Data publikacji: 05.10.2026
– Będziemy chyba jednak musieli, czy nam się to podoba, czy nie, troszeczkę podzielić się ze środowiskiem kosmetologów – mówił dr Andrzej Ignaciuk podczas konferencji Akademii Medycyny Estetycznej Wenus związanej z prezentacją raportów dotyczących rynku estetyki.
Dr Andrzej Ignaciuk, twórca medycyny estetycznej w Polsce, lekarz, wykładowca i międzynarodowy ekspert w dziedzinie medycyny estetycznej oraz anti-aging podczas konferencji prasowej Akademii Medycyny Estetycznej Wenus mówił o trwających od lat próbach uregulowania medycyny estetycznej i relacjach między środowiskiem lekarskim a kosmetologami.
– To, że jest już umiejętność (medycyna estetyczno-naprawcza-red.) nie rozwiązuje wszystkich problemów. Zobaczymy jak to będzie. Będziemy chyba jednak musieli, czy nam się to podoba, czy nie, troszeczkę ze środowiskiem kosmetologów się podzielić (…). To nie jest takie oczywiste, że wszystko, co jest w gabinecie lekarskim, to muszą robić lekarze. Generalnie tak, ale co się dzieje w gabinetach, to jest inna sprawa – powiedział.
W czasie konferencji dr Ignaciuk wracał także do historii relacji między lekarzami a kosmetologami. Mówił, że w początkowym okresie rozwoju medycyny estetycznej oba środowiska współpracowały, organizowały wspólne wydarzenia.
– Ciągle się mówi o tej walce: kosmetolodzy, lekarze. Na początku było inaczej. Jeszcze z profesorem Kobusem i z innymi luminarzami polskiej nauki robiliśmy wspólne kongresy z kosmetyczkami, kosmetologami. Trochę było inne nastawienie jednej grupy zawodowej, czyli nielekarzy, jak i lekarzy. I było też oczywiście mniejsze zainteresowanie i było mniej traktowane jako źródło „łatwego zarobku”. Taki jest niestety mechanizm wielu tych, którzy się tym interesują. Ostrzegaliśmy o tym procederze już od dawna – stwierdził.

Wesprzyj ochronę zawodu kosmetologa
Bronimy interesów branży, reagujemy na projekty ustaw i działania instytucji.
Każda wpłata realnie wspiera działania prawne i eksperckie. Wesprzyj BLIK-iem.
Tel: 506 224 225
Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Dr Ignaciuk poinformował, że w 2020 r. powstała definicja medycyny estetycznej przyjęta przez NIL. Brzmiała ona „Medycyna estetyczna jest zespołem świadczeń zdrowotnych, wiążących się z ingerencją w tkanki ludzkie, wykonywanych przez lekarzy i lekarzy dentystów, służącym przywracaniu lub poprawie fizycznego, psychicznego i społecznego samopoczucia pacjenta, poprzez poprawę wyglądu lub jego akceptację”.
– My, jako klasa medyczna, popełniliśmy też błędy w przeszłości w stosunku do kosmetologów – powiedział mając na myśli działania, które mogły budować przekonanie o równorzędności kompetencyjnej kosmetologów i lekarzy w zakresie skóry.
– Pamiętam wywiad pana profesora, wtedy szefa Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, który bodajże w „Polityce” powiedział, że jego kosmetolodzy po jego szkole będą wiedzieli dużo więcej o skórze niż lekarz niebędący dermatologiem. No i to dawało taki asumpt do tego, że jesteśmy à la pari, czyli na równo, i to trochę było też kłopotliwe – zaznaczył.
Dr Ignaciuk mówił jednak również o ryzyku związanym z rozpoczynaniem wykonywania zabiegów medycyny estetycznej przez niedoświadczonych lekarzy. Jak tłumaczył, sam fakt bycia lekarzem może jego zdaniem dawać początkującej osobie nadmierne poczucie kompetencji do wykonywania zabiegów. Odwołał się przy tym do własnych doświadczeń.
– Niestety dzieje się tak, że lekarze tuż po studiach, wiem, bo 22 lata prowadziłem szkołę, (…) jednego dnia dostaje dyplom, przychodzi do szkoły medycyny estetycznej. Pytam się: „A pan nie chce robić jakiejś specjalizacji?” (…) „Nie, nie, mnie to nie interesuje”. Taki lekarz o medycynie wie… No nikt z nas nie poszedłby do niego, gdyby miał wybór – stwierdził.
Prof. Piotr Radziszewski, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej WUM, przewodniczący Kapituły Wenus, odniósł się do kompetencji kosmetologów i nawiązał wówczas do potrzeby dyskusji nad uregulowaniem zawodu kosmetologa i włączeniem go do zawodów medycznych.
– To jest niestety prawda, że zbyt mało wiedzy jest bardzo złą rzeczą. I chyba jest najwyższy czas, żebyśmy naprawdę rozpoczęli dyskusję – nie uciekniemy od tego – żeby ktoś, kto skończył studia, które są dedykowane do skóry, miał pewien zakres uprawnień, ale i miał pewien zakres obowiązków rozumianych jako zaliczenie do zawodu medycznego, podleganie regulacjom tego zawodu i posiadanie takiego, a nie innego prawa wykonywania zawodu. I wtedy ja się będę rzeczywiście czuł bezpiecznie, że mam partnera do rozmowy – podkreślił.
Konferencja Akademii Medycyny Estetycznej Wenus odbyła się 19 września w Warszawie podczas Kongresu IADE. Towarzyszyła premierze trzech raportów opisujących rynek medycyny estetycznej z perspektywy standardów jakości, podziału kompetencji między wykonawcami zabiegów oraz praw i obowiązków pacjenta.
TAGI
Przeczytaj także