Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 18.06.2026
Czy komunikat Ministerstwa Zdrowia może wpłynąć na status kosmetologów i ich sytuację na rynku pracy? Jakie są kompetencje kosmetologów kształconych na wyższych uczelniach? Jak chronić zawód kosmetologa, a jednocześnie budować bezpieczeństwo klientów? Dlaczego potrzebna jest współpraca kosmetologów, środowiska akademickiego i przedstawicieli zawodów medycznych? O tym rozmawiali uczestnicy panelu zorganizowanego przez Fundację Beauty Razem podczas wiosennej edycji targów Beauty Forum 2026.
Karta Członkowska to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB. Anna Kowalska
Beauty Razem
Ograniczeniom w kosmetologii estetycznej poświęcony został panel zorganizowany przez Fundację Beauty Razem podczas marcowej edycji targów Beauty Forum 2026. W dyskusji uczestniczyli Aniela Goc, założycielka Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu (WSZUiE) i jedna z pionierek akademickiego kształcenia kosmetologów w Polsce, mec. Jagoda Rusińska-Dermaut, radczyni prawna, wykładowczyni akademicka i szefowa działu prawnego Fundacji Beauty Razem; Agnieszka Matela, pielęgniarka oraz Michał Łenczyński, prezes Fundacji Beauty Razem, który poprowadził debatę.
Punktem wyjścia był komunikat Ministerstwa Zdrowia z 23 stycznia 2026 r. dotyczący wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej, który wywołał ogromne poruszenie w branży. Rozmowa wykraczała jednak poza sam dokument. Stała się dyskusją o historii kosmetologii w Polsce, znaczeniu wyższego wykształcenia, rzeczywistych kompetencjach absolwentów oraz potrzebie stworzenia jasnych i stabilnych zasad wykonywania zawodu.
Historię akademickiej kosmetologii przypomniała Aniela Goc – nestorka polskiej kosmetologii. Jej opowieść pokazała, jak ogromną zmianę przeszła branża: od czasów, gdy zawodu uczono się u mistrzów lub na kursach trwających od kilku dni do kilku miesięcy, przez dwuletnie szkoły policealne, aż po studia licencjackie i magisterskie.
Potrzeba stworzenia studiów wynikała przede wszystkim z rozwoju wiedzy. Medycyna, chemia i biologia szły naprzód, a program szkoły policealnej przestawał wystarczać. Absolwentki chciały uczyć się dalej, lecz nie istniał kierunek studiów pozwalający im rozwijać się właśnie w kosmetologii. Podejmując studia medyczne czy chemiczne, zdobywały inny zawód.
– Trzeba było więcej nauki, więcej wiedzy. Kosmetyczki, które kończyły szkołę policealną, widziały, że tej wiedzy mają za mało i chciały kształcić się dalej. Dlatego trzeba było stworzyć wyższą szkołę kosmetologii – mówiła Aniela Goc.
Stworzenie uczelni okazało się jednak przedsięwzięciem niezwykle trudnym. Potrzebny był nie tylko program, lecz także odpowiednia kadra naukowa. Założycielka WSZUiE wspominała konieczność pozyskania profesorów i doktorów, m.in. z Akademii Medycznej, aby spełnić wymagane minimum kadrowe. Nawet gdy program był gotowy, a chętnych do rozpoczęcia studiów nie brakowało, pozostawała jeszcze walka administracyjna.
Wniosek o uruchomienie szkoły uzyskał wymagane zgody, ale przez rok czekał na podpis ministra. Kolejną barierą były pieniądze – założycielka musiał zabezpieczyć w banku 100 tys. zł, co w tamtych realiach było ogromną kwotą. Aniela Goc wspominała, że zarabiała m.in. prowadząc wykłady i wykonując makijaże podczas targów w Poznaniu.
– To było strasznie trudne. Nie miałam pieniędzy, musiałam je zarobić. Pracowałam, prowadziłam wykłady w innych szkołach, robiłam makijaże na targach w Poznaniu. Ale udało się – wspominała.
Dzisiaj – jak podkreślała – największą satysfakcją jest dla niej to, że absolwenci kosmetologii pracują w gabinetach na całym świecie. Równie trudna jak uruchomienie pierwszych studiów była późniejsza walka o uznanie kosmetologii jako kierunku oraz o możliwość zdobywania tytułu magistra.
– Magisterium też wywalczyliśmy, ale ciężką pracą. Dzisiaj satysfakcja jest ogromna, bo moje absolwentki pracują na całym świecie – podsumowała Aniela Goc.

Mec. Jagoda Rusińska-Dermaut zwróciła uwagę na fundamentalne rozróżnienie między komunikatem Ministerstwa Zdrowia a przepisami powszechnie obowiązującego prawa. Jak relacjonowała, dzień przed panelem uczestniczyła w rozprawie sądowej, podczas której temat komunikatu pojawił się w kontekście orzecznictwa.
– Na tej rozprawie padły konkretne słowa: komunikat to jest komunikat, narzędzie dodatkowe – mówiła. – Komunikat nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Katalog takich źródeł wynika wprost z Konstytucji i obejmuje m.in. ustawy, rozporządzenia czy prawo Unii Europejskiej. Komunikat jest natomiast narzędziem dodatkowym, tzw. miękkim, które może być pomocne w interpretacji przepisów, ale nie powinno prowadzić do odbierania praw nabytych – podkreślała mec. Rusińska-Dermaut.
