Data publikacji: 13.04.2026
Blisko 150 preparatów do iniekcji, w tym botoks i kwas hialuronowy, próbowała przemycić do Polski 40-letnia obywatelka Ukrainy. Miały trafić do Gdańska. To kolejny taki przypadek pokazujący, że handel nielegalnymi preparatami się nasila, a jest napędzany rosnącym popytem na zabiegi estetyczne i niższymi cenami nielegalnych produktów. Coraz ważniejsze staje się pytanie – co z bezpieczeństwem pacjentów i klientów?
Na przejściu granicznym w Hrebennem funkcjonariusze lubelskiej Służby Celno-Skarbowej zarekwirowali blisko 150 preparatów wykorzystywanych w medycynie i kosmetologii estetycznej. Były wśród nich toksyna botulinowa i kwas hialuronowy do wykonywania popularnych zabiegów modelowania twarzy, wypełniania zmarszczek i modelowania ust.
Podróżująca autokarem 40-letnia Ukrainka próbowała wwieźć do Polski, bez zgłoszenia, blisko 150 sztuk różnego rodzaju preparatów stosowanych w medycynie estetycznej.
Wśród przewożonych przez kobietę preparatów znajdowały się ampułki z preparatem liftingującym i toksyną botulinową oraz ampułkostrzykawki zawierające kwas hialuronowy.
Kobieta przyznała się do próby przemytu. Wyjaśniła, że przewożone preparaty nie są jej własnością i że miała je dostarczyć do Gdańska
– informuje Izba Administracji Skarbowej w Lublinie.
Funkcjonariusze wszczęli postępowanie, na poczet kary zajęli 500 zł.

Nielegalny botoks zatrzymany na granicy w Hrebennem/fot. Lubelski Urząd Celno-Skarbowy
Przypadków nielegalnego wprowadzania do Polski produktów wykorzystywanych w zabiegach estetycznych jest coraz więcej. Sprzyja temu dynamiczny rozwój rynku medycyny estetycznej i rosnący popyt na zabiegi, takie jak powiększanie ust, redukcja zmarszczek czy tzw. „baby botox”. Istotnym czynnikiem są również różnice cenowe, ponieważ produkty pochodzące z nielegalnych źródeł bywają znacznie tańsze niż te z oficjalnej dystrybucji. Zjawisku temu towarzyszy rozrost szarej strefy usług, zabiegi wykonywane są poza legalnie działającymi gabinetami (również w domach) i często przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji.
Dodatkowo problem pogłębia łatwy dostęp do preparatów w sprzedaży internetowej, zwłaszcza z krajów Azji i spoza Unii Europejskiej. Nie bez znaczenia pozostaje także handel transgraniczny – w tym m.in. na kierunku Ukraina-Polska, gdzie wykorzystywany jest ruch osobowy do nielegalnego przewozu tego typu produktów.

Nielegalny botoks i kwas hialuronowy zatrzymany na granicy w Hrebennem/Nielegalny botoks zatrzymany na granicy w Hrebennem/fot. Lubelski Urząd Celno-Skarbowy
Preparaty do iniekcji – w tym medyczne – wymagają transportu w kontrolowanej temperaturze i w ramach tzw. łańcucha chłodniczego, zgodnie z zasadami Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej (GDP). Większość preparatów z toksyną botulinową wymaga temperatury 2-8 st. C. Wypełniacze zwykle powinny być przechowywane w temperaturze do 25 st. C, bez mrożenia i przegrzewania. W legalnym handlu za odpowiednie warunki transportu odpowiadają producenci i hurtownie.
Tymczasem w szarej strefie coraz częściej produkty trafiają do Polski w zwykłych przesyłkach kurierskich i do paczkomatów, bez jakiejkolwiek kontroli warunków transportu. Oznacza to, że nie ma gwarancji ich stabilności, a tym samym skuteczności i bezpieczeństwa stosowania.
W polskim systemie prawnym nielegalny przewóz preparatów stosowanych w medycynie estetycznej, takich jak toksyna botulinowa czy wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego, może rodzić odpowiedzialność na kilku poziomach. W przypadku przemytu przez granicę zastosowanie ma przede wszystkim Kodeks karny skarbowy, który przewiduje karę grzywny, a w poważniejszych przypadkach także karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 3 lat, a także obligatoryjny przepadek towaru (art. 86 KKS). Jeżeli preparaty mają status produktów leczniczych, ich nielegalne wprowadzanie do obrotu, bez wymaganego pozwolenia, podlega sankcjom przewidzianym w Prawie farmaceutycznym, w tym grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat (art. 124-126 ustawy Prawo farmaceutyczne).
Również stosowanie i samo przechowywanie w gabinecie nielegalnych preparatów może skutkować odpowiedzialnością karną. W przypadku używania produktów leczniczych niewiadomego pochodzenia lub niedopuszczonych do obrotu, osoba wykonująca zabiegi może odpowiadać za nielegalne wprowadzanie ich do obrotu (Prawo farmaceutyczne, art. 124), a w sytuacji narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo – także na podstawie przepisów Kodeksu karnego, przewidujących karę do 3 lat pozbawienia wolności za narażenie na utratę zdrowia lub życia (art. 160 KK). Dodatkowo możliwe są sankcje administracyjne, w tym zakaz wykonywania działalności oraz odpowiedzialność zawodowa w przypadku osób wykonujących zawody medyczne.
TAGI
Przeczytaj także