Spór o uprawnienia kosmetologów ponownie trafia do Sejmu. Posłanka Dorota Marek (KO) pyta Ministerstwo Zdrowia, czy ograniczanie wykonywania zabiegów medycyny estetycznej do lekarzy nie odbije się na dostępności publicznej opieki zdrowotnej i kiedy powstaną przepisy jasno określające kompetencje obu zawodów. Resort odpowiada, że nie obawia się odpływu lekarzy do prywatnych gabinetów, a jego komunikat nie wprowadza nowych ograniczeń. Potwierdza też prace nad rozporządzeniem dotyczącym stosowania niektórych wyrobów medycznych, w tym wypełniaczy.
Wesprzyj ochronę zawodu kosmetologa Bronimy interesów branży, reagujemy na projekty ustaw i działania instytucji. Każda wpłata realnie wspiera działania prawne i eksperckie. Wesprzyj BLIK-iem. Tel: 506 224 225 Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Posłanka Dorota Marek (KO) wystąpiła z interpelacją w sprawie skutków komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 23 stycznia br. dotyczącego zabiegów medycyny estetycznej (estetyczno-naprawczej).
W piśmie skierowanym do ministra zdrowia zapytała:
We wstępie uzasadniła, że dochodzą do niej „silne głosy zaniepokojenia” ze strony kosmetologów, którzy czują się wykluczeni i zwracają uwagę, że regulowanie potężnego rynku zabiegów estetycznych wytycznymi w formie komunikatu, a nie w drodze jasnej ustawy, nie daje im potrzebnej stabilności i pewności prawnej.
Zaznaczyła również, że patrzy na ten problem przez pryzmat stabilności całego państwowego systemu:
Oddanie wyłączności na wykonywanie wysoce dochodowych zabiegów estetycznych w ręce lekarzy może wywołać niezamierzone skutki uboczne dla ogółu społeczeństwa. Biorąc pod uwagę aktualne braki kadrowe w szpitalach i przychodniach, istnieje ryzyko, że część lekarzy zdecyduje się na porzucenie publicznego lecznictwa na rzecz bardziej zyskownej prywatnej branży medycyny estetycznej – napisała posłanka.
20 października br. do marszałka sejmu wpłynęła odpowiedź na interpelację z Ministerstwa Zdrowia. Podpisana pod dokumentem wiceminister Katarzyna Kęcka stwierdziła, że komunikat MZ w sprawie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej nie ustanawia żadnych nowych norm prawnych:
„Jego celem jest przypomnienie i wyjaśnienie obowiązujących już od dawna przepisów prawa, takich jak art. 3 ust. 1b oraz art. 17 ust. 20 21 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zatwierdzonego przez Ministra Zdrowia minimalnego standardu przeprowadzania certyfikacji umiejętności zawodowej „medycyna estetyczno-naprawcza” oraz programów specjalizacji lekarskich. Przepisy te określają zakres kwalifikacji i uprawnień lekarzy oraz lekarzy dentystów wynikających z procesu ich kształcenia zawodowego i nie ingerują w przepisy regulujące zakres kwalifikacji i uprawnień innych zawodów”.
Minister Kęcka powtórzyła po raz kolejny, że MZ uznaje procedury medycyny estetycznej za świadczenia zdrowotne, które wiążą się z ingerencją w organizm oraz ryzykiem powikłań wymagających rozpoznania i leczenia. Dlatego powinny być wykonywane przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje zawodowe, a celem działań resortu jest zapewnienie bezpieczeństwa osób, które się na nie decydują.
Stwierdziła, że obowiązujące zasady nie są przyznaniem określonej grupie zawodowej wyłączności na wykonywanie usług estetycznych.
„(…) Przepisy regulujące wykonywanie świadczeń zdrowotnych oraz kwalifikacje osób uprawnionych do ich udzielania nie ograniczają uprawnień innych grup zawodowych, w tym kosmetologów, do wykonywania czynności mieszczących się w zakresie ich kwalifikacji i kompetencji zawodowych” – czytamy.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęNa pytanie o ryzyko odpływu lekarzy specjalistów do sektora medycyny estetyczno-naprawczej minister Kęcka odpowiedziała, że resort nie obawia się takiego scenariusza.
„Ministerstwo na bieżąco monitoruje sytuację kadrową w systemie ochrony zdrowia. Jednocześnie rolą Ministra Zdrowia jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego wszystkim pacjentom, również osobom korzystającym z procedur medycyny estetyczno-naprawczej (…)” – stwierdziła.
Jednak o tym, że pracę w prywatnych gabinetach estetycznych wybiera coraz więcej lekarzy, w tym specjalistów z obszarów, w których ich bardzo brakuje, alarmuje już samo środowisko medyczne. Również młodzi lekarze zamiast kształcić się w kierunku potrzebnych specjalizacji, od razu kierują się do prywatnych szkół medycyny estetycznej.
– Niestety dzieje się tak, że lekarze tuż po studiach, wiem, bo 22 lata prowadziłem szkołę, (…) jednego dnia dostaje dyplom, przychodzi do szkoły medycyny estetycznej. Pytam się: „A pan nie chce robić jakiejś specjalizacji?” (…) „Nie, nie, mnie to nie interesuje”. Taki lekarz o medycynie wie… No nikt z nas nie poszedłby do niego, gdyby miał wybór – mówił dr Andrzej Ignaciuk, twórca medycyny estetycznej w Polsce, podczas konferencji Akademii Estetycznej Venus.
