Data publikacji: 21.05.2026
W 2000 r. Aniela Goc otworzyła pierwszą wyższą uczelnię kształcącą kosmetologów. Miała wówczas 66 lat i za sobą 40 lat działalności zawodowej. Jest uznawana za prekursorkę polskiej kosmetologii. To wyjątkowa osoba, inspiracja dla wielu pokoleń kosmetyczek, kosmetologów i kobiet. O sobie mówi: energię daje mi moja wiara, praca i pasja. Kocham życie i kocham ludzi. Wierzę, że w każdym jest iskra dobra – wystarczy ją tylko rozdmuchać.
Skończyłam liceum pedagogiczne, miałam zostać nauczycielką, ale życie potoczyło się inaczej. Zachorowałam na serce i nie mogłam uczyć. Pracowałam w ograniczonym zakresie w biurze. Potem wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i wtedy zaczęły się bardzo poważne problemy z sercem. Proszę sobie wyobrazić – miałam 26 lat i drugą grupę inwalidztwa. Nie mogłam normalnie pracować, musiałam być w domu, bo kilka razy dziennie miałam ataki serca.
Dużo czytałam, bo kocham książki, literaturę, piękno. Interesowało mnie malarstwo i muzyka, dobrze śpiewam…
To prawda, piszę, wydałam tomiki poezji. A wracając do początków mojej przygody z kosmetologią – wszystko zaczęło się zupełnie przypadkowo. Przeczytałam w gazecie, że organizowany jest kurs kosmetyczny dla osób ze średnim wykształceniem. Poszłam na ten roczny kurs i bardzo dobrze go skończyłam. Pomyślałam wtedy, że może kiedyś będę mogła pracować w tym zawodzie.
To były lata 70. Liga Kobiet zaprosiła mnie do współpracy, żebym uczyła kobiety, jak się malować i jak dbać o higienę. Byłam instruktorem higieny i kosmetyki. To był moment przebudzenia moich zainteresowań nauczycielskich. Nie mogłam studiować, bo osobom na rencie nie wolno było wtedy studiować, więc musiałam znaleźć inną drogę. Mogłam pracować tylko kilka godzin tygodniowo.
To była niesamowita przygoda. Jeździłam po wsiach i małych miasteczkach, pokazywałam kobietom, jak pielęgnować skórę i używać kosmetyków. Kosmetyków było bardzo mało, a one często nie wiedziały nic.
Tak, absolutne podstawy. Ale mnie to bardzo wciągnęło. Kobiety były wdzięczne. Pokazywałam im jak się malować, a następnego dnia przychodziły w pięknym makijażu. To dawało mi ogromną radość. Poczułam, że mogę coś zmienić.
Liga Kobiet skupiała wtedy wspaniałe kobiety, które chciały pomagać innym. Jeździłam często do Warszawy na szkolenia i wykłady. Było nas może dziesięć osób z całej Polski. Tam poznałam Basię Jaroszewską, która stworzyła podstawy programowe pierwszej dwuletniej szkoły policealnej kosmetycznej w Gdańsku. To był początek rozwoju kosmetologii w Polsce. Kobiety zaczęły pracować, chciały dobrze wyglądać i potrzebowały wiedzy.
Tak, bo ludzie już mnie znali. Od 1978 roku pracowałam w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego. Dzięki temu mogłam wyjeżdżać za granicę – na kongresy do Budapesztu, Berlina, Pragi, Moskwy, później także do Paryża. Uczyłam się i przywoziłam do Polski zupełnie inny świat.
Szczególnie z Paryża, ale Węgry też miały wspaniałe kosmetyki i dobre kosmetyczki. Pojawiały się nowe kosmetyki, narzędzia, wyposażenie gabinetów. Wszystko tworzyło się na naszych oczach. Podpowiadałyśmy producentom, co trzeba poprawić. Wiedziałyśmy, jaki powinien być fotel, jak powinien wyglądać stół do zabiegów. Oni się od nas uczyli.
Tak. Zawsze uważałam, że kobieta powinna czuć się piękna i wartościowa. Psychologia ma tutaj ogromne znaczenie. Kiedy czujemy się dobrze ze sobą, jesteśmy silniejsze, odważniejsze, bardziej otwarte na świat. Ale piękno nie może być tylko zewnętrzne. Kobieta powinna być również piękna wewnętrznie. Bardzo ważne jest dobro i serdeczność wobec drugiego człowieka.
Oczywiście. Zupełnie inaczej funkcjonujemy, kiedy dobrze się czujemy. Chce nam się pracować, rozwijać, rozmawiać z ludźmi. Ale kobieta nie może być tylko piękna. Musi mieć w sobie coś więcej – dobro, mądrość, umiejętność rozmowy.
Tak. To dlatego, że wcześniej, przez chorobę, nie mogłam studiować. Dopiero po operacji serca w 2006 roku poczułam, że dostałam nowe życie. Nagle mogłam wyjechać i nie bałam się, że serce odmówi mi posłuszeństwa. To było tak, jakby człowiek obudził się po bardzo ciężkim śnie.
Wyświetl ten post na Instagramie
Oj nie. Ministerstwo długo nie chciało się zgodzić. Ciągle jeździłam do Warszawy, prowadziłam rozmowy, tłumaczyłam. Pamiętam, że jeden z ministrów powiedział: „Żeby malować paznokcie, chce Pani zakładać uczelnię?”. Musiałam tłumaczyć, że kosmetologia to coś znacznie więcej – że paznokcie czy skóra mówią o zdrowiu człowieka.
Na początku była to Wyższa Szkoła Zawodowa Pielęgnacji Zdrowia i Urody. Jak otrzymaliśmy pozwolenie na prowadzenie studiów magisterskich to zmieniliśmy nazwę na Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji. Zdrowie – fizyczne i psychiczne – zawsze było dla mnie najważniejsze. Dlatego od początku rozwijaliśmy też dietetykę.
