Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 13.08.2025
Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa (FIGO) opublikowała stanowisko dotyczące tzw. estetycznej chirurgii narządów płciowych. Wskazała w nim na nieetyczne procedury, w których wykonywane są zabiegi wyłącznie ze względów estetycznych. FIGO podkreśla, że lekarze powinni unikać takich procedur, a rynek wymaga wyraźnego oddzielenia działań medycznie uzasadnionych od tych, które są efektem presji kulturowej czy marketingowej. Publikacja wzbudziła gorącą dyskusję i spory wśród samych lekarzy, i stała się początkiem rozmów o konieczności uregulowania rynku tzw. medycyny estetycznej.
W czerwcu 2025 r. na łamach International Journal of Gynecology & Obstetrics Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa (FIGO) opublikowała stanowisko dotyczące tzw. estetycznej chirurgii narządów płciowych.
Organizacja podkreśla, że zabiegi wykonywane wyłącznie ze względów estetycznych, u pacjentek bez zaburzeń anatomicznych lub funkcjonalnych, nie mają wskazań medycznych, a ich bezpieczeństwo i skuteczność nie zostały potwierdzone w solidnych badaniach klinicznych. FIGO ostrzega też przed presją społeczną i marketingową, która może wpływać na decyzje pacjentek, i wzywa do rzetelnego informowania kobiet o ryzykach oraz o tym, że różnorodność anatomiczna ciała i narządów płciowych kobiet jest naturalna.
Stanowisko FIGO może okazać się ważnym punktem zwrotnym w debacie o granicach ginekologii estetycznej i rekonstrukcyjnej. Organizacja – zrzeszająca towarzystwa ginekologiczne z ponad 130 krajów – jasno określiła, że procedury wykonywane wyłącznie ze względów estetycznych, u pacjentek bez zaburzeń anatomicznych lub funkcjonalnych, nie mają wskazań medycznych i niosą ryzyko.
FIGO wymienia wprost zabiegi, których dotyczy stanowisko, m.in. labioplastykę, redukcję napletka łechtaczki, hymenoplastykę, powiększanie warg sromowych większych, waginoplastykę czy tzw. „wzmocnienie punktu G”. W ocenie organizacji, aby mogły być one etycznie akceptowalne, musiałyby zostać spełnione wszystkie cztery warunki:
Jednak, jak zauważa organizacja, drugi warunek nie jest spełniony, ze względu na brak wystarczających danych klinicznych, co prowadzi do wniosku, że takie procedury nie są etycznie dopuszczalne.
W dokumencie zwrócono uwagę na ryzyko infekcji po zabiegach, zmian w odczuwaniu bodźców seksualnych, niezadowolenia z efektu, a także na presję społeczną, która może podważać autonomię decyzji pacjentki. FIGO podkreśla również konieczność szczególnej ochrony nastolatek (uniknie zabiegów u osób nieletnich, chyba że są one gruntownie uzasadnione medycznie) oraz uczciwości w marketingu, aby nie kreować „problemów” tam, gdzie występuje naturalna różnorodność anatomiczna.
W polskim środowisku stanowisko FIGO spotkało się zarówno z poparciem, jak i krytyką. Wszyscy jednak zgadzają się, że pacjentka musi mieć dostęp do rzetelnej informacji, a decyzje powinny być podejmowane w oparciu o fakty, nie mity.
W dokumencie FIGO ton jest wręcz restrykcyjny. Organizacja uznaje, że w przypadku zabiegów wykonywanych wyłącznie w celach estetycznych, bez medycznej potrzeby, nie są obecnie spełnione warunki etycznej dopuszczalności – głównie z powodu braku solidnych dowodów klinicznych. FIGO podkreśla, że lekarze powinni unikać takich procedur, a rynek wymaga wyraźnego oddzielenia działań medycznie uzasadnionych od tych, które są efektem presji kulturowej czy marketingowej.
Polskie Towarzystwo Ginekologii Estetycznej i Rekonstrukcyjnej (PTGEiR) w dużej mierze zgadza się z potrzebą rzetelnego informowania pacjentek, edukacji o naturalnej różnorodności anatomicznej i przeciwdziałania namawianiu do zabiegów. Jednocześnie jednak sprzeciwia się „wrzucaniu wszystkich procedur do jednego worka”. Towarzystwo podkreśla, że ginekologia estetyczna i regeneracyjna to nie tylko zabiegi kosmetyczne, ale również procedury mające realny wpływ na zdrowie i jakość życia, takie jak leczenie bólu, suchości pochwy, nietrzymania moczu, dyskomfortu po porodzie czy urazów krocza.
