Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 18.07.2025
– Czy mogę samodzielnie produkować kosmetyki, stosować je podczas zabiegów i sprzedawać personalizowane produkty klientkom mojego gabinetu? – takie pytania od właścicieli salonów kosmetycznych pojawiają się coraz częściej. – Tak, jest to możliwe, ale na osobie produkującej kosmetyki spoczywa szereg obowiązków i odpowiedzialność za produkty, które wprowadza do obrotu oraz za bezpieczeństwo osób, które będą takich kosmetyków używać – odpowiada dr inż. Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.
Pytanie do redakcji:
Chciałabym wprowadzić do swojej oferty kremy, kosmetyki personalizowane, robione samodzielnie. Wiem, że jest firma, która ma takie rozwiązanie (szkolenia, półprodukty, gotowe procedury i składy, wszystko pod ich marką). Natomiast zastanawia mnie kwestia tego, czy mogłabym również samodzielnie zamawiać półprodukty do tworzenia podstawowych kosmetyków, dobierać indywidualnie pod klientkę. Chodzi mi głównie o serum, krem, balsamy do ciała, olejki, mydełka, może w przyszłości kosmetyki do włosów.
Mam wykształcenie magistra kosmetologii oraz jestem inżynierem technologii żywności, przez co mam doświadczenie przy pracy w laboratorium. Przystosowałabym pomieszczenie do tworzenia tych mieszanek. Sprzedaż odbywałaby się stacjonarnie. Oczywiście będzie etykieta, skład, sposób użycia i termin ważności.
W internecie czytam, że teoretycznie można coś takiego robić, ale praktycznie jednak trzeba taki kosmetyk gdzieś zgłaszać. Jak wygląda to w kwestii prawnej?
Wyświetl ten post na Instagramie
Generalnie każdy może produkować kosmetyki. Tutaj nie ma żadnych barier, nie jest wymagane żadne specjalne wykształcenie. Samą ideę rozumiem, popieram i uważam, że ona jest zasadna, ponieważ kosmetolodzy obcują ze skórą, mają swoje stałe klientki, na pewno widzą, jakie skóra przejawia potrzeby i co należałoby wprowadzić do codziennej pielęgnacji. Wyobrażam sobie też taką sytuację, że akurat na rynku może nie ma tak dobrze dobranej pielęgnacji pod daną klientkę. I pewnie pokusa wytwarzania własnych kosmetyków jest bardzo duża, ale trzeba sobie zdawać sprawę, kim się stajemy wchodząc w taką rolę, jakich musimy dopełnić obowiązków, ponieważ wymogów jest bardzo, bardzo dużo. I wtedy pojawia się pytanie, czy koszty wynikające z tych obowiązków nie przekroczą potencjalnego zysku. Czy jesteśmy gotowi merytorycznie i finansowo na podjęcie takich działań.
Gdy stajemy się producentem, to w myśl definicji z rozporządzenia kosmetycznego stajemy się osobą odpowiedzialną. Jak samo to wyrażenie mówi, stajemy się odpowiedzialni za produkt od “a” do “z” i za wszelkie konsekwencje, które wiążą się z jego stosowaniem i jego wprowadzeniem do obrotu. Przygotowanie mieszaniny surowców, którą później sprzedamy czy użyjemy w gabinecie, na przykład w postaci kremu, stanowi wprowadzenie produktu do obrotu. Zgodnie z definicją, każde dostarczenie produktu do dystrybucji, konsumpcji lub używania na rynku Unii Europejskiej w ramach działalności handlowej, odpłatnie lub nieodpłatnie jest udostępnianiem na rynku. Pierwsze udostępnienie to wprowadzenie produktu do obrotu.
Pozyskanie surowców do produkcji kosmetyku, to jest jeden element. Do surowców należy posiadać dokumenty wynikające z przepisów prawa chemicznego, czyli m.in. znać ich karty charakterystyki, czy są to surowce bezpieczne, czy niebezpieczne, posiadać warunki ich przechowywania i mieć przystosowane do tego miejsce. Musimy wiedzieć, które surowce możemy i w jakich warunkach ze sobą mieszać oraz co spowoduje połączenie surowców, czyli jak one będą wzajemnie na siebie wpływać.
Musimy wiedzieć, czy to, co stworzymy, będzie stabilne, czyli przeprowadzić testy stabilności produktu.
Musimy równocześnie zastanowić się nad czystością mikrobiologiczną – jakie zapewnimy warunki tworzenia produktu, żeby nie doszło do żadnego zakażenia, oraz wiedzieć, na jakie bakterie i drobnoustroje trzeba produkty przebadać.
Pokaż się branży Beauty Dołącz do katalogu topowych marek i pokaż swoją ofertę tysiącom salonów beauty!
