Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 15.01.2026
Czy salon beauty może odmówić wykonania usługi klientce, która przychodzi z dzieckiem? Dyskusja, jaka rozgorzała po komunikacie jednego z gabinetów, pokazuje, że temat budzi emocje – także prawne. Dla właścicieli salonów to jednak przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa, organizacji pracy i komfortu klientów, dlatego coraz odważniej wielu komunikuje, że wprowadza takie obostrzenie. Jak w praktyce oraz zgodnie z przepisami uregulować zakaz przyprowadzania dzieci, aby chronić swój biznes i uniknąć zarzutów o dyskryminację?
„Drogie klientki! Od dnia dzisiejszego NIE MA MOŻLIWOŚCI skorzystania z naszych usług w towarzystwie dzieci. Jeśli nie możesz przyjść do nas bez swojego dziecka, poinformuj nas, na pewno znajdziemy jakiś inny dogodny termin” – taką informację na swoim profilu firmowym w mediach społecznościowych zamieścił gabinet Mani Pedi. Ilustracją są wybrudzone tapicerowane meble, które stanowią wyposażenie salonu.
W dalszej części informacji czytamy:
„Wasze dzieci po prostu w tym czasie się nudzą. Same jesteśmy matkami i rozumiemy wszystko, ale niestety podczas gdy macie zajęte ręce i próbujecie zająć dziecko przekąską lub telefonem, cierpi na tym porządek w naszym salonie, są niszczone meble. Inna klientka w tym czasie nie może się zrelaksować. Przychodzą do nas też mamy, które wyrwały się do nas, by odpocząć – zostawiając dzieci w domu.
Salon kosmetyczny NIE JEST miejscem dla dzieci i mimo całej sympatii do Waszych Skarbów prosimy, nie zabieraj dziecka do miejsca, które nie jest dla niego komfortowe i bezpieczne”.
Komunikat jest napisany w grzecznym tonie, z jasnym uzasadnieniem i raczej nie pozostawia pola do dyskusji. Ta jednak rozwinęła się pod postem. Czy na właścicielki gabinetu posypały się gromy? Raczej nie. Zdecydowana większość komentujących wykazała się zrozumieniem i wyraziła poparcie dla takiej decyzji. W tym także kobiety, które same mają małe dzieci.
„Mam dwoje dzieci i w życiu bym nie pomyślała, żeby je zabierać ze sobą do takich miejsc – ani to przyjemność dla mnie, ani dla nich. Popieram całkowicie”.
„Jako matka dziękuję. Po to idę na paznokcie oprócz mani/pedi, żeby też odpocząć”.
„Nie mam nic przeciwko dzieciom, wprost przeciwnie. Ale salon kosmetyczny to naprawdę nie jest miejsce, w które zabiera się dziecko. Tak jest lepiej dla wszystkich – dziecka, mamy, innych klientek oraz pracowników salonu”.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Były też głosy przeciwne:
„Ja chodzę do salonu, gdzie właścicielka i pracownica mają dzieci i te dzieci często przychodzą w czasie jej pracy. Do fryzjerki też chodziłam takiej i nawet przez myśl mi nie przeszło, że tych dzieci powinno tam nie być. Zawsze powtarzam, że są super, że dają radę ogarnąć macierzyństwo i pracę, i uważam, że dzieci mają mieć prawo być w każdej przestrzeni, w salonie mani i fryzjerskim też. Jeśli ktoś szuka usługi premium, indywidualnej, bez innych osób i bodźców, to na pewno za dodatkową opłatą taką znajdzie”.
Jednak takie opinie zdecydowanie były w mniejszości. Osoby korzystające z usług salonu podkreślają, że idą się tam zrelaksować, chcą mieć czas dla siebie i chcą także, aby osoba wykonująca zabieg mogła pracować w komfortowych warunkach.
„Marzyłabym o takim zakazie w każdym salonie beauty, fryzjerskim czy innym. Idę tam, aby się zrelaksować, a nie słuchać cudzych dzieci, nawet jak według mamy są grzeczne i siedzą cicho.
Nie mam z kim zostawić dzieci – nie przychodzę. To jest czas dla mnie, żeby odpocząć, i większość klientek również przychodzi w tym samym celu”.
„Jestem tego samego zdania jako mama 4-latka. Nigdy, idąc czy do fryzjera, czy na inną usługę, nie zabrałabym tam swojego syna, bo to po pierwsze nie miejsce dla niego, po drugie nudziłby się, a po trzecie chcę się zrelaksować i nie martwić się, na jaki pomysł on wpadnie”.
