Data publikacji: 01.09.2026
Prace nad przyszłymi regulacjami rynku zabiegów estetycznych weszły w etap szczegółowej analizy technologii i procedur. Podczas kolejnego spotkania zespołu pracującego przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii kontynuowano próbę wyznaczenia obszarów, które mogłyby należeć do kompetencji kosmetologów, oraz tych, które ze względu na ryzyko powinny pozostać domeną lekarzy. Najtrudniejszym obszarem w procesie uzgodnień są i będą iniekcje.
Trwają prace międzyresortowego zespołu powołanego przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii, który ma pomóc w uregulowaniu rynku zabiegów estetycznych. Praktycy – naukowcy, wykładowcy, lekarze i kosmetolodzy kontynuują analizę przygotowanego wcześniej obszernego katalogu technologii i procedur.
W posiedzeniach zespołu uczestniczą eksperci z Akademickiej Rady Naukowej (ARN) – ciała doradczego powołanego przy Fundacji Beauty Razem. W spotkaniu, które odbyło się 21 sierpnia br. ARN reprezentowały: mgr Agnieszka Sadziak – biegła sądowa w zakresie kosmetologii i trychologii przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie, wykładowca kosmetologii oraz mgr kosmetologii, przedsiębiorczyni Katarzyna Kleniewska.
Omawiano kolejne grupy procedur – od technologii ultradźwiękowych i metod modelowania sylwetki, przez technologie mechaniczne i diagnostyczne, po peelingi chemiczne i iniekcje. Nie oznacza to jednak, że powstaje gotowa lista zabiegów „dla lekarza” i „dla kosmetologa”. Prace zespołu mają charakter roboczy i konsultacyjny dla Ministerstwa Rozwoju i Ministerstwa Zdrowia. Tam, gdzie uczestnicy widzą możliwość wspólnego stanowiska, kolejne punkty są porządkowane. Tam, gdzie pojawiają się istotne różnice, mają one pozostać zaznaczone jako obszary wymagające dalszej analizy. Takie podejście zostało przyjęte przez prowadzącego spotkanie przedstawiciela Ministerstwa Rozwoju.

Wesprzyj ochronę zawodu kosmetologa
Bronimy interesów branży, reagujemy na projekty ustaw i działania instytucji.
Każda wpłata realnie wspiera działania prawne i eksperckie. Wesprzyj BLIK-iem.
Tel: 506 224 225
Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Jednym z najważniejszych problemów ujawniających się podczas kolejnych rozmów jest znalezienie właściwego kryterium podziału kompetencji. Pisaliśmy już o tym w relacji z poprzedniego spotkania. Sama nazwa technologii nie zawsze wystarcza. Znaczenie często mają m.in. parametry urządzenia, głębokość oddziaływania, energia, obszar ciała, stan skóry, cel wykonywania procedury czy możliwość wystąpienia powikłań.
Kosmetolodzy podkreślają rozróżnienie pomiędzy procedurą wykonywaną na zdrowej osobie w celu estetycznym a leczeniem choroby. Strona medyczna wskazuje natomiast, że sam estetyczny cel zabiegu nie przesądza jeszcze o jego bezpieczeństwie ani o tym, kto powinien mieć prawo go wykonywać. To jedna z najważniejszych różnic w optyce obu środowisk.
Na przykład dyskusja wokół technologii ultradźwiękowych dotyczyła tego, czy określona głębokość działania rzeczywiście powoduje taki wzrost ryzyka, który uzasadnia ograniczenie procedury wyłącznie do kompetencji lekarzy. W przypadku HIFU zwracano uwagę na ryzyko związane z głębszym oddziaływaniem, szczególnie w obrębie twarzy – na głębokości 4,5 mm występują zakończenia nerwowe, może dojść do ich uszkodzenia. Sam zabieg, nazywany liftingiem bez skalpela, daje powikłania odległe w czasie i podejście do niego zmienia się wraz z biegiem lat i coraz lepszym poznaniem skutków tej procedury.
Przy lipolizie iniekcyjnej strona kosmetologiczna proponowała możliwość wykonywania jej w ściśle określonym zakresie u zdrowych osób i wyłącznie w celu estetycznego modelowania sylwetki. Po stronie medycznej podkreślano jednak, że o poziomie ryzyka decyduje to, że jest to zabieg, przy którym mogą wystąpić poważne powikłania oraz sam mechanizm procedury – w tym przypadku iniekcyjne podanie substancji.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęKosmetolodzy nie chcą być traktowani jako jedna grupa ze wszystkimi osobami wykonującymi usługi beauty. W argumentacji powraca znaczenie wyższego wykształcenia kierunkowego, programu studiów, doświadczenia oraz dodatkowych kwalifikacji.
Jednocześnie to stanowisko nie sprowadza się do postulatu nieograniczonego dostępu do wszystkich technologii. W wielu dyskutowanych obszarach dopuszczane są granice związane z głębokością działania, rodzajem urządzenia, stanem tkanek czy przeznaczeniem procedury.
