Po co studiować kosmetologię? Spór o zabiegi estetyczne obnaża wieloletnie systemowe zaniedbania

Data publikacji: 10.02.2026

Komunikat Ministerstwa Zdrowia dotyczący procedur z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej uruchomił lawinę emocji, pytań i oskarżeń. Branża beauty mówi o niesprawiedliwości i chaosie, lekarze – o bezpieczeństwie pacjentów, a państwo unika systemowego uregulowania zawodu, który od lat funkcjonuje w prawnej próżni.

Po co studiować kosmetologię? To pytanie zadają od kilku dni absolwentki i absolwenci tego kierunku. Komunikat Ministra Zdrowia odnoszący się do procedur z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej, w którym jednoznacznie nazwano je świadczeniami zdrowotnymi, wywołał ogromne poruszenie w branży. 

Zarabiaj nawet 10.000 zł rocznie więcej z Kartą Członkowską Beauty Razem

Karta Członkowska
Beauty Razem

to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.

Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Anna Kowalska

NR: 123456
Ważna do: 13.04.2026
Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Wzburzenie szybko przerodziło się w złość. Jednym komunikatem legislator chce uregulować działalność tysięcy podmiotów gospodarczych, które działają zgodnie z prawem i odbiera prawo wykonywania zabiegów, które są w podstawie nauczania na kierunku kosmetologia – w tym na uczelniach medycznych. Taki wniosek wysnuwają nie tylko kosmetolodzy, ale także niektórzy prawnicy. Koronnym argumentem ma być ten, że komunikat MZ to nie akt prawny, to nie ustawa, więc nie odbiera ani nie nadaje praw do wykonywania zawodu kosmetologom.

Faktycznie, komunikat MZ nie jest dokumentem stanowiącym prawo – jednak wskazuje, jak mają się do zapisów prawa stosować lekarze i przedstawiciele innych zawodów medycznych. Zarazam określa, kto nie jest uprawniony do wykonywania zabiegów będących świadczeniami zdrowotnymi i gdzie można takie zabiegi wykonywać. 

Przeczytaj także

Staje się podkładką dla sądów, które będą orzekać w sprawach związanych np. z powikłaniami po zabiegach estetycznych. Ma konsekwencje dla decyzji wydawanych przez inne instytucje państwowe, które muszą stosować się do zapisów prawa.

Przykładem jest niemal natychmiastowe po wydaniu komunikatu oświadczenie PARP, że szkolenia w bazie BUR (dofinansowywane z funduszy unijnych) z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej mogą być kierowane wyłącznie do osób uprawnionych – czyli lekarzy posługujących się odpowiednimi certyfikatami i wykonujących zabiegi w zarejestrowanych placówkach leczniczych. Chociaż Ministerstwo Rozwoju i Technologii podnosiło alarm w tej sprawie już wcześniej – wskazując, że szkolenia tego typu są finansowane nielegalnie – PARP zareagowała dopiero teraz.

Również Główny Inspektor Sanitarny przekazał, że wprawdzie Państwowa Inspekcja Sanitarna nie kontroluje uprawnień osób wykonujących zabiegi w branży beauty, jednak w przypadku podejrzenia, że czynności są realizowane w sposób nieuprawniony, ma obowiązek zawiadomić policję.

Przeczytaj także

Lekarze czytają komunikat wybiórczo

Tymczasem warto zwrócić uwagę, że samo środowisko lekarskie wybiórczo podchodzi do respektowania komunikatu Ministerstwa Zdrowia. Czytamy w nim, że procedury medycyny estetyczno-naprawczej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy specjalistów dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej, a także innych lekarzy oraz lekarzy dentystów posiadających prawo wykonywania zawodu na czas nieokreślony, którzy odbyli dodatkowe szkolenia i uzyskali certyfikaty w zakresie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej.  

Tymczasem wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Klaudiusz Komor, wypowiadając się dla TVN24 powiedział: 

Z komunikatu wynika, że Ministerstwo Zdrowia planowałoby ograniczyć medycynę estetyczną tylko do wymienionych specjalizacji lekarskich i lekarzy, którzy zdobyli określoną umiejętność. Naszym zdaniem w obecnie obowiązującym prawie takiego ograniczenia nie ma i na ten moment procedury medycyny estetycznej może wykonywać każdy lekarz.

