Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 17.11.2025
Otwarcie własnego salonu kosmetycznego dla wielu osób wydaje się gwarancją sukcesu. W powszechnym wyobrażeniu to przyjemny biznes, często nazywany „biznesem marzeń”. Jednak rzeczywistość bywa znacznie trudniejsza. Rynek usług beauty w Polsce rozwija się dynamicznie – rośnie liczba gabinetów kosmetycznych, ale wiele z nich szybko kończy działalność. O realiach prowadzenia gabinetu, szansach i wyzwaniach branży, zmieniających się trendach, lojalności klientów oraz strategii rozwoju marki Dr Irena Eris w branży usług rozmawiamy z Jolantą Łapińską, dyrektor Rynku Profesjonalnego w firmie Dr Irena Eris.
Obserwujemy, że generalnie ten rynek rośnie i gabinetów kosmetycznych przybywa. Powstają coraz to nowe placówki, ale bardzo wiele z nich zamyka się w pierwszych dwóch latach działalności. To rynek bardzo dynamiczny – z jednej strony przybywa nowych miejsc, z drugiej wiele z nich szybko kończy swoją działalność.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Myślę, że z wielu czynników, ale głównie ekonomicznych. W tej chwili bardzo szybko rosną koszty pracowników, ale też gazu, energii, czyli koszty utrzymania lokalu. Te koszty stałe często sprawiają, że biznes staje się nierentowny i gabinety są zmuszone się zamykać.
To nie znaczy, że nie da się rentownie prowadzić tego biznesu, ale zawsze radzę młodym przedsiębiorcom, którzy mają pomysł na własny gabinet kosmetyczny, żeby dobrze wszystko przekalkulowali i nie kierowali się wyłącznie emocjami, ale także albo przede wszystkim, chłodną kalkulacją ekonomiczną.
Nie widzę takich ruchów w kierunku konsolidacji. Raczej spodziewam się otwierania kolejnych pojedynczych gabinetów, które będą się specjalizowały w określonym typie zabiegów. Podobnie, jak klienci wybierają określone kierunki w kosmetologii – bardziej w stronę medycyny estetycznej i zabiegów inwazyjnych albo bardziej w stronę terapii manualnych, masaży – to tak samo rynek będzie się specjalizował i dzielił pod kątem oferty.

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, Fabryka Norblina, Warszawa/fot.K.Bochner
Uważamy, że marka Dr Irena Eris pasuje właśnie do klienta premium i takich klientów mamy najwięcej. Odpowiadamy na ich potrzeby nie tylko w Kosmetycznych Instytutach Dr Irena Eris czy partnerskich salonach Dr Irena Eris Beauty Partner, ale również w naszych Hotelach SPA Dr Irena Eris. Musimy więc patrzeć szerzej na klienta niż pojedynczy gabinet.
Rzeczywiście nasza propozycja jest premium, ale nie w cenie, a w jakości obsługi, w standardach i w podejściu do bezpieczeństwa usług. Tak właśnie rozumiemy kategorię premium, bo ceny nie można podnosić w nieskończoność, za ceną musi iść jakość i zaufanie do marki.
To bardzo trudny temat i spore wyzwanie nie tylko dla gabinetów kosmetycznych, ale w ogóle dla branży usług. Wysokie koszty energii, utrzymania lokali czy pracowników sprawiają, że gabinety muszą mieć naprawdę przemyślany pomysł na biznes, aby przetrwać.
Z drugiej strony widać, że klienci dokonują dziś bardziej świadomych wyborów w kwestii zakupów. Już nie wydają tak swobodnie swoich pieniędzy jak kilka lat temu. Nie nazwałabym tego kryzysem, ale raczej większą ostrożnością w decyzjach dotyczących zakupów czy usług. Mniej dotyczy to produktów premium, bo ten klient jest mniej wrażliwy na wskaźniki ekonomiczne, jednak ogólnie jako branża beauty odczuwamy, że społeczeństwo zaczyna trochę mniej wydawać na usługi tzw. przyjemnościowe.
Myślę, że zależy to od miejsca świadczenia tych usług. W hotelach klienci oczekują przede wszystkim zabiegów relaksacyjnych, głównie masaży. Dużą popularnością cieszą się masaże orientalne, ale również terapie manualne, masaże twarzy, powięziowe, głębokich tkanek, terapie relaksacyjne. Z kolei w naszych Instytutach, w lokalizacjach miejskich, klienci oczekują szybkich zabiegów i natychmiastowych efektów. Mają mało czasu i chcą w krótkim czasie uzyskać maksymalnie widoczne rezultaty odmłodzenia czy poprawy stanu skóry.