Dokładnie tak. Osoba, która jest kosmetologiem, mając dodatkowe kursy i wykształcenie z zakresu toksykologii, być może mogłaby zrobić to samodzielnie, ale naprawdę potrzeba lat doświadczeń i ekspertyzy, żeby móc to zrobić w sposób rzetelny. Safety assessorzy szkolą się głównie w zagranicznych uczelniach i zdobywają doświadczenie przez wiele lat.
Żeby uzyskać ocenę bezpieczeństwa produktu na rynku, trzeba liczyć się z kosztami. Są oczywiście oferty, które psują renomę tych dokumentów, ale jeżeli pójdziemy na skróty i pozyskamy coś, co jest tylko tanie, to jest droga donikąd, bo nie będziemy mieć rzetelnej wiedzy na temat tego, czy produkt, który wytwarzamy rzeczywiście jest bezpieczny.
Oczywiście – musimy posiadać wiedzę z zakresu stosowania składników: czy nie przekraczamy dozwolonych stężeń, czy używamy odpowiednich konserwantów, czy dodaliśmy odpowiednie stabilizatory do produktu. Do tego dochodzi masa rzeczy wynikających z formulacji i z recepturowania. Nie bez przyczyny firmy kosmetyczne zatrudniają technologów, którzy mają potężną wiedzę teoretyczną oraz kształcą się w tym zakresie całymi latami zdobywając praktykę również na zasadzie prób i błędów.
Produkcja kosmetyków nie jest na tyle prosta, abyśmy mogli sami “ukręcić” krem w kuchni i wziąć odpowiedzialność za jego stabilność i bezpieczeństwo stosowania. Trzeba też pamiętać, że prawo w tym zakresie zmienia się bardzo szybko – wiele surowców jest wycofywanych z rynku lub zmieniają się wytyczne dotyczące ich stężeń w produktach.
Musimy podjąć decyzję, co chcemy deklarować na produkcie, czyli jak on ma działać, oraz zbadać, czy zadziała tak, jak sobie to wyobrażamy. Nie możemy opierać się tylko na surowcach. Prawo to dopuszcza, jeżeli używamy tzw. efektywnych stężeń w danej formulacji, ale znowu – potrzebna nam jest wiedza z tego zakresu i ewentualnie skierowanie produktu na badania aplikacyjne, bądź aparaturowe, bądź ankietowe, żebyśmy mogli dowiedzieć się, że faktycznie to działanie występuje.
Wreszcie kompatybilność z opakowaniem – to kolejny element, który należałoby przebadać. W co zapakujemy masę, którą wytworzymy? Czy opakowania, które kupiliśmy pochodzą z wiarygodnego źródła, czy są czyste mikrobiologicznie? To też wymaga sprawdzenia. Podobnie jak surowce, które sprowadzamy do produkcji – muszą być poddane kontroli jakości, czy są odpowiedniej czystości, czy są zgodne ze swoją specyfikacją.
Potrzeba wykonać wiele badań, testów, zgromadzić szereg danych i zbudować tzw. dossier produktu, którego obowiązek przechowywania trwa aż 10 lat od udostępnienia ostatniej partii produktu.
Jeśli ktoś wytwarza kosmetyki i nadal chce to robić, musi wziąć sobie do serca, że należy spełnić wszystkie obowiązki, o których wspomniałam. Musi też zarejestrować się w wykazie wytwórców na mocy ustawy o produktach kosmetycznych i wchodzi wówczas w ewidencję inspekcji sanitarnej, która ma za zadanie kontrolować miejsca wytwarzania kosmetyków w zgodności z normą GMP, bo jest to kolejny wymóg, który wytwórca powinien spełnić. Oczywiście istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ktoś nie wiedział nawet, że taki obowiązek istnieje i w tym wykazie się nie znajduje. Jednak wszystkie gabinety podlegają też pod kontrolę inspekcji sanitarnej i może zaistnieć taka sytuacja, że inspektorzy zaczną nas wypytywać o to, czy spełniamy wymagania również z tytułu rozporządzenia kosmetycznego i ustawy o produktach kosmetycznych.
Poza tym, że mamy odpowiedzialność za kosmetyki, które wprowadzamy do obrotu, to jeszcze ciąży na nas odpowiedzialność za konsumenta, który produktu użył. Jeżeli zdarzy się jakieś działanie niepożądane, to absolutnie jesteśmy zobowiązani wiedzieć, jak taką sytuacją zarządzić. Trzeba wiedzieć, jak ten przypadek rozpatrzyć, wiedzieć, czy jest o działanie ciężkie, czy lekkie i czy podlega zgłoszeniu do Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi. Tych obowiązków jest naprawdę bardzo dużo, wszystkich nie jesteśmy w stanie tutaj wymienić.
Wszystko zależy od tego, co kupujemy. Jeżeli kupujemy komponenty, które służą do przygotowania świeżego produktu, ale producent sprzedaje je jako zestaw, jako set i podaje recepturę, zgodnie z którą należy go sporządzić, on przewiduje składniki, on zadbał o czystość mikrobiologiczną składników, on zadbał o to, żeby ta kompozycja była poddana ocenie bezpieczeństwa – to tak naprawdę sprzedaje nam już kosmetyk i bierze całą odpowiedzialność na siebie.