Zarazem zakaz wykonywania zabiegów osoby niebędące lekarzami w pełni akceptuje:

Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy i lekarzy dentystów, gdyż mają charakter inwazyjny i odbywają się z naruszeniem ciągłości skóry. Komunikat Ministerstwa Zdrowia uznajemy za pierwszy krok do ograniczenia wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej przez niemedyków.

To odniesienie do wykładni MZ: „Nieuprawniona do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej jest każda osoba nieposiadająca kwalifikacji zawodowych lekarza. Dotyczy to również pracowników innych zawodów medycznych, kosmetologów, kosmetyczek oraz innych osób, nawet jeśli posiadają one certyfikaty ukończenia szkoleń lub kursów z zakresu poszczególnych procedur”. 

Regulacja nie dotyczy więc tylko kosmetologów, ale także pielęgniarek zaznajomionych znakomicie z iniekcjami, położnych, ratowników medycznych i wszelkich innych pracowników ochrony zdrowia.

Przeczytaj także

Brakuje lekarzy, ale nie w prywatnych gabinetach

Jakie są konsekwencje takiego podejścia? Każdy lekarz może otworzyć gabinet medycyny estetycznej, każdy może świadczyć takie usługi, wystarczy, że zrobi kursy z najpopularniejszych zabiegów. A tymczasem sytuacja w ochronie zdrowia jest dramatyczna, terminy planowych operacji wyznaczane są w perspektywie nawet kilku lat, wizyty u specjalistów na NFZ – czas oczekiwania minimum kilka miesięcy. Można je odbyć szybciej – prywatnie za ciężkie pieniądze. 

Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) wynika, że według stanu na 30 czerwca 2024 roku było w Polsce 155 944 lekarzy (bez lekarzy dentystów) wykonujących zawód. Daje to 4,15 lekarza na tysiąc mieszkańców (dane GUS o liczbie ludności wg stanu na kwiecień 2024 roku: 37 mln 582 tys.). 

Kosmetolodzy pytają, czy lekarz. np. internista, ma większe kompetencje do wykonywania zabiegów estetycznych niż kosmetolog, który ukończył kierunkowe studia a w programie zajęć miał takie przedmioty, jak: biologia i genetyka, biofizyka, fizjologia i patofizjologia, biochemia, mikrobiologia i immunologia, farmakologia, histologia, kosmetologia pielęgnacyjna, kosmetologia upiększająca, receptura kosmetyczna, dermatologia, fizjoterapia i masaż, kosmetyki naturalne i ziołolecznictwo, alergologia, onkologia skóry, rośliny kosmetyczne i surowce aromatyczne, sensoryka i środki zapachowe, technologia postaci kosmetyku, medycyna estetyczna, chirurgia plastyczna i estetyczna (źródło: Śląska Wyższa Szkoła Medyczna w Katowicach). 

Przeczytaj także

Tysiące małych firm, miliardy inwestycji w sprzęt i szkolenia

Rozgoryczenie studentów kosmetologii oraz absolwentów tego kierunku – osób które poświęciły lata na akademicką edukację, zdobyły dyplomy renomowanych uczelni oraz wydały setki tysięcy złotych na dokształcanie się oraz wyposażenie swoich gabinetów jest ogromne i połączone z poczuciem wielkiej niesprawiedliwości. Jak to możliwe, że zabiegi estetyczne, które dziś są uznane za świadczenia zdrowotne przypisane do lekarzy, stanowią podstawę kształcenia na kierunku kosmetologia? Po co nas tego uczono, jaką wartość mają nasze dyplomy, skoro nie możemy w żaden sposób spożytkować tej wiedzy – pytają. 

Beauty Polisa - Ubezpieczenie OC salonu kosmetycznego

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty

Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.

Zobacz ofertę

 

Na platformie X krucjatę w tej sprawie rozpoczął ojciec absolwentki, który jak pisze zainwestował 270 000 zł w wykształcenie córki – uzyskała ona dyplom ukończenia stacjonarnych studiów na kierunku Kosmetologia prowadzonym przez Śląski Uniwersytet Medyczny.  

To ja, ciężko zapracowanymi pieniędzmi, sponsorowałem wykształcenie mojej córki na publicznej uczelni medycznej. Wyłożyłem kapitał na określonych zasadach prawnych, a teraz Państwo (MZ i lobby lekarskie) próbuje mi ten biznes okraść, zmieniając zasady gry w trakcie jej trwania. Nie dam się okraść i nie pozwolę oszukać mojej córki.