Prawniczka zwróciła uwagę na element, który w dyskusji o kompetencjach kosmetologów bywa pomijany: program studiów. Przyznała, że po publikacji komunikatu studenci kosmetologii pytają wprost, czy dalsze studiowanie tego kierunku ma sens. Odpowiadając nie myślała o medialnych interpretacjach, lecz o kształceniu kosmetologów.
– Spojrzałam w sylabusy. Mamy w nich konkretnie wskazane poszczególne umiejętności i zakres wiedzy zdobywanej przez cały tok studiów. Możemy dokładnie sprawdzić, czego uczymy na danej kosmetologii. W większości przypadków są tam zajęcia dające szereg kompetencji, o których w komunikacie się nie mówi – podkreśliła.
Wykształcenie, programy studiów i rzeczywiście zdobywane kompetencje powinny więc stanowić istotny element merytorycznej rozmowy o przyszłych regulacjach.

Drugim bardzo mocnym wątkiem wypowiedzi mec. Rusińskiej-Dermaut była potrzeba zjednoczenia środowiska. Jej zdaniem tworzenie nowych regulacji bez wcześniejszego wypracowania współpracy może przynieść skutek odwrotny od oczekiwanego.
– Branża powinna się jednoczyć, a nie walczyć ze sobą. Brakuje nam samorządu, jasnych regulacji i współpracy. Nie mówmy jednak o ustawie w momencie, kiedy jesteśmy tak podzieleni. Musimy się najpierw zjednoczyć. Jeśli będziemy mieli stabilny samorząd i branża będzie działała razem, wtedy zyskamy najwięcej także pod kątem prawnym – mówiła.
Podkreślała również, że konflikt nie powinien być przedstawiany jako prosty spór kosmetologów z lekarzami. Sama współpracuje z przedstawicielami środowiska lekarskiego i, jak mówiła, wielu lekarzy również poszukuje prawnych modeli współpracy z kosmetologami. Jej zdaniem należy przede wszystkim opierać się na obowiązujących przepisach i czekać na stanowiska kolejnych resortów.
– Jestem przekonana, że jeżeli branża będzie działała razem, pójdziemy w dobrym kierunku. Wtedy coś osiągniemy – podsumowała.
Niepewność związana z interpretacją zasad wykonywania zabiegów estetycznych nie dotyczy wyłącznie kosmetologów. Agnieszka Matela, pokazując perspektywę pielęgniarską, mówiła, że pielęgniarki także czują się pominięte w obecnej dyskusji.
– Uważam, że my również jesteśmy pominięte i pokrzywdzone, bo iniekcje są w naszych kompetencjach. Chciałabym prowadzić własną praktykę pielęgniarską i wykonywać zabiegi estetyczne spokojnie, bez stresu i zgodnie z prawem. Jestem osobą wykształconą, przygotowaną, posiadam kompetencje i umiejętności – mówiła Agnieszka Matela.
Jej wypowiedź była również głosem za odejściem od rywalizacji między zawodami. Jak podkreślała, kosmetolodzy i pielęgniarki często uczestniczą w tych samych szkoleniach i wykonują podobne zabiegi. Współpraca powinna obejmować również lekarzy, ale – jej zdaniem – musi opierać się na wzajemnym szacunku do kompetencji poszczególnych profesji.
– Potrzebujemy współpracy z każdym zawodem. Jeżeli jest to współpraca z lekarzem – a powinna być – to na zasadach równych i partnerskich, nie na zasadzie asystentki czy asystenta lekarskiego. Liczą się kompetencje, natomiast prawo w tym zakresie jest cały czas niedostosowane – podkreślała Matela.
Jak mówiła dalej, osoby zdobywające kolejne kwalifikacje nie robią tego po to, by omijać system, ale żeby pracować bezpiecznie i legalnie:
– Nie chcemy pracować w podziemiu, nielegalnie, nikt z nas nie chce krzywdzić ludzi. Chcemy się uczyć, pracować uczciwie, legalnie i w zgodzie z każdym zawodem.
Michał Łenczyński, prezes Fundacji Beauty Razem, wielokrotnie wracał podczas panelu do kwestii, która jest fundamentalna w rozmowie o kompetencjach kosmetologów: kosmetolog nie jest synonimem kosmetyczki. To dwa zawody, które powinny być traktowane z szacunkiem, ale których nie należy ze sobą utożsamiać.
– Trzeba odczarować wizerunek kosmetologa i bardzo głośno mówić, że kosmetolog to osoba wykształcona, po studiach wyższych. Kosmetyczka i kosmetolog to dwa piękne zawody, ale są to dwie różniące się od siebie ścieżki kształcenia – mówił Łenczyński.
Przypomniał również o działaniach podejmowanych przez Fundację wobec administracji publicznej. Organizacja skierowała pisma do kilku ministerstw, domagając się informacji i stanowisk dotyczących sytuacji branży.
Najważniejszym celem działań Beauty Razem pozostaje jednak stworzenie takich regulacji, które dadzą profesjonalistom poczucie bezpieczeństwa zamiast pogłębiać niepewność.
– Kosmetolodzy potrzebują dobrych, jasnych przepisów i regulacji, które zagwarantują możliwość wykonywania zabiegów, których zostali nauczeni. Jeżeli takie przepisy będą tworzone, muszą powstawać transparentnie, bez zamkniętych spotkań, z możliwością zgłoszenia uwag przez całe środowisko – zaznaczył Michał Łenczyński.
TAGI
Przeczytaj także