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, Fabryka Norblina, Warszawa/fot. mat.prasowe
Chciałam właśnie to powiedzieć – bardzo cieszymy się, że świat skręca w stronę, którą my obraliśmy już dawno. Od początku naszej działalności stawialiśmy na holistyczne podejście, aby nie tylko wykonać świetny zabieg – bo to jest dla nas oczywiste – ale też stworzyć całe otoczenie sprzyjające relaksowi, wyhamowaniu w tym pędzie codziennego życia.
Absolutnie cieszymy się, że jest taki trend. Myślę, że szczególnie po pandemii, kiedy wszyscy zwolniliśmy tempo naszego życia, zauważyliśmy rozkwit terapii manualnych. Dotyczy to zarówno masaży orientalnych, jak i klasycznych terapii, które zawsze były w ofercie, ale teraz stały się bardziej popularne – masaży twarzy, masaży głowy czy masaży głębokich tkanek.
Te manualne zabiegi obecnie cieszą się dużym zainteresowaniem i stanowią doskonałe uzupełnienie szybkich zabiegów opartych na technologiach Hi-tech czy medycynie estetycznej.

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, Fabryka Norblina, Warszawa, przestrzeń zabiegowa/fot. K.Bochner
To prawda, że klienci mają obecnie bardzo duży wybór i dzięki mediom społecznościowym oraz różnym systemom rezerwacji mogą łatwo porównywać ceny i oferty różnych salonów. Budowanie lojalności jest więc niezwykle trudne.
Na szczęście nam się to udaje. Myślę, że wynika to z jasnego kierunku, który sobie od początku wyznaczamy, i którego konsekwentnie się trzymamy. Nie podążamy za chwilową modą ani nowinkami, które nie wiemy, jakie przyniosą konsekwencje w długiej perspektywie.
Przede wszystkim stawiamy na bezpieczeństwo i komfort klientów. Nawet jeśli oznacza to, że nie wprowadzamy od razu najnowszych zabiegów pojawiających się na rynku. To nie jest kwestia kosztów ani niechęci – po prostu dopóki nie mamy pewności, że dana technologia jest bezpieczna, nie stosujemy jej w naszych placówkach. Tak samo ze składnikami kosmetycznymi – jeśli nie są w pełni przebadane i sprawdzone, nie wprowadzamy ich tylko dlatego, że są modne, na topie. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo klienta.

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, Fabryka Norblina, Warszawa, sala sprzedaży/fot. K.Bochner
My jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo sami tworzymy i produkujemy nasze kosmetyki. W Kosmetycznych Instytutach i salonach Beauty Partner oferujemy klientom produkty stanowiące kontynuację zabiegów – oczywiście po specjalistycznej diagnozie skóry wykonywanej przez naszych kosmetologów.
Uważam, że sprzedaż kosmetyków w salonach ma sens. Kosmetyczka czy kosmetolog potrafią najlepiej ocenić potrzeby skóry, zarówno przed, jak i po zabiegu, i doradzić odpowiedni kosmetyk. Panie dermokonsultantki w perfumeriach również są dobrze przygotowane i mają dużą wiedzę, ale często pracują dla jednej marki. Natomiast osoby w salonach wybierają produkty bardziej świadomie pod kątem składników aktywnych, działania i są w stanie doradzić kosmetyk odpowiedni dla konkretnego klienta, bez względu na markę. W naszych placówkach idziemy o krok dalej bo dopasowujemy nasze kosmetyki pod kątem biologicznego, a nie metrykalnego wieku skóry.
Nasza strategia jest nadal nastawiona na rozwój. Jesteśmy konsekwentni w działaniach i również w tym obszarze stawiamy na stabilność oraz przemyślane decyzje. Zależy nam przede wszystkim na bardzo precyzyjnym doborze partnerów, którzy rozumieją naszą filozofię i będą podążać tą samą drogą dbając o jakość, wysoki standard obsługi klienta oraz jego bezpieczeństwo. To są kluczowe elementy, na których budujemy współpracę.
Dlatego rozmowy z potencjalnymi partnerami trwają długo i są bardzo szczegółowe. Szukamy osób, które razem z nami stworzą miejsce nieodbiegające standardem od naszych własnych placówek.
Oczywiście pojawiają się nowe Kosmetyczne Instytuty – zarówno własne, jak i franczyzowe. Co więcej, część franczyzobiorców decyduje się otwierać kolejne salony Dr Irena Eris. Mamy plany dalszego rozwoju, ale nie zależy nam na ilości otwarć za wszelką cenę, więc nie mówię tu o rozwoju dynamicznym. Kluczowe jest dla nas selektywne podejście zarówno do lokalizacji, jak i doboru partnerów biznesowych.