Sama zainteresowana przedstawia komplet dokumentów potwierdzających wykształcenie i pisze:

Mój dyplom wydany w dyscyplinie Nauki Medyczne oraz fakt zaliczenia przeze mnie przedmiotu „Medycyna Estetyczna” w toku studiów państwowych, stanowią dowód na posiadanie przeze mnie kompetencji, które obecnie próbuje się podważyć administracyjne.

Z danych Fundacji Beauty Razem wynika, że zabiegami estetycznymi w Polsce zajmuje się 70 tys. aktywnych podmiotów gospodarczych ze 170 tys. wszystkich działających w usługach beauty. To firmy które płacą podatki, zatrudniają pracowników i inwestują w edukację oraz sprzęt medyczny o łącznej wartości ponad 24 mld zł.

63,3 proc. przedsiębiorców zajmujących się zabiegami estetycznymi zainwestowało w sprzęt medyczny średnio 267 710 zł. Ponad 82 proc. przedsiębiorców zainwestowało w sprzęt kosmetologiczny i kosmetyczny średnio 102 267 zł. Ponad 47 proc. przedsiębiorców z branży beauty posiada leasing lub kredyt na sprzęt.  Średnia inwestycja w kształcenie i szkolenia to 93 tys. zł na osobę. Przeciętny specjalista uczestniczy w 5 szkoleniach rocznie i posiada 40 certyfikatów.

Przeczytaj także

Fundacja Beauty Razem zgromadziła opinie i dane od 1594 osób, na ich podstawie powstał raport dotyczący skutków regulacji medycyny estetyczno-naprawczej, który w listopadzie ub. r. trafił do najważniejszych resortów. Oto jedna z opinii:

Piszę ten list jako osoba głęboko rozczarowana i zaniepokojona kierunkiem zmian wprowadzanych przez Ministerstwo Zdrowia. Od lat z pasją wykonuję zawód kosmetologa, inwestując ogromne środki finansowe i czas w szkolenia, sprzęt oraz bezpieczeństwo moich pacjentów.
Z przykrością obserwuję, jak nowa ustawa, ograniczająca możliwość wykonywania zabiegów iniekcyjnych przez kosmetologów, odbiera mi prawo do wykonywania zawodu, w który włożyłam całe swoje serce i życie.
Chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii, które są dla mnie i dla wielu moich koleżanek i kolegów niezrozumiałe i niesprawiedliwe:
1. Lekarze, którzy dziś popierają zakaz, sami przez lata prowadzili szkolenia dla kosmetologów w zakresie medycyny estetycznej, pobierając za to wysokie opłaty. Uczyli nas procedur, zasad aseptyki, bezpieczeństwa, odpowiedzialności – i w ten sposób współtworzyli rynek, który teraz próbują nam odebrać.
2. Wielu z nas ma zobowiązania finansowe – leasingi na sprzęt, kredyty, wynajęte lokale. Ograniczenie naszej działalności oznacza realne zagrożenie bankructwem, utratą dorobku życia i źródła utrzymania rodzin.
3. Jesteśmy specjalistami po latach nauki i praktyki, a zabiegi wykonujemy zgodnie z zasadami higieny i bezpieczeństwa. Nie rozumiemy, dlaczego nie dopuszcza się do dialogu i stworzenia systemu certyfikacji lub wspólnych standardów zamiast całkowitego zakazu.
4. Ustawa ta nie tylko nie poprawi bezpieczeństwa pacjentów, ale doprowadzi do powstania szarej strefy, w której zabiegi będą wykonywane bez nadzoru i bez odpowiedzialności, co może być znacznie groźniejsze niż obecna sytuacja.
Proszę Państwa o ponowne przemyślenie tych regulacji i wysłuchanie głosu środowiska kosmetologów. Nie jesteśmy wrogami lekarzy – chcemy współpracować, uczyć się, działać w granicach prawa, ale nie możemy pogodzić się z odebraniem nam prawa do wykonywania zawodu, w który zainwestowaliśmy wszystko.

