Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 06.07.2026
Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia mają czas do najbliższego wtorku na przedstawienie konkretnych rozwiązań, które ograniczą nadużycia w publicznym systemie ochrony zdrowia. Jeżeli propozycje okażą się niewystarczające, premier zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji, również personalnych. Tymczasem na jaw wychodzą kolejne nieprawidłowości, przez które szpitale znajdują się na granicy bankructwa.
Premier Donald Tusk zapowiedział zdecydowane działania po ujawnieniu nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym. Szeroko opisywane nadużycia w tej placówce ujawniły słabości całego systemu, a właściwie wyciągnęły do dyskusji medialnej to o czym pacjenci mówią od dawna. Rząd nie mógł nie zareagować. Tusk oczekuje wprowadzenia rozwiązań, które utrudnią wykorzystywanie luk i zwiększą przejrzystość funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Zapowiedziane działania koncentrują się na trzech najważniejszych kwestiach.
Pierwszą są tzw. „saloniki VIP”, czyli sytuacje, w których część pacjentów uzyskuje szybszy dostęp do świadczeń dzięki znajomościom lub nieformalnym wpływom. Rząd podkreśla, że dostęp do leczenia finansowanego ze środków publicznych powinien zależeć wyłącznie od wskazań medycznych oraz kolejności oczekiwania.
Drugim problemem jest omijanie kolejek poprzez prowadzenie nieformalnych list pacjentów. Odpowiedzią ma być przyspieszenie wdrożenia centralnej e-rejestracji, która pozwoli na większą kontrolę nad kolejkami i ograniczy możliwość ręcznego ingerowania w listy oczekujących. System ma zwiększyć transparentność i ułatwić wykrywanie nieprawidłowości.
Trzecim obszarem są wynagrodzenia osiągane dzięki wykorzystywaniu niedoskonałości systemu. Premier zaznaczył, że wysokie zarobki personelu medycznego nie są problemem samym w sobie, jednak państwo powinno eliminować przypadki, w których dochodzi do nadużyć prowadzących do wielomilionowych dochodów finansowanych ze środków publicznych.
Donald Tusk poinformował, że oczekuje konkretnych rekomendacji od resortu zdrowia i NFZ do najbliższego wtorku. Ich ocena ma przesądzić o dalszych decyzjach rządu. Zapowiedział, że jeśli przedstawione propozycje nie będą wystarczające, natychmiast wyciągnie konsekwencje personalne.
Jednocześnie Donald Tusk podkreślił, że działania mają być wymierzone w patologie systemowe, a nie w całe środowisko medyczne. Zaapelował do lekarzy i samorządu lekarskiego o współpracę przy przygotowaniu zmian, zaznaczając, że zdecydowana większość pracowników ochrony zdrowia wykonuje swoją pracę rzetelnie i nie powinna ponosić odpowiedzialności za nadużycia nielicznych osób.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęO porozumienie jednak nie będzie łatwo, zapowiadane przez rząd reformy od kilku dni wywołują napięcia w środowisku lekarskim oraz na linii rząd – samorząd lekarski. Szerokim echem odbił się wpis prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasza Jankowskiego, który trafił do mediów po wycieku z zamkniętej grupy dyskusyjnej. Przekonywał on, że proponowane przez rząd rozwiązania nie rozwiążą problemów ochrony zdrowia, a mogą doprowadzić do pogłębienia kryzysu jesienią. Padły również słowa, że „jeszcze żaden rząd nie wygrał z lekarzami”, które zaogniły sytuację.
Kilka dni później Łukasz Jankowski publicznie wyjaśnił, że żałuje tej formuły. Tłumaczył, że nie zachęcał do konfrontacji z rządem, lecz chciał podkreślić, iż bez współpracy ze środowiskiem medycznym nie uda się przeprowadzić skutecznej reformy ochrony zdrowia. Zaznaczył również, że lekarze nie chcą konfliktu z rządem, ponieważ ostatecznie jego skutki zawsze odczuwają pacjenci.
O tym, jak trudno będzie przeprowadzić reformę służby zdrowia świadczą także kolejne przypadki nadużyć opisywane przez media – punktem zapalnym są tu zarobki lekarzy. Nie chodzi jednak o to, jaka jest wysokość wynagrodzeń, a przede wszystkim o nadużycia na tym polu – nierealny czas pracy, często rzekomo na dyżurach w różnych placówkach w tym samym czasie, brak ewidencji czasu pracy, zatwierdzanie faktur przez szpitale i inne publiczne placówki zdrowia bez żadnej weryfikacji.
