Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 19.06.2026
Kosmetolog to nie osoba po kursie czy szkoleniu, lecz absolwent studiów, przygotowany do wykonywania swojego zawodu – podkreśla Bogusława Oźmińska, kanclerz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu i przewodnicząca Sekcji Estetyki w Akademickiej Radzie Naukowej. W rozmowie z Katarzyną Bochner mówi o potrzebie wspólnego głosu uczelni, uregulowaniu zawodu kosmetologa oraz dialogu ze środowiskiem lekarskim.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Warto, żeby to właśnie uczelnie wypowiedziały się na temat tego, jak wygląda zawód kosmetologa. To zawód, do którego przygotowują trzy- bądź pięcioletnie studia. Ich absolwenci są przygotowani pod każdym względem, ponieważ zdobywają wiedzę zarówno z obszaru medycznego i psychologicznego, jak i organizacyjnego. Są to osoby naprawdę wykształcone i przygotowane do swojej roli.
Uważam więc, że uczelnie jak najbardziej mogą wesprzeć kosmetologów, ponieważ możemy oprzeć się na naszych programach nauczania, sylabusach, umiejętnościach i kwalifikacjach, które studenci zdobywają i z którymi wychodzą na rynek pracy.
Jak najbardziej. Jestem za tym, żebyśmy się zrzeszali i działali razem, ponieważ w grupie mamy większą siłę przebicia. Powinniśmy wspólnie zabrać głos i powiedzieć, kim jest kosmetolog. Że nie jest to osoba po kursie, szkoleniu czy studiach podyplomowych, ale osoba po trzyletnich bądź pięcioletnich studiach, przygotowana do tego, żeby pracować z człowiekiem. Z misją pielęgnowania i pomagania – nie stricte w zakresie leczenia, ale właśnie pielęgnacji.
Chciałabym również, żebyśmy nawiązali dialog z lekarzami. Kosmetolog ma określoną wiedzę i do pewnego momentu prowadzi swojego klienta, a jeżeli pojawia się taka potrzeba, kieruje go do lekarza. Uważam więc, że powinna to być współpraca i powinniśmy nawiązać dialog.
Tak, oczywiście. Mamy wielu specjalistów z różnych dziedzin – dermatologów, anatomów, histologów. Jest cały szereg osób z wykształceniem medycznym.
Myślę, że ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy, z czym wiąże się zawód kosmetologa. Niektórzy sądzą, że chodzi tylko o kursy, studia podyplomowe czy szkoły policealne. Oczywiście takie formy kształcenia również istnieją. Natomiast kosmetologia to są studia.
Tak, zdecydowanie jest to zrównywane. Wydaje mi się, że wynika to z historii tego zawodu. Kiedyś nie było szkół wyższych kształcących na kierunku kosmetologia. Były kosmetyczki, które kończyły kursy, szkolenia czy szkoły policealne.
Natomiast, jak mówiła podczas panelu dyskusyjnego zorganizowanego przez Beauty Razem na targach Beauty Forum, założycielka naszej uczelni, Aniela Goc, zauważyła ona lata temu potrzebę stworzenia czegoś więcej dla osób działających w kosmetyce – utworzenia szkoły wyższej, w której będą mogły dalej się rozwijać.
Studium policealne jest pewnego rodzaju wstępem. Zdobywa się tam wiedzę dotyczącą podstawowych zabiegów i podstawową wiedzę zawodową. Na studiach zakres jest nieporównywalnie szerszy. Pracujemy w laboratoriach chemicznych, w pracowniach kosmetycznych, na zupełnie innym sprzęcie i z innymi kosmetykami. To zupełnie inny poziom kształcenia.
Nie bez powodu te ścieżki edukacji są rozdzielone. Studium kosmetyczne trwa dwa lata i nie wymaga matury. W przypadku studiów trzeba mieć maturę i ukończyć trzy- lub pięcioletnie kształcenie.
Jeżeli ktoś chce studiować na kierunku lekarskim i zostać lekarzem, to oczywiście niech nim zostanie i zajmuje się tymi aspektami, którymi lekarz powinien się zajmować, czyli leczeniem ludzi. My, kosmetolodzy, nie leczymy ludzi, tylko wspieramy ich w zakresie pielęgnacji.
Jak najbardziej. Jesteśmy otwarci na rozmowy. Mam nadzieję, że inne uczelnie również się przyłączą i będziemy mogli wspólnie zająć stanowisko w sprawie tego, kim właściwie jest kosmetolog na polskim rynku.
TAGI
Przeczytaj także