I nie zamierzają za to dopłacać, bo jest to standard. Uważają natomiast, że rodzice mogą poszukać salonu kosmetycznego, który ma zorganizowany kącik zabaw dla dzieci i zapewni opiekę nad maluchami za dodatkową opłatą. Być może jest rynkowa nisza do zapełnienia w tym zakresie?

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęOświadczenie gabinetu skomentowały także osoby pracujące w branży. Te wypowiedzi pokazują, że obecność dzieci w gabinecie naprawdę stanowi problem podczas wykonywania zabiegów. Przede wszystkim rozprasza osobę wykonującą zabieg, a to ma konsekwencje – wydłuża czas pracy a jej efekty mogą być nie takie, jakich wszyscy by oczekiwali.
„Prowadzę studio tatuażu, nie raz miałam sytuację, że ktoś wziął ze sobą dziecko, które zwyczajnie nie wie, co ze sobą zrobić, siedząc na sofie przez kilka godzin. Często takie sytuacje doprowadzają do tego, że rodzice przerywają mi co chwilę pracę, bo trzeba podejść do dziecka, włączyć mu bajkę, dać jeść, iść z nim siku, uspokoić itp. O ile jestem wyrozumiała, to mój czas pracy jest wtedy wydłużony lub zwyczajnie jestem wytrącona ze skupienia”.
„W salonie tatuażu jest mnóstwo rzeczy nieodpowiednich dla osób spoza tego fachu, a co dopiero dla dzieci. Maluchy biegają, marudzą, podchodzą do fotela, opierając się i ruszając klientką (…). Tatuaż jest zabiegiem permanentnym, czyli DO KOŃCA ŻYCIA, NA ZAWSZE (mniej więcej tak jak dziecko) i wymaga szczególnej ostrożności, precyzji i skupienia”.
„U mnie w gabinecie kiedyś dwie dziewczynki jeździły na hulajnodze – mama była super wyluzowana – kaloryfer bum, sofa bum. To był pierwszy i ostatni raz!”.

Wymiana opinii stała się przestrzenią do edukacji:
„Pamiętajcie, że podczas zabiegu osoba wykonująca zabieg bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo klientki i musi się skupić, bo niektóre zabiegi mogą skończyć się bardzo nieciekawie, jeśli jest się roztargnionym. Uszanujcie pracę innych”.
Salon kosmetyczny jest miejscem relaksu, ale nie dla dzieci – znajdują się w nim kosztowne urządzenia, do których dzieci nie powinny mieć dostępu oraz chemikalia, które mogą być dla nich potencjalnie niebezpieczne.
„Znajoma miała kiedyś klientkę, której dziecko podbiegło do stołu, zabrało aceton i rozlało wszędzie, łącznie z sobą. Pretensje oczywiście do stylistki, bo do tego dopuściła”.
Część rodziców to rozumie:
„Nie zabrałabym dziecka do takiego miejsca: wysokie stężenie promieniowania UV, chemikaliów z lakierów itp. Salon kosmetyczny to nie miejsce dla dziecka ani żadnych osób towarzyszących”.

Dokumentacja dla salonów
Wzory umów, regulaminy i poradniki
opracowane przez ekspertów.
Dzieci niecierpliwią się i pozostawione bez nadzoru wpadają na różne pomysły: wtarcie w kanapę wszystkich firmowych krówek, gwizdanie na gwizdku, odbijanie piłki o ścianę, otwieranie drzwi do gabinetów, w których trwają zabiegi. Do tego dochodzą wypadki niezawinione, ale kłopotliwe dla pracowników i innych klientów: wymioty, obsiusiany fotel…
No i choroby. Rodzice (nie tylko mamy) potrafią zabrać na umówiony zabieg chore dzieci, a te zarażają inne osoby znajdujące się w otoczeniu. Tak jak w salonie barberskim, do którego przyszła cała rodzina z dwójką małych dzieci – to historia niczym z komedii (nieśmiesznej).
„Najmłodszy był na rękach i kasłał na barberkę, a ona dzień później była chora. Dzieci były kładzione na kanapę w butach, a było dużo błota, potem postanowiły urządzić sobie zabawę w rzucanie do siebie butami. Starsza dziewczynka zaczęła malować rysunki na szklanych drzwiach śliną, nie mówiąc o tym, że nasz barber (kawał chłopa, 205 cm, 140 kg mięcha) wszedłby w to dziecko, jak strzygł, i byłaby tragedia. Mama dzieci ani razu nie zwróciła im uwagi, a w tym czasie naprawdę mogła pojechać do tej apteki całodobowej po leki dla dzieci”.
