Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 30.07.2026
W Polsce emocje po wprowadzeniu zakazu stosowania TPO w kosmetykach już opadły. W Wielkiej Brytanii właśnie wydano wytyczne dotyczące produktów z tym składnikiem, ich wycofywania z rynku i postępowania z zapasami.
W ostatnich dniach brytyjskie stowarzyszenie CTPA (Cosmetic, Toiletry and Perfumery Association) opublikowało długo oczekiwane wyjaśnienia dotyczące stosowania produktów kosmetycznych zawierających TPO (Trimethylbenzoyl Diphenylphosphine Oxide) przez profesjonalistów. Stanowisko zostało uzgodnione z brytyjskim Trading Standards, czyli organami odpowiedzialnymi za egzekwowanie przepisów kosmetycznych.
Brytyjskie przepisy przewidują dwa terminy:
15 sierpnia 2026 r. – zakaz pierwszego wprowadzenia produktu na rynek (placing on the market),
14 lutego 2027 r. – zakończenie sprzedaży i dystrybucji (making available / off-shelf date).
Po konsultacjach z Trading Standards uznano, że salon kosmetyczny nie „udostępnia produktu na rynku”, gdy wykorzystuje własny produkt podczas wykonywania usługi.
W praktyce oznacza to, że po 14 lutego 2027 r. salon nie może już kupić produktu zawierającego TPO od dystrybutora, ale może nadal wykorzystywać wcześniej zakupione zapasy, aż do ich wyczerpania.
CTPA podkreśla, że sam zakaz stosowania TPO nie oznacza, iż kosmetyki zawierające ten składnik zostały uznane za niebezpieczne podczas normalnego stosowania. Informuje, że klasyfikacja CMR odnosi się do właściwości samej substancji w warunkach skrajnej ekspozycji i nie odzwierciedla sposobu stosowania gotowego produktu kosmetycznego. Ilości TPO stosowane w produktach do stylizacji paznokci są bardzo niewielkie, produkt aplikowany jest na płytkę paznokcia, dlatego ekspozycja organizmu na składnik jest ograniczona.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
W całej Unii Europejskiej od 1 września 2025 r. obowiązuje zakaz używania TPO w produktach kosmetycznych. Od tej daty nie można wprowadzać produktów z TPO do obrotu, sprzedawać ich dalej ani używać ich podczas wykonywania usług kosmetycznych. Ten ostatni punkt wzbudził najwięcej kontrowersji i emocji, ponieważ dotąd salony kosmetyczne były traktowane jak użytkownik końcowy i nie uznawano ich za podmiot udostępniający produkt na rynku.
Tym razem zdecydowano inaczej. Według Komisji Europejskiej użycie produktu przez stylistkę na klientce stanowi element działalności gospodarczej i jest formą “making available on the market”. Oznacza to brak możliwości dalszego wykorzystywania nawet wcześniej zakupionych zapasów. Takie wytyczne przekazał także w Polsce Główny Inspektor Sanitarny, choć komunikaty przez długi czas były niejasne, a nawet sprzeczne – na rynku panował chaos. Część salonów wycofała produkty, inne zderzyły się z kontrolami i mandatami (albo nie – postępowanie zależy od lokalnych struktur Sanepidu).
Ostatecznie Komisja Europejska opublikowała dokument „TPO in Nail Products – Questions & Answers”, ponieważ otrzymywała bardzo wiele pytań od państw członkowskich i branży. Wprost przyznała, że w różnych krajach pojawiły się rozbieżne interpretacje i niepewność co do stosowania zakazu, zwłaszcza wobec profesjonalnych salonów. Celem Q&A było ujednolicenie wykładni. Komisja utrzymała, że od 1 września 2025 r. nie wolno:
Komisja odrzuciła argument branży, że profesjonalne zużywanie wcześniej zakupionego produktu nie jest „udostępnianiem na rynku”. Uznała, że użycie produktu podczas odpłatnej usługi kosmetycznej jest elementem działalności gospodarczej i mieści się w pojęciu making available on the market.
Komisja potwierdziła również, że nie istnieje okres przejściowy umożliwiający wyprzedaż lub wykorzystanie zapasów, ponieważ art. 15 rozporządzenia kosmetycznego nie przewiduje takiej możliwości dla substancji CMR, jeśli nie przyznano derogacji.
Jednocześnie w tym samym dokumencie Komisja przyznała, że obecne przepisy są mało elastyczne dla przedsiębiorców, zwłaszcza MŚP, i zapowiedziała prace nad zmianą rozporządzenia kosmetycznego, aby poprawić przewidywalność wprowadzania zmian prawnych – zwłaszcza w procesie wycofywania składników – i dialog z interesariuszami.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęTPO jest fotoinicjatorem stosowanym w produktach utwardzanych światłem UV i LED. W ostatnich latach substancja została sklasyfikowana jako CMR kategorii 1B (substancja mogąca działać szkodliwie na rozrodczość) na podstawie przepisów dotyczących klasyfikacji substancji chemicznych (CLP).
Na mocy art. 15 rozporządzenia kosmetycznego taka klasyfikacja oznacza co do zasady zakaz stosowania składnika w kosmetykach, chyba że zostanie uzyskane specjalne odstępstwo (derogacja), o które muszą wystąpić producenci. Takiego wniosku dla TPO przemysł nie złożył, dlatego składnik został wpisany do wykazu substancji zakazanych.
Brytyjskie wytyczne nie zmieniają prawa obowiązującego w Unii Europejskiej i nie mają zastosowania do salonów działających w Polsce.
Po Brexicie Wielka Brytania ma własne przepisy kosmetyczne (UK Cosmetics Regulation). Są one bardzo zbliżone do unijnych, ponieważ początkowo zostały przejęte z prawa UE, ale obecnie mogą być zmieniane niezależnie. Oznacza to, że UE stosuje rozporządzenie kosmetyczne (WE) nr 1223/2009 wraz z jego zmianami i interpretacjami Komisji Europejskiej. Natomiast Wielka Brytania stosuje własne przepisy kosmetyczne oraz własne akty zmieniające, a ich egzekwowaniem zajmują się brytyjskie organy, m.in. Trading Standards.
TAGI
Przeczytaj także