Autorka wypowiedzi to kobieta, 33 lata, Kosmetolog, z wykształceniem Licencjat kosmetologii, która od 5 lat prowadzi własną jednoosobową działalność w małej miejscowości. W tym czasie zainwestowała 10 000 zł w sprzęt medyczny, 30 000 zł w sprzęt kosmetologiczny oraz 100 000 zł w edukację zawodową. Jest płatnikiem VAT i co miesiąc odprowadza średnio 700 zł VAT oraz 2 400 zł składek ZUS, co przez 5 lat działalności oznacza łącznie około 186 000 zł wpływów do budżetu państwa. Zatrudnia 1 osobę, w przypadku zakazów deklaruje zwolnienie 1 osoby. Posiada obowiązkowe ubezpieczenie OC zawodowe. Jej salon przeszedł kontrolę sanepidu bez zastrzeżeń. Regularnie podnosi kwalifikacje – w ostatnich 5 latach uczestniczyła w 40 szkoleniach stacjonarnych oraz 15 szkoleniach online z certyfikatem, co oznacza średnio jedno szkolenie co około 33 dni. Posiada łącznie 40 certyfikatów zawodowych.  Poziom ryzyka dla swojego biznesu ocenia jako krytyczny. Od rządu oczekuje: cofnięcia rozporządzenia, jasnego podziału kompetencji, włączenia kosmetologów do konsultacji, nowej ustawy o zawodzie kosmetologa, lepszej edukacji publicznej o branży. Upoważniła Fundację Beauty Razem do działania w jej imieniu.

Przeczytaj także

Dlaczego szkoły wyższe uczą „zakazanych” zabiegów?

Dziękuję mojemu państwu, że pozwoliło mi wykształcić się na mgr kosmetologii, uczestniczyć w wielu kursach i szkoleniach z zakresu kosmetologii i medycyny estetycznej, za które ja płaciłam

– ironizują kosmetolodzy.  

Studia podyplomowe kosmetologia estetyczna na wielu uczelniach to mezoterapia igłowa i wiele innych, np. na uczelni w Bydgoszczy i Katowicach, więc czy po nich studentki będą mogły wykonywać zabiegi, które komunikat uznaje tylko dla lekarzy, czy jednak nie? Pytam bo jest to program zatwierdzony przez Ministerstwo

– pisze, jako jedna z wielu wskazujących na tę niekonsekwencję, właścicielka Instytutu Piękna. 

Przywołana uczelnia to Wyższa Szkoła Nauk o Zdrowiu z Bydgoszczy. Tutaj prowadzone są  studia m.in. na kierunku Kosmetologia I i II stopnia, a także podyplomowe Kosmetologa Estetyczna. Jak czytamy na stronie uczelni: „Kosmetologia Estetyczna jest dedykowana kosmetologom, lekarzom, pielęgniarkom, fizjoterapeutom i ratownikom medycznym, a także wszystkim zainteresowanym posiadającym wyższe wykształcenie (min. licencjackie – kierunek Kosmetologia, Lekarski, Pielęgniarstwo, Ratownictwo medyczne), którzy pracują w zawodzie kosmetologa i chcą podjąć te studia”.

W programie studiów znajdują się następujące zajęcia: wprowadzenie do zabiegów estetycznych (w tym anatomia twarzy i głowy oraz budowa skóry i przydatków – wskazania, przeciwwskazania, zalecenia pozabiegowe, powikłania po zabiegach estetycznych; mezoterapia mikroigłowa, mezoterapia igłowa, aparaturowe modelowanie sylwetki, lipoliza iniekcyjna, chemoeksfoliacja skóry,  terapie łączone: mezoterapia mikroigłowa z peelingami chemicznymi; terapie autologiczne: PRP, iPRF, ATR;  rewitalizacja, stymulacja, redermalizacja skóry; kwas hialuronowy; nici PDO; zabiegi Hi-Tech. Właśnie trwa nabór na studia i ich intensywna promocja w mediach społecznościowych. 

Rektor uczelni, dr n. med. Paweł Rajewski, poinformował, że wystąpiła ona do właściwego ministerstwa o regulację zawodu kosmetologa. W oficjalnym stanowisku odnoszącym się do komunikatu MZ napisał m.in. że nie skutkuje on zmianą dotychczasowych zasad funkcjonowania rynku usług kosmetologicznych i estetycznych. Odnosi się wyłącznie do wąskiego zakresu procedur kwalifikowanych jako medyczne, obarczonych podwyższonym ryzykiem, i nie dotyczy rzeczywistej praktyki większości zabiegów wykonywanych przez kosmetologów.