Tak. Taki zapis można wprowadzić w regulaminie i są salony, które go stosują:
„Ja mam jako pierwszy, najważniejszy, punkt w regulaminie wpisane, że na usługę należy przyjść bez osób trzecich. Każda klientka dostaje regulamin do przeczytania kilka dni przed planowaną wizytą i jest spokój”.
„U nas w barbershopie jest zakaz wstępu dla dzieci do 13 roku życia. Wywołało to różne reakcje. Najbardziej zadowoleni z tego są właśnie ojcowie małych dzieci”.
Warto pamiętać, że jeśli dziecko zniszczy coś w salonie, ubezpieczenie może tego nie obejmować, na co zwraca uwagę jedna z osób pracujących w zawodzie:
„Salon – kosmetyczny czy fryzjerski – ma prawo nie wpuszczać dzieci. Dlaczego? Po pierwsze ze względów bezpieczeństwa. Chemia, produkty, rozgrzane sprzęty, jak choćby lokówka do włosów i inne. Mam też sprzęty w salonie, które kosztują po kilkadziesiąt tysięcy zł. Ubezpieczenie nie pokryje kosztów ich uszkodzenia lub zniszczenia, bo regulaminowo nie mogę świadczyć usług dzieciom, więc nie mogą przebywać w przestrzeni salonu.
Na koniec warto uporządkować kwestię prawną, bo to ona najczęściej budzi największe emocje i bywa źródłem nieporozumień. W komentarzach pojawił się zarzut, że zakaz przyprowadzania dzieci do salonu jest „jawną dyskryminacją” i może stanowić wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który dotyczy umyślnej, bezpodstawnej odmowy świadczenia usługi, do której przedsiębiorca jest obowiązany. Kluczowe znaczenie ma tu jednak właśnie pojęcie „bez uzasadnionej przyczyny”. Orzecznictwo i praktyka pokazują, że przedsiębiorca ma prawo określać zasady korzystania z usług, o ile są one obiektywne, proporcjonalne i wynikają z realnych przesłanek, takich jak bezpieczeństwo, higiena pracy, organizacja świadczenia usług czy ochrona mienia.

W przypadku salonów beauty uzasadnienie takie istnieje i zostało wskazane przez samych klientów oraz osoby pracujące w branży, które zabrały głos w dyskusji pod postem: obecność substancji chemicznych, ostrych narzędzi, rozgrzanych urządzeń, lamp UV, kosztownego sprzętu, a także konieczność zachowania skupienia przy zabiegach, które ingerują w ciało klientki. Co istotne, art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o prawach konsumenta nie nakłada na przedsiębiorcę obowiązku świadczenia usługi w każdych okolicznościach, niezależnie od regulaminu, a art. 353¹ Kodeksu cywilnego (zasada swobody umów) pozwala stronom ukształtować stosunek prawny według własnego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
Aby zakaz przyprowadzania dzieci był wprowadzony w sposób bezpieczny i trudny do podważenia, powinien znaleźć się w regulaminie salonu, najlepiej wprost – jako zapis o braku możliwości realizacji usług w towarzystwie osób trzecich lub o zakazie przebywania dzieci na terenie salonu podczas wykonywania zabiegów. Warto wskazać przyczynę takiego rozwiązania, np. „ze względów bezpieczeństwa, higieny oraz komfortu pracy i klientów”. Taki zapis nie ma charakteru dyskryminującego, ponieważ nie odnosi się do cech osobistych klienta, lecz do warunków świadczenia usługi. Dobrą praktyką jest również informowanie o regulaminie z wyprzedzeniem – umieszczenie go na stronie internetowej, w mediach społecznościowych oraz na etapie rezerwacji wizyty – co ogranicza ryzyko konfliktów i zarzutów o nagłą odmowę.
Warto pamiętać także o odpowiedzialności cywilnej. Zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego za szkody odpowiada ten, kto je wyrządził (rodzice ponoszą odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dzieci), ale zawsze jest to sporna sytuacja i trudno wyegzekwować pieniądze za zniszczenia. Jednocześnie wiele polis ubezpieczeniowych wyłącza odpowiedzialność za szkody spowodowane przez osoby, które nie powinny przebywać w danym miejscu zgodnie z regulaminem. Jasny zapis regulaminowy chroni więc nie tylko komfort pracy, ale również interesy finansowe przedsiębiorcy.
Podsumowując: zakaz przyprowadzania dzieci do salonu beauty może być w pełni legalny, o ile jest jasno uzasadniony i prawidłowo zakomunikowany. Wówczas nie mamy do czynienia z odmową świadczenia usługi „bez powodu”, o której mowa w art. 138 KW, lecz z określeniem warunków jej realizacji – jest to prawo każdego przedsiębiorcy.
TAGI
Przeczytaj także