Kluczowe jest odpowiednie miejsce i lokal. Wykształcenie kosmetologa czy lekarza medycyny estetycznej nie jest konieczne, choć oczywiście pomaga w prowadzeniu tego biznesu. Mamy franczyzobiorców z różnych branż i widzimy, że ważniejsze są umiejętności menedżerskie, zdolność do zarządzania zespołem i pomysł na biznes.
Umiejętności stricte kosmetologiczne czy sprzedażowe, obsługi klienta zapewniamy poprzez nasz rozbudowany system szkoleń i audytów. Szkolimy cały personel i dbamy o to, aby w każdej placówce standardy były takie same, czyli na najwyższym poziomie.

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, Fabryka Norblina, Warszawa/fot. mat.prasowe
Jeśli chodzi o opłacalność biznesu beauty, to zalecałabym ostrożność. Owszem, to jest bardzo przyjemny biznes, często określany jako “biznes marzeń”. Wiele osób, które rozpoczynają swoją ścieżkę biznesową, myśli: „Wow, własny biznes to jest coś dla mnie, a jeśli jeszcze w branży beauty – day spa albo gabinet kosmetyczny – to już absolutne spełnienie marzeń”. Ale ja przestrzegam – to jest bardzo trudny, wymagający biznes.
Przede wszystkim wiąże się z ogromnymi kosztami. Ludzie, którzy zaczynają swoją przygodę, często o tym nie myślą. Skupiają się na tym, żeby stworzyć najpiękniejsze miejsce w mieście, wydaje im się, że znajomi, rodzina i klienci będą przychodzić, a sukcesy przyjdą same. Tak nie jest. To jest codzienna, wymagająca praca i duże poświęcenie.
Nawet jeśli mamy doświadczenie w biznesie, np. wyrośliśmy z korporacji i myślimy, że zrobimy to inaczej i będzie świetnie – pewnie tak, ale trzeba pamiętać, że codziennie wiążą się z tym koszty i obowiązki, które mogą nas zaskakiwać w początkowej fazie. Gonią terminy, spłaty leasingów, raty, zobowiązania wobec pracowników i dostawców. I co istotne – w przeciwieństwie do pracy w dużej firmie – w naszej własnej nikt nas w tym nie wspiera. Każdego dnia musimy sami mierzyć się ze wszystkimi problemami.
Dochodzi też kwestia sezonowości – są świetne miesiące, kiedy zarabiamy więcej, ale przychodzą też te trudne, krytyczne. Wtedy pojawia się panika: co zrobić, kiedy brakuje na opłaty? Zaczynają się szaleńcze promocje, obniżki cen czy desperackie pomysły, które często w dłuższej perspektywie bardziej szkodzą niż pomagają naszemu biznesowi. Dlatego przestrzegam przed takim działaniem. Trzeba bardzo dobrze kalkulować biznes, mieć finansowy bufor na gorsze miesiące.
No i pamiętajmy – w biznesie beauty nie tylko “wyjmujemy” pieniądze. Bardzo dużo trzeba inwestować, aby gabinet był nowoczesny, w wysokim standardzie i odpowiadał na ciągle zmieniające się oczekiwania klientów. Trzeba nadążać za rozwojem całego rynku beauty. To wszystko decyduje o tym, czy gabinet odniesie sukces, czy jednak okaże się nietrafioną inwestycją.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęZ punktu widzenia naszej marki, która działa na rynku od ponad 40 lat, kluczowe jest bezpieczeństwo. Dlatego wiele zabiegów, które w innych miejscach wykonują kosmetolodzy, u nas realizują lekarze medycyny estetycznej.
Natomiast absolutnie rozumiem gabinety, które rozwijają swoją ofertę i dążą do poszerzania kompetencji. Uważam jednak, że problem nie leży jedynie w samym zakazie czy jasnym podziale kompetencji – kto może, a kto nie może wykonywać określone zabiegi. To jest oczywiście bardzo ważne i powinno być uregulowane prawem. Jednak bardziej skupiłabym się na tym, aby dokonać zmian w systemie edukacji, które pozwoliłyby kosmetologom zdobyć szersze umiejętności. Dzięki temu mogliby oni wykonywać część procedur z zakresu medycyny estetycznej, mając do tego pełne przygotowanie i kompetencje.
Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda jednak inaczej. Widzimy duże rozbieżności w jakości kształcenia – są szkoły, które przygotowują kosmetologów bardzo dobrze, ale są też takie, które oferują znacznie słabsze zaplecze edukacyjne, szczególnie w zakresie praktycznym. W efekcie młody człowiek, kończąc studia i uzyskując dyplom magistra, często nie jest w pełni gotowy, by wykonywać te bardziej zaawansowane i inwazyjne zabiegi.
Dlatego uważam, że regulacje są konieczne, ale należałoby je zacząć od zmian w systemie edukacji.
TAGI
Przeczytaj także