Drastyczny przykład opisała wirtualna polska: 26 tysięcy na godzinę. Neurochirurdzy zarabiali, szpital ma karę i komornika. Neurochirurdzy wykonujący zabiegi w powiatowych placówkach zarabiali 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki. Mieli otrzymywać aż 65 proc. wartości świadczeń finansowanych przez NFZ, podczas gdy standardowo lekarzom przypada zwykle od kilkunastu do maksymalnie 30-40 proc. wyceny. Według ustaleń mieli wykazywać wykonanie znacznie droższych procedur wymagających hospitalizacji, choć w rzeczywistości przeprowadzali krótkie kilkuminutowe zabiegi – szpitale nie miały nawet infrastruktury potrzebnej do ich przeprowadzenia. W sumie np. ze szpitala w Mogilnie wyłudzili około 13 mln zł, podobny sposób działania miał być stosowany także w placówce w Miastku. Za te nadużycia NFZ nałożył karę 2,6 mln zł na szpital w Mogilnie, ponieważ to szpital rozliczał kontrakty z NFZ, a skrajnie niekorzystną umowę dla szpitala podpisała poprzednia dyrektor. Szpital utracił płynność finansową i nie ma pieniędzy na wynagrodzenia. Sprawą obu szpitali zajmuje się prokuratura i CBA.
Aby zapobiegać takim patologiom, 19 czerwca br. Sejm uchwalił ustawę, która pozwoli powiązać informacje o wynagrodzeniach lekarzy i innych medyków z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Dzięki temu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji będzie mogła analizować łączne dochody osób pracujących jednocześnie w kilku placówkach. Dokument czeka na podpis prezydenta.
Warto jednak dodać, że wśród głównych powodów patologii w ochronie zdrowia wskazywane jest obsadzanie kierowniczych stanowisk w szpitalach i placówkach zdrowia nie zgodnie z kompetencjami a po linii przeróżnych powiązań, często są to również osoby, które nie znają specyfiki pracy w ochronie zdrowia oraz wykonywanych procedur. Była dyrektor wspomnianego szpitala w Mogilnie była wcześniej dyrektorem teatru Wybrzeże. Twierdzi, że umowę z neurochirurgami podpisała za namową dyrektora medycznego placówki.
Zapowiedzi uszczelnienia systemu ochrony zdrowia zbiegają się z coraz częściej podnoszonym problemem odpływu lekarzy z publicznego systemu do sektora prywatnego, w tym medycyny estetycznej. Coraz więcej specjalistów decyduje się ograniczyć lub całkowicie zakończyć pracę w szpitalach i poradniach finansowanych przez NFZ, wybierając działalność komercyjną.
To zjawisko opisaliśmy już wcześniej na łamach Beauty Razem w artykule „Coraz więcej lekarzy specjalistów wybiera medycynę estetyczną. To sygnał alarmowy dla systemu zdrowia”, zwracając uwagę, że problemem nie jest sama medycyna estetyczna, lecz rosnąca niewydolność publicznego systemu ochrony zdrowia. Gdy doświadczeni lekarze coraz częściej rezygnują z pracy na oddziałach szpitalnych na rzecz prywatnych gabinetów, pacjenci odczuwają skutki w postaci wydłużających się kolejek i trudniejszego dostępu do specjalistów. Ułatwia to przyjęta obecnie zasada, że zabiegami estetycznymi może zajmować się każdy lekarz i lekarz dentysta. Wprawdzie wydany w styczniu komunikat Ministerstwa Zdrowia wskazywał, że powinna do tego uprawniać certyfikacja w zakresie procedur medycyny estetyczno-naprawczej, ale samorząd lekarski stoi na stanowisku, że nie ma przepisu, który by lekarzy do tego zobowiązywał.
Wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Klaudiusz Komor, wypowiadając się dla TVN24 powiedział:
Z komunikatu wynika, że Ministerstwo Zdrowia planowałoby ograniczyć medycynę estetyczną tylko do wymienionych specjalizacji lekarskich i lekarzy, którzy zdobyli określoną umiejętność. Naszym zdaniem w obecnie obowiązującym prawie takiego ograniczenia nie ma i na ten moment procedury medycyny estetycznej może wykonywać każdy lekarz.
Zarazem zakaz wykonywania zabiegów osoby niebędące lekarzami w pełni akceptuje:
Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy i lekarzy dentystów, gdyż mają charakter inwazyjny i odbywają się z naruszeniem ciągłości skóry. Komunikat Ministerstwa Zdrowia uznajemy za pierwszy krok do ograniczenia wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej przez niemedyków.
Tak odniosła się do tego mecenas Jagoda Rusińska-Dermaut z kancelarii SDW Legal, dyrektor działu prawnego Fundacji Beauty Razem w trakcie debaty na konferencji Beauty Business 2026:
– (…) Przychodzą do naszej kancelarii także lekarze i pytają, czy żeby wykonywać legalnie zabiegi z medycyny estetycznej muszą mieć certyfikację. (…) Generalnie, idąc za treścią komunikatu Ministerstwa Zdrowia – tak powinno być, ale który lekarz się do tego zastosował?
Samo Ministerstwo Zdrowia przyznaje obecnie, że komunikat opisuje przede wszystkim zakres wiedzy i umiejętności wymaganych od lekarzy ubiegających się o certyfikat z medycyny estetyczno-naprawczej, co nie oznacza, że są to procedury zastrzeżone wyłącznie dla lekarzy.
TAGI
Przeczytaj także