisko, to właściciel nie może podnająć tego miejsca komuś innemu. To też jest koszt.
Podnajem nie powinien być liczony „na zero”, ponieważ właściciel inwestował w lokal, bierze ryzyko biznesowe, organizuje przestrzeń, odpowiada za funkcjonowanie salonu. Naturalne jest więc, że chce na tym zarobić. Ważne jest jednak, że jego zarobek powinien wynikać z wynajmu miejsca, a nie z kontrolowania biznesu stylistki. Typowe cechy podnajmu to stały czynsz i niezależność biznesowa stron.
Co warto zawrzeć w umowie podnajmu?
Warto ustalić:
Marketing w przypadku podnajmu może być obszarem wspólnej korzyści, ale też potencjalnego konfliktu. Gdy salon promuje pełną ofertę miejsca, stylistka automatycznie korzysta z ruchu i rozpoznawalności lokalu. Warto więc wcześniej ustalić, jakie wzajemne działania marketingowe obie strony mogą prowadzić i na jakich zasadach.
Tu model jest już inny. Salon nie jest już wyłącznie „wynajmującym przestrzeń”. Najczęściej z założenia staje się partnerem biznesowym, który współtworzy sprzedaż usług. Przychód stylistki częściowo powstaje dzięki działaniom salonu.
Dlatego przy umowie B2B właściciel salonu powinien policzyć nie tylko koszt podnajmu miejsca, ale też koszty:
Co powinno znaleźć się w umowie B2B?
Warto ustalić:
Rozliczenie procentowe to model zaproponowany w przytoczonym przykładzie na początku artykułu. Zamiast stałego czynszu stylistka oddaje tylko procent od wykonanych usług. Problem polega na tym, że w takim modelu duże ryzyko przechodzi na właściciela salonu.
Stylistka może mieć słaby miesiąc, ale właściciel salonu nadal ma koszty stałe swojej firmy, takie jak prąd, ogrzewanie, internet, sprzątanie, ZUS, księgowość i inne, w tym amortyzacja samego lokalu. Podnajmuje stanowisko, które na siebie nie zarabia, a w najgorszym przypadku musi nawet dołożyć do tego biznesu. W praktyce może się okazać, że stylistka płacąca niski procent od usług nie pokrywa nawet realnych kosztów swojego miejsca pracy.
Uczestniczki dyskusji na forum Beauty Razem szybko to wypunktowały:
„Ma znaczenie, ile godzin zamierza pracować, jak długo robi, czy bierze za paznokcie 70 zł czy 170 zł, a kto płaci za kubki jednorazowe, kawę, herbatę, sterylizację, prąd za autoklaw?”
„Zdecydowanie lepiej i czytelniej dla Ciebie będzie jej podnajmowanie na dni. W ilości klientek się nie doliczysz”.
W modelu procentowym trzeba bardzo dokładnie policzyć wszystkie swoje koszty:
Dopiero wtedy można ustalić, ile naprawdę kosztuje utrzymanie jednego stanowiska.
Przykładowa kalkulacja
Załóżmy:
salon generuje 10 000 zł stałych kosztów miesięcznie, posiada 4 stanowiska. To oznacza, że jedno stanowisko kosztuje średnio około 2500 zł miesięcznie.
Jeśli stylistka pracuje tylko dwa dni w tygodniu, to korzysta z miejsca przez około 40 proc. czasu. W takim przypadku koszt jej obecności może wynosić około 1000-1400 zł miesięcznie.
Czy procent od usług pozwoli pokryć te koszty?
Przy rozliczeniu 25 proc.:
Dopiero przy wyższych obrotach taki model zaczyna mieć sens.
Podnajem stanowiska może być świetnym sposobem na rozwój salonu jednak trzeba jasno ustalić zasady współpracy pomiędzy stronami i z pełną świadomością wyliczyć koszty i ryzyko. Największym błędem jest podejmowanie decyzji „na wyczucie” albo kopiowanie stawek z innych salonów. Każdy biznes działa inaczej, ma inne koszty, inną lokalizację i inną grupę klientów. Dlatego zanim właściciel salonu zgodzi się na niski procent lub bardzo tani podnajem, powinien odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to stanowisko naprawdę na siebie zarobi?
TAGI
Przeczytaj także