W debacie pojawiły się też głosy indywidualnych lekarzy. Prof. Artur Ludwin kierownik Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii WUM napisał w mediach społecznościowych (@prof_ludwin), że w pełni popiera stanowisko FIGO, które zostało wydane w trosce o zdrowie kobiet i ochronę przed praktykami uznanymi za nieetyczne względem kobiet:
„Jeśli coś, czyli procedury ginekologii estetycznej, jest uznane przez najważniejszą światową organizację ginekologów i położników, a wśród nich uczonych w zakresie zdrowia kobiet za niewłaściwe etycznie, to należy rozważyć wprowadzenie odpowiedniego europejskiego i polskiego ustawodawstwa regulującego przeprowadzanie tych procedur na zasadach etycznych i odpowiednich regulacji zakazujących ich przeprowadzania na zasadach nieetycznych.
Jedno jest pewne, żaden ginekolog-położnik nie ma prawa zalecać kobiecie genitalnej chirurgii kosmetycznej. FIGO mówi jasno – nieetycznym jest ich przeprowadzanie przez ginekologów-położników. Dla Was drogie Panie, mogę poradzić jedno – jeśli jakikolwiek ginekolog lub ginekolożka poleci Wam taką procedurę, to pewnością nie w trosce o Was”.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Wpis profesora wywołał ożywioną i ostrą dyskusję – pojawiły się zarówno głosy poparcia, jak i sprzeciwu.
„Zgadzam się, do operacji powinni kwalifikować się wyłącznie nieliczni pacjenci z anatomicznymi odchyleniami, które realnie powodują fizyczny dyskomfort lub zaburzenia funkcji. Większość zabiegów tzw. ginekologii estetycznej opiera się na patologizacji fizjologii, co może wtórnie prowadzić do zaburzeń obrazu ciała i lęków zdrowotnych. Medycyna nie powinna wzmacniać kompleksów, lecz wspierać zdrowe postrzeganie ciała – napisał Andrzej Maletka, lekarz ginekolog, specjalista położnictwa.
Z kolei ginekolog dr n. med. Rafał Kuźlik określił o stanowisko „bzdurną i nieetyczną postawą”: „Próba dewaluacji zabiegów często ratujących normalne życie pacjentek jest zbrodnią (..). Czy 25-łatce po dwóch porodach naturalnych, której pochwa jest szerokości pięści odmówiłby Pan operacji plastycznej? Czy kobiecie z tak dużym przerostem sromu, który uniemożliwia jej jazdę na rowerze, a psychicznie stanowi barierę do relacji intymnych należy odmówić zabiegu? To byłoby właśnie nieetyczne“.
„Doktorze zapraszam do ratowania tych kobiet w szpitalu w ramach kontraktu z NFZ, tak jak robi to wielu lekarzy, w swojej codziennej pracy. Przecież na to jest refundacja, może Pan pomóc. FIGO odnosi się do procedur, które są wykonywane w ramach c genitalnej chirurgii kosmetycznej bez wskazań i bez potwierdzonego bezpieczeństwa i efektywności” – odpowiedział prof. Ludwin.
W dalszej dyskusji wskazał, że FIGO za niewłaściwie etyczne uznaje choćby sugerowanie młodym kobietom, że mają przerost warg sromowych i powinny wykonać zabieg, lub ciemny odbyt, który należy wybielić.
Tak jednoznaczny głos największej organizacji ginekologiczno-położniczej na świecie jest sygnałem, że rynek tzw. medycyny estetycznej wymaga nie tylko refleksji, ale i jasnych zasad. Choć sektor jest bardzo zróżnicowany, w przestrzeni publicznej często wszystkie procedury – od prostych zabiegów pielęgnacyjnych po inwazyjne operacje chirurgiczne – wrzucane są do jednego worka. Tymczasem różnią się one zakresem ryzyka, wymaganymi kwalifikacjami oraz potencjalnymi skutkami zdrowotnymi.
Stanowisko FIGO to także wyraźne przypomnienie, że w estetyce – nie tylko ginekologicznej – granica między poprawą wyglądu a ingerencją w zdrowie jest cienka i wymaga czujności zarówno lekarzy, jak i całego sektora.
Dla branży medycyny estetycznej, w której coraz częściej spotykają się drogi lekarzy, pielęgniarek, kosmetologów i kosmetyczek, może to oznaczać szansę na wypracowanie wspólnego kodeksu dobrych praktyk. Takiego, który ochroni pacjentki przed nadużyciami, a jednocześnie pozwoli wykonywać procedury o potwierdzonej skuteczności i realnych korzyściach zdrowotnych.
TAGI
Przeczytaj także