Oczywiście. Żeby otworzyć uczelnię, potrzebowałam profesorów, doktorów i specjalistów, którzy mogli prowadzić zajęcia. To nie było proste. Ale chciałam stworzyć miejsce, w którym kosmetologia będzie oparta na wiedzy medycznej – anatomii, fizjologii, histologii.
Dziewczyny po szkołach policealnych chciały się dalej kształcić, a nie miały gdzie. Medycyna prowadziła do zawodu lekarza, chemia do zawodu chemika, biologia do zawodu biologa. A one chciały zostać kosmetologami.
Jeśli chodzi o moją szkołę, bo do tego chciałabym się odnosić, to uważam, że poszliśmy w dobrym kierunku. Najważniejsze jest, żeby nie szkodzić, tylko pomagać ludziom dobrze i pięknie żyć. Dziś mamy ogromne możliwości – nowoczesne kosmetyki, technologie. Peptydy robią naprawdę cuda. Jestem nimi zachwycona. Mamy dostęp do najnowocześniejszych urządzeń. Ja uważam jednak, że nadal najważniejszy jest kontakt z drugim człowiekiem, ogromną moc ma dotyk, masaże, a podstawą wszystkiego jest rzetelna wiedza o pielęgnacji, zdrowiu fizycznym i psychicznym.
Maluję usta, trochę pudru, ale niewiele. Chyba więcej nie potrzebuję, prawda?
To może trochę zasługa peptydów. Naprawdę widzę różnicę.
A to nie jest łatwe (śmiech). Jesteśmy z innych pokoleń. Ona świetnie odnajduje się w świecie komputerów i pracy online, a ja wolę rozmowę twarzą w twarz. Bardzo ważny jest dla mnie ten bezpośredni kontakt. Nigdy nie zatrudniłabym na przykład nikogo bez osobistej rozmowy – ważne są dla mnie oczy człowieka, mimika, reakcje.
Oczywiście. Bardzo często. Kocham młodzież i oni też mnie kochają. Naprawdę. Kiedy przychodzę na uczelnię i słyszę ich reakcje, te okrzyki radości, to jest coś pięknego.
Tak, żeby być bliżej młodych ludzi. I ogromnie mnie wzruszyły komentarze absolwentów. Nie spodziewałam się takiej reakcji.
Trzeba mieć pasję i kochać życie. Każdego dnia. Nieważne, czy jesteśmy zdrowi czy chorzy. Wstaję rano i dziękuję Bogu, że mogłam się obudzić. Energię daje mi moja wiara, praca i pasja. Kocham życie, ale to nie znaczy, że nie myślę o tym, że muszę odejść. Myślę, mam ponad 90 lat… Ale wiem, że zostawiam po sobie coś wspaniałego, wartościowego. Kiedy przeczytałam te wszystkie komentarze na Instagramie od absolwentek, gdy spotykam się z nimi, myślę – warto było. Kosztowało mnie to ogromną pracę, ogromną. Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale satysfakcja jest ogromna. Ja nie miałam pieniędzy, żadnych znajomości, ja to wszystko zrobiłam własną pracą.
Bardzo chciałabym jeszcze raz wspomnieć o Basi Jaroszewskiej. To była niezwykła kobieta. Napisała pierwszą książkę o pielęgnacji urody i dała mi nie tylko wiedzę, ale też taką iskrę dobra.
Bo ja po prostu kocham ludzi. W każdym człowieku jest dobro – trzeba je tylko rozbudzić. Naprawdę w to wierzę.
Ja również bardzo dziękuję.
Aniela Goc – urodzona 21 maja 1934 r. prekursorka polskiej kosmetologii, pedagog i wieloletnia promotorka holistycznego podejścia do zdrowia, urody i edukacji. Założycielka oraz kanclerz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu, a także Policealnego Studium Kosmetycznego w Poznaniu. Od ponad pięciu dekad związana jest z rozwojem kształcenia kosmetologów w Polsce.
Swoją zawodową drogę rozpoczęła od działalności edukacyjnej w latach 70., prowadząc szkolenia z zakresu higieny i pielęgnacji kobiet w ramach Ligi Kobiet. Z czasem stała się jedną z najważniejszych postaci budujących fundamenty nowoczesnej kosmetologii w Polsce. Uczestniczyła w zagranicznych kongresach i szkoleniach, przywożąc do kraju nowoczesną wiedzę oraz rozwiązania z zakresu kosmetyki i pielęgnacji.
W 2000 roku założyła uczelnię wyższą kształcącą kosmetologów, dietetyków i specjalistów branży beauty, tworząc jeden z pierwszych w Polsce ośrodków akademickich łączących kosmetologię z naukami o zdrowiu. Jej działalność opiera się na przekonaniu, że uroda, zdrowie fizyczne i dobrostan psychiczny są ze sobą nierozerwalnie związane.
Aniela Goc jest także organizatorką targów kosmetycznych, mistrzostw makijażu artystycznego, konferencji i sympozjów naukowych. Publikowała artykuły branżowe m.in. w czasopismach „Beauty Forum”, „Salon i Elegancja” oraz „Nail Expert”. Za swoją działalność została uhonorowana m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Honorową Odznaką Zasłużona dla Miasta Poznania oraz Złotym Medalem za Długoletnią Służbę nadanym przez Prezydenta RP.
Do dziś pozostaje aktywna zawodowo i inspiruje kolejne pokolenia kobiet, studentów oraz kosmetologów. Jest osobą głęboko wierzącą. W swoich wypowiedziach często podkreśla znaczenie pasji, pracy i relacji międzyludzkich.
TAGI
Przeczytaj także