W bardzo podobnym tonie wypowiedział się dr. n chem. Sebastian Grzyb, rektor Wyższej Szkoły Inżynierii i Zdrowia, a także przedstawiciele władz uczelni medycznych kształcących kosmetologów.

Ograniczenie wykonywania wybranych zabiegów medycyny estetycznej wyłącznie do lekarzy i lekarzy dentystów dotyczy procedur o charakterze medycznym i ma na celu przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów. Kosmetologia pozostaje samodzielną, interdyscyplinarną dziedziną, dającą absolwentom szerokie możliwości rozwoju zawodowego – w obszarze nowoczesnych technologii kosmetologicznych, dermokosmetologii, profilaktyki i pielęgnacji skóry, współpracy z lekarzami, a także w przemyśle kosmetycznym, badaniach, edukacji i ocenie bezpieczeństwa produktów

– powiedziała prof. dr hab. Violetta Krajka-Kuźniak, kierownik Katedry i Zakładu Biochemii Farmaceutycznej, prodziekan Wydziału Farmaceutycznego na Uniwersytecie Medycznym im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, dla redakcji Medonetu.

Przeczytaj także

W tym samym artykule prof. dr hab. Maciej Małecki, prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum, zwraca jednak uwagę, że musi wreszcie dojść do wskazania ustawą jaki powinien być program kształcenia kosmetologów i uprawnienia absolwentów tego kierunku: 

Ostateczna decyzja co do tego, co może być wykonywane przez absolwentów kierunku kosmetologii, powinna być przedmiotem uzgodnień międzyresortowych i jednoznacznie ujęta ustawowo w przepisach prawnych, być może z uwzględnieniem modyfikacji programu nauczania na kosmetologii i uczynienia go kierunkiem regulowanym. Jest ważne, aby dokonało się to w możliwie szybkim czasie, w trakcie którego powinny ewentualnie funkcjonować regulacje przejściowe. 

Jak podsumowują to lekarze w internetowych przepychankach słownych? Na przykład tak: Firmy, szkoły, naściemniały, że to można robić. A nigdy robić nie można było. To nie jest zawód medyczny. Na wydziałach medycznych można też studiować informatykę medyczną. Ale to nie nadaje żadnych medycznych kompetencji. Przepisy zawsze były, ale nie były egzekwowane. 

Beauty Radio

Słuchaj radia bez opłat

Legalna muzyka do salonu, bez ZAIKS i reklam.

Włącz teraz

Zawód bez ustawy, czyli państwowa próżnia

Przez lata – pomimo postulatów kosmetologów i organizacji branżowych – rząd nie zdecydował się na uregulowanie zawodu kosmetologa i na oddzielenie kompetencji kosmetologów od specjalistów niższego szczebla odrębną ustawą, dziś chce zrobić to dokumentem objaśniającym zapisy ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty – nie dostrzegając, że nie rozwiązuje w ten sposób istoty problemu.  

Również Ministerstwo Technologii i Rozwoju nie rozumie dlaczego kosmetolodzy domagają się ustawy regulującej ich zawód. W odpowiedzi skierowanej do Fundacji Beauty Razem i innych organizacji branżowych resort stwierdza, że nie prowadzi prac nad ustawowym uregulowaniem wykonywania zawodu kosmetologa, ponieważ:

Jednym z priorytetów ministerstwa w ramach prac rządu jest deregulacja prawa gospodarczego, zwiększanie swobody prowadzenia działalności gospodarczej oraz wprowadzanie ułatwień w zakładaniu i prowadzeniu firmy. Dotyczy to także przedsiębiorstw z branży beauty. 

I wskazuje, że zakres kompetencji kosmetologów wynika z innych aktów prawnych:

Każdy przedsiębiorca i usługodawca powinien działać odpowiedzialnie oraz z poszanowaniem prawa, zarówno przepisów ogólnych, jak i przepisów szczegółowych mających wpływ na daną dziedzinę zawodową. Z tego wynika, że usługodawcy z branży beauty, niebędący lekarzami, nie są uprawnieni do wykonywania działań medycznych i udzielania świadczeń zdrowotnych.