Pokazała to m.in. dyskusja dotycząca pracy z bliznami. Po stronie kosmetologicznej rozdzielano leczenie świeżej lub patologicznej blizny od estetycznej pracy z tkanką w pełni zagojoną (po upływie 2-3 lat). Strona medyczna zwracała natomiast uwagę, że nawet wieloletnia blizna może wymagać wcześniejszej diagnostyki lekarskiej ze względu na jej pochodzenie – szczególnej ostrożności wymagają np. blizny związane z chorobami nowotworowymi. W efekcie zamiast prostego „wolno – nie wolno” rozmowa prowadziła do poszukiwania bardziej precyzyjnych kryteriów – kiedy kosmetolog może pracować z blizną, a kiedy niezbędna jest wcześniejsza konsultacja lekarska. Podkreślono również, że w praktyce tak właśnie praca w tym zakresie wygląda – lekarze, fizjoterapeuci i kosmetolodzy współpracują ze sobą.
Niezmiennie powraca również jednak temat braku jednolitych standardów kształcenia na studiach kosmetologicznych.
Ciekawy przebieg miała również dyskusja na temat peelingów chemicznych. Peelingi powierzchowne nie wzbudziły zastrzeżeń jako procedury kosmetologiczne, natomiast peelingi głębokie potraktowano jako obszar medyczny.
Różnica zdań wystąpiła przy peelingach średnio głębokich. Początkowo pojawiło się stanowisko, że ze względu na ryzyko również one powinny zostać zastrzeżone dla lekarzy. W odpowiedzi kosmetolodzy wskazywali jednak, że tak szeroka kategoria nie uwzględnia różnic pomiędzy poszczególnymi substancjami, formulacjami i sposobami ich stosowania. Szczególną uwagę poświęcono preparatom wykorzystującym TCA.
W toku rozmowy stanowiska zaczęły się zbliżać. Uznano, że rozwój preparatów i sposobów ich stosowania może zmieniać profil bezpieczeństwa procedury, dlatego kategoria peelingów średnio głębokich wymaga bardziej precyzyjnego opisania.
Ustalono więc potrzebę dalszego doprecyzowania tej części katalogu. To kolejny przykład pokazujący, jak trudnym procesem jest regulowanie rynku estetycznego oraz że oparcie się na szerokich nazwach kategorii zabiegowych nie jest wystarczające
Kolejnym wyraźnym kierunkiem prac jest próba oddzielenia kosmetologicznej oceny zdrowej skóry od diagnostyki medycznej.
Było to widoczne podczas dyskusji o urządzeniach obrazowych. W przypadku USG skóry przedstawiciele kosmetologii wskazywali na możliwość jego wykorzystywania do nieinwazyjnych pomiarów i dokumentowania stanu skóry, ale nie do diagnostyki. Podobną zasadę zastosowano przy kolejnych technologiach obrazowania skóry. Po stronie kosmetologicznej wskazywano dokumentację, analizę zdrowej skóry i ocenę efektów estetycznych, natomiast po stronie medycznej – diagnostykę chorób, ocenę powikłań czy planowanie procedur medycznych. W kilku takich punktach nie zgłoszono zastrzeżeń do zaproponowanego podziału.
Podczas spotkania przedstawiono postulat, aby w określonych przypadkach stworzyć możliwość wykonywania wybranych procedur iniekcyjnych przez magistrów kosmetologii posiadających dodatkowe, certyfikowane kwalifikacje. Propozycja zakładała daleko idące ograniczenia dotyczące m.in. produktu, obszaru zabiegowego, dawek i przygotowania osoby wykonującej procedurę.
Stanowisko przedstawicieli strony medycznej w tej kwestii pozostaje jednak zdecydowane – procedury iniekcyjne powinny pozostawać wyłącznie w zakresie uprawnień lekarzy. W trakcie dyskusji wskazywano także na obowiązujące regulacje dotyczące zawodów medycznych: pielęgniarki mogą podawać określone produkty lecznicze samodzielnie jedynie w granicach ustawowych uprawnień, inne świadczenia wykonują na zlecenie lekarza; odrębnie uregulowany jest także zakres czynności wykonywanych przez ratowników medycznych. Podkreślano, że dopuszczenie kosmetologów do procedur iniekcyjnych wymagałoby więc ingerencji w istniejące rozwiązania systemowe, a nie jedynie ustalenia nowego podziału kompetencji w obrębie rynku estetycznego.
Powstający materiał ma pomóc administracji w przygotowaniu przyszłych regulacji rynku. Jednym z najbliższych elementów tego procesu ma być rozporządzenie przygotowywane w ramach delegacji z ustawy o wyrobach medycznych, nad którym prace prowadzi URPL z upoważnienia Ministra Zdrowia. Nie wszystkie rozwiązania wypracowane przez zespół muszą znaleźć się właśnie w tym akcie. Jak zaznaczono podczas spotkania, także pozostałe ustalenia – oraz zidentyfikowane obszary rozbieżności – mają stanowić materiał merytoryczny dla Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rozwoju i Technologii do dalszych prac nad uporządkowaniem zasad funkcjonowania rynku.
Dyskusja nie dotyczy wyłącznie podziału kompetencji pomiędzy lekarzy i kosmetologów. Jej zakres jest znacznie szerszy – jednym z celów jest uporządkowanie zasad stosowania wyrobów medycznych na całym rynku zabiegów estetycznych, a więc również określenie, kto, przy jakich kwalifikacjach i na jakich warunkach może z nich korzystać.
Kolejne spotkania zespołu powołanego przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii mają odbywać się co dwa tygodnie – najbliższe zostało zaplanowane na 4 września 2026. Eksperci będą pracować nad pozostałymi grupami technologii wykorzystywanych w estetyce.
TAGI
Przeczytaj także