Natomiast jeżeli mamy do dyspozycji pulę surowców i sami decydujemy, co z czym mieszamy, to odpowiedzialność absolutnie spada na nas.

Zaryzykowałabym stwierdzenie, że w przypadku takiego gotowego zestawu do komponowania produktu, kupujemy już kosmetyk. Jeśli chcemy go sprzedawać, to prawdopodobnie wejdziemy w rolę osoby, która dystrybuuje produkty. Wówczas ciążą na nas obowiązki wynikające z rozporządzenia kosmetycznego, określone w art. 6. Odpowiadamy m.in. za to, żeby produkt był w odpowiedniej dacie ważności, żeby był odpowiednio przechowywany, żeby trzymał swoją specyfikację i jakość.
W takim przypadku należałoby się zastanowić, czy mamy do siebie i do swoich warunków pracy dostateczne zaufanie i wiemy, że ten produkt nie uległ zakażeniom w trakcie sporządzania, czy nie jest to na przykład środowisko mikrobiologiczne podatne do rozwoju drobnoustrojów, czy on został odpowiednio zakonserwowany. Możemy oczywiście powiedzieć, że dostawca półproduktów, czy tego setu, bierze odpowiedzialność za całość, ale my sprzedając ten produkt dalej też pewną odpowiedzialność będziemy ponosić, jako uczestnicy łańcucha handlowego. To do nas zwróci się osoba, gdyby wystąpił u niej jakiś problem po zastosowaniu kosmetyku.
Musimy również upewnić się, czy mamy prawo do dalszej dystrybucji produktu.
To jest absolutnie wykonalne. Myślę, że z takich współprac mogą pojawiać się na rynku bardzo ciekawe produkty, bo absolutnie trzeba docenić pracę kosmetologów, ich wiedzę i ich bezpośredni kontakt z klientkami i obserwacje, które w wyniku tego bezpośredniego kontaktu są w stanie poczynić. Myślę, że gdy zamykamy się w przestrzeni swojej pracy, to pewne rzeczy nam się wydają, ale dopiero jak ten produkt możemy obserwować w czasie rzeczywistym, aplikując go na skórę, widząc jak się skóra zachowuje, dostrzegając pewne bardzo specyficzne potrzeby, jesteśmy w stanie kreować odpowiedzi na te potrzeby.
Z takiej współpracy może wyjść naprawdę bardzo ciekawy pomysł na markę, na produkty, na nowe zastosowanie, na nowe potrzeby. Myślę, że z tego też biorą się wynalazki, innowacje na naszym rynku – mamy wiele znakomitych marek tworzonych przez farmaceutów, kosmetologów, czyli praktyków – więc absolutnie do takich działań zachęcam.
Firm, które są w stanie takie podwykonawstwo wziąć na siebie, jest bardzo dużo. Nie powiedziałabym, że barierą będą minima produkcyjne. Oczywiście bardzo uznane, dobrze rozwinięte firmy podwykonawcze będą miały duże minima, bo nastawiają się na innego klienta. Jest jednak dużo laboratoriów, które oferują takie usługi i działania na bardzo małych ilościach i są w stanie w policzalny sposób zagospodarować masę potrzebną do wytworzenia finalnego produktu tworzonego na zamówienie.
Natomiast – podkreślę to jeszcze raz – należy z takim partnerem dobrze porozumieć się w kwestii tego, kto będzie dalej pełnił rolę osoby odpowiedzialnej. Tutaj zdecydowanie uważam, że jeżeli się jest kosmetologiem, odpowiada się za pewien aspekt kreowania produktu i jest się właścicielem marki, to mimo wszystko warto, aby te najtrudniejsze obowiązki pozostały na partnerach, którzy się bardzo dobrze znają na swoich obszarach działalności. Oni wtedy są właścicielami dossier produktu i są w stanie też reprezentować markę przed organami nadzoru. Jest to jednak kwestia do biznesowego porozumienia z uwzględnieniem wielu aspektów.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Więcej informacji dotyczących prawa kosmetycznego oraz obowiązków, które spoczywają na osobach zajmujących się produkcją i dystrybucją kosmetyków znajdziesz na należącej do Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego stronie kosmopedia.org. Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego (Kosmetyczni) jest organizacją branżową. Skupia blisko 260 firm, w tym producentów i dystrybutorów kosmetyków, laboratoria, firmy doradcze i ośrodki dydaktyczne, a także dostawców opakowań i surowców. Reprezentuje i wspiera cele firm z sektora kosmetycznego, reprezentuje polski przemysł na arenie międzynarodowej i uczestniczy w procesie stanowienia prawa.
TAGI
Przeczytaj także