Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 20.04.2026
ZUS domaga się od przedsiębiorczyni zwrotu 142 tys. zł wpłaconych świadczeń chorobowych, ponieważ… nie pracowała w czasie choroby. Sprawa trafiła do sądu, a eksperci zastanawiają się coraz poważniej nad logiką działania urzędu.
Sprawa, w której Zakład Ubezpieczeń Społecznych domaga się od przedsiębiorczyni zwrotu 142 tys. zł wypłaconych świadczeń chorobowych, wpisuje się w coraz szerszą debatę dotyczącą interpretacji przepisów wobec osób prowadzących działalność gospodarczą.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Z dostępnych informacji wynika, że przedsiębiorczyni – pani Ewa – prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą od ponad dekady, opartą głównie na sprzedaży internetowej. Firma funkcjonowała w sposób ciągły – przedsiębiorczyni regulowała zobowiązania podatkowe i składkowe, inwestowała w towar, spłacała kredyt, a działalność była zarejestrowana jako aktywny podatnik VAT.
W 2023 r. przedsiębiorczyni ciężko zachorowała. Ponieważ regularnie opłacała składkę chorobową, pobierała zasiłek. Robiła to, czego wymaga od niej prawo – powstrzymywała się od pracy i skupiała na powrocie do zdrowia. Tymczasem Zakład Ubezpieczeń Społecznych żąda od niej zwrotu 142 tys. zł zasiłku chorobowego i opiekuńczego, bo w czasie choroby… nie pracowała.
W czasie pobierania świadczeń nie wykonywała działalności zarobkowej, bo art. 17 ustawy zasiłkowej jasno stanowi, że jej wykonywanie skutkuje utratą prawa do zasiłku. I właśnie ten brak aktywności zarobkowej po latach stał się podstawą do zakwestionowania jej prawa do ubezpieczenia
– tłumaczy w rozmowie z wyborczą.biz dr Katarzyna Kalata, radczyni prawna, która reprezentuje panią Ewę.
W grudniu 2025 r. ZUS zakwestionował jej prawo do świadczeń. „Przebywała Pani na zwolnieniu lekarskim, więc ze względu na chorobę nie mogła pani w tym okresie osobiście wykonywać działalności gospodarczej, zaś nie zgłaszała pani do ubezpieczenia innych osób w tym czasie np. pracowników czy zleceniobiorców. Uznajemy, zatem że rozpoczęcie działalności nastąpiło po ustaleniu niezdolności do pracy z powodu choroby” – napisano w oświadczeniu ZUS, zacytowanym przez wyborczą.biz.
Stanowisko organu zadzwiło nie tylko prawników – eksperci mówią o sprzeczności systemowej: z jednej strony przepisy wymagają, by osoba na L4 powstrzymała się od pracy, z drugiej – brak aktywności zawodowej jest interpretowany jako dowód braku prowadzenia działalności.
Dla mnie to sytuacja kuriozalna. Przepisy mówią, że na zwolnieniu lekarskim powinno się powstrzymać od pracy i dochodzić do zdrowia. Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, że ZUS nakazuje oddać zasiłek, za to, że nie stwierdził pracy podczas L4
– komentuje dla wyborcza.biz dr Łukasz Wacławik z Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęPodkreślają, że w obowiązującym stanie prawnym kluczowa jest ciągłość działalności, a nie jej bieżąca aktywność operacyjna. Dopóki przedsiębiorca nie zawiesi firmy w CEIDG, pozostaje objęty ubezpieczeniem społecznym i zachowuje prawo do świadczeń.
– Gdy działalność nie została zawieszona, samo przebywanie na zwolnieniu lekarskim lub urlopie macierzyńskim nie przerywa ciągłości ubezpieczenia. Tym samym w okresie niezdolności do pracy z powodu choroby lub w okresie pobierania zasiłku macierzyńskiego albo rodzicielskiego, lub opiekuńczego, przedsiębiorca nie ma obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne, ale pozostaje objęty ubezpieczeniem i ma prawo do zasiłku
– tłumaczył Przemysław Hinc z PJH Doradztwo Gospodarcze.
Tymczasem wydaje się, że interpretacja ZUS-u idzie w tym kierunku, że osoba chora powinna zawiesić działalność i nie pobierać zasiłku, czyli nie mieć żadnych oczekiwań wobec urzędu (państwa) dotyczących świadczeń w okresie jej choroby pomimo opłacania należnych składek. Chorujesz – wypadasz z systemu, to twój problem.
To nie jest odosobniona sytuacja. W ostatnich latach pojawiały się inne przypadki, w których ZUS kwestionował prawo do świadczeń przedsiębiorców, powołując się m.in. na: pozorność działalności (np. zakładanej tuż przed chorobą lub macierzyństwem), brak przychodów lub minimalną aktywność biznesową, brak zaplecza organizacyjnego (pracowników, biura, infrastruktury).
Jednak sądy w wielu takich sprawach stawały po stronie przedsiębiorców, wskazując, że działalność nie musi generować wysokich dochodów, by była uznana za rzeczywistą, przerwa spowodowana chorobą jest naturalnym elementem ryzyka gospodarczego, a brak osobistego wykonywania pracy w okresie L4 jest zgodny z przepisami, a nie sprzeczny z nimi.
Eksperci zwracają uwagę, że podobne interpretacje mogą prowadzić do istotnego zwiększenia niepewności prawnej wśród przedsiębiorców. Osoby prowadzące własne firmy muszą udowadniać „realność” działalności nawet po wielu latach jej prowadzenia, ponoszą ryzyko zakwestionowania świadczeń po czasie, a przestrzeganie przepisów może działać na ich niekorzyść (!). Przez to spada też zaufanie obywateli do państwa – przedsiębiorcy muszą być ciągle w trybie walki z „systemem” i udowadniać swoją niewinność.

Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie pani Ewy będzie należeć do sądu, który oceni zarówno stan faktyczny, jak i interpretację przepisów zastosowaną przez ZUS.
TAGI
Przeczytaj także