Nic nie zmieniło się w kwestii ustawowowych regulacji rynku estetycznego – prace nad odrębną ustawą nie są prowadzone – stwierdza minister Kęcka. Ministerstwo Zdrowia stoi na stanowisku, że ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty określa m. in. warunki niezbędne do uzyskania prawa wykonywania zawodu, elementy kształcenia przed i podyplomowego oraz doskonalenia zawodowego wraz z elementami dotyczącymi wykonywania zawodu. Natomiast kwestie związane z wykonywaniem zawodu kosmetologa pozostają przede wszystkim we właściwości ministra rozwoju i technologii.
Minister Kęcka przywołuje jednak temat międzyresortowego zespołu, prowadzonego przez MRiT, w którego pracach uczestniczy także przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, ponieważ resort „dostrzega jednak potrzebę wypracowania jasnego katalogu procedur estetycznych, które mogłyby być bezpiecznie wykonywane przez kosmetologów bez ryzyka przekroczenia obowiązujących uprawnień”.
O pracach tego zespołu informujemy od kilku miesięcy. Wiceminister rozwoju Michał Jaros zaprosił do udziału w nim naukowców, przedstawicieli środowiska akademickiego i praktykujących dermatologów i kosmetologów, aby ci poprzez przegląd procedur estetycznych wypracowali podział kompetencji pomiędzy lekarzami i kosmetologami.
– Jako resort odpowiedzialny za gospodarkę widzimy potrzebę rozgraniczenia zakresu kompetencji lekarzy i kosmetologów. W szczególności zależy nam na tym, aby po pierwsze zapewnić stabilność prowadzenia działalności przez kosmetologów, którzy przez lata budowali swoje firmy i inwestowali znaczące środki w rozwój swojej działalności. Po drugie – przedstawić tysiącom młodych ludzi, studentom i absolwentom kierunku kosmetologia jasną perspektywę ścieżki zawodowej. Po trzecie, i co chyba najważniejsze, chcemy sprzyjać bezpieczeństwu klientów, którzy powinni mieć szczegółowe informacje o tym, jakie zabiegi mogą być wykonywane przez konkretne osoby – mówił podczas posiedzenia Komisji ds. Gospodarki i Rozwoju w maju br.

– Nie ustajemy w wysiłkach znalezienia akceptowalnego dla wszystkich stron kompromisu w kwestii określenia rodzajów zabiegów, które kosmetolodzy mogliby wykonywać samodzielnie oraz tych, które wykonywaliby pod nadzorem lekarzy – zaznaczył.
Wiceminister Kęcka określiła ten cel nieco inaczej. Stwierdziła, że celem prac międzyresortowych jest „wypracowanie rozwiązań dotyczących metod i technologii mogących być bezpiecznie stosowanymi przez osoby wykonujące zawód kosmetologa” i „bez ryzyka przekroczenia obowiązujących uprawnień”.
Kęcka potwierdziła, że Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, działając z upoważnienia Ministra Zdrowia, prowadzi prace nad projektem rozporządzenia wydawanego na podstawie art. 51 ust. 3 ustawy o wyrobach medycznych, dotyczącego warunków bezpiecznego stosowania niektórych wyrobów medycznych, w tym wymagań dotyczących kwalifikacji osób uprawnionych do korzystania z tych wyrobów.
Przystępując do prac we wspomnianym zespole, kosmetolodzy nie wiedzieli, że równolegle URPL i Ministerstwo Zdrowia pracują nad rozporządzeniem i że uzgodnienia w tym zakresie zostały poczynione z Ministerstwem Rozwoju i Technologii. Fundacja Beauty Razem domagała się utworzenia podkomisji sejmowej ds. kosmetologów, która w sposób transparentny i jawny pracowałaby nad regulacjami dotyczącymi zawodu oraz rynku zabiegów estetycznych. Ze względów proceduralnych utworzenie takiej komisji okazało się niemożliwe. Wówczas jako kompromisowe i w danym momencie jedyne możliwe rozwiązanie przedstawiciele Akademickiej Rady Naukowej – ciała doradczego Beauty Razem – potraktowali przystąpienie do prac zespołu.
Po kilku miesiącach prac nie udało się jednak osiągnąć rozwiązań satysfakcjonujących dla kosmetologów. Ministerstwo Zdrowia oraz przedstawiciele uczelni medycznych kształcących kosmetologów stoją na stanowisku, że zabiegi iniekcyjne mogą wykonywać wyłącznie lekarze i lekarze dentyści. Pod znakiem zapytania stoją także procedury z wykorzystaniem wysokoenergetycznych technologii.
Według ekspertów Akademickiej Rady Naukowej i Fundacji Beauty Razem projektowane rozporządzenie może istotnie ograniczyć możliwość wykonywania wyuczonego zawodu przez kosmetologów oraz prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwa działające na rynku beauty.
Stanowisko resortu zdrowia, wyrażone także w odpowiedzi wiceminister Kęckiej na kolejną interpelację poselską jest takie, że o charakterze zabiegu decydują nie tylko jego efekty estetyczne, ale także sposób wykonania i ryzyko dla zdrowia. Kosmetolodzy od miesięcy domagają się jednak, aby ryzyko to oceniano w odniesieniu do konkretnych procedur i rzeczywistych kompetencji osób je wykonujących, a nie przede wszystkim przez pryzmat przynależności zawodowej. Pozostaje więc pytanie, czy ostatecznie przygotowywane rozwiązania będą wynikiem takiej szczegółowej analizy, czy też utrwalą podział pomiędzy grupami zawodowymi.
Źródło: Interpelacja nr 20261
TAGI
Przeczytaj także