Zasłania się też stwierdzeniem, że w 2024 r. Główny Urząd Statystyczny zaktualizował Polską Klasyfikację Działalności (PKD). W nowym PKD rozróżniono działalność w zakresie leczniczych i profilaktycznych zabiegów estetycznych, do wykonywania których wymagana jest wiedza specjalistyczna w ramach opieki zdrowotnej (podklasa 86.99.D „Działalność w zakresie pozostałej opieki zdrowotnej”), od pielęgnacji urody i działalności kosmetycznej oraz zabiegów kosmetologii estetycznej.

Podklasa 96.22.Z „Działalność w zakresie pielęgnacji urody i pozostała działalność kosmetyczna” obejmuje: zabiegi upiększające, takie jak masaż twarzy, manicure, pedicure, makijaż permanentny, depilacje, opalanie oraz pozostałe działalności w zakresie zabiegów kosmetologii estetycznej wykonywane przez kosmetologów i tym podobnych, niemających uprawnień medycznych i niebędących pracownikami medycznymi.

Przeczytaj także

Prawdziwy problem: brak nadzoru i szara strefa

Tymczasem to nie kosmetolodzy prowadzący legalnie swoje gabinety, wyposażeni w dyplomy wyższych uczelni są tu problemem. Problemem jest całkowity brak nadzoru nad rynkiem. Zamykanie oczu na szarą strefę, na internetowe kursy i szkolenia, na sprzedawanie preparatów leczniczych osobom nieuprawnionym, na handel produktami i urządzeniami bez certyfikatów i sprowadzanymi z Azji, na wykonywanie zabiegów przez osoby, których wykształcenie ani kompetencje nie są w żaden sposób weryfikowane.

Nie istnieje żaden system certyfikacji ani nadzoru, który pozwalałby klientom i pacjentom sprawdzenie jakie kompetencje i uprawnienia ma osoba, która wykonuje zabiegi estetyczne oraz czy robi to legalnie z użyciem bezpiecznych preparatów i certyfikowanych sprzętów. 

Komunikat wskazujący, że „mogą tylko lekarze” nie zmienia patologicznej na wielu frontach sytuacji i bije przede wszystkim w kosmetologów, podczas gdy każdy może zrobić kurs (także online) np. ze stymulatorów tkankowych albo zapisać się do „półrocznej szkoły medycyny estetycznej” – bez problemu znajdzie ofertę w internecie.

Szkolenie z mezoterpii igłowej, powiększania i modelowania ust, wolumetrii twarzy – każdy moduł kilka tysięcy zł. Smutne jest to, że takie szkolenia prowadzą także sami lekarze występujący przeciwko kosmetologom oraz kosmetolodzy kształcący lekarzy, ale i kosmetyczki, fryzjerki i inne osoby, które chcą wejść do branży i zająć się robieniem intratnych zabiegów. Co więcej – działa tu efekt domina – osoba, która sama dopiero została przeszkolona, bardzo chętnie przystępuje do szkolenia innych „zabiegowców”.   

Wzory dokumentów i umów dla beauty

Dokumentacja dla salonów

Wzory umów, regulaminy i poradniki
opracowane przez ekspertów.

Zobacz wszystkie

Odpowiedzialność dostawców produktów i urządzeń

Jeszcze odrębnym tematem jest jakość szkoleń prowadzonych przez firmy sprzedające preparaty do zabiegów i urządzenia. Czy weryfikują wykształcenie i wiedzę osób, które będą na nich pracować? Nie. Ich celem jest sprzedaż, a biblią marketing. Efekt? Osoba po 4-godzinnym kursie kupuje urządzenie i wykonuje zabieg kriolipolizy doprowadzając do dotkliwego poparzenia u klientki. Z problemem zostaje sama  – szkoleniowiec firmy sprzedającej urządzenie się odcina. Osoba wykonująca zabieg nie ma wykupionego ubezpieczenia. Nie wie jak postępować z powikłaniami.

Ten problem zauważają sami kosmetolodzy – wielu głośno mówi, że wykonywanie inwazyjnych zabiegów wymaga rzetelnej wiedzy z zakresu budowy skóry i zachodzących w niej procesów, oddziaływania na skórę preparatów chemicznych i laserów, skutków podgrzewania i schładzania tkanek, umiejętności analizy i weryfikacji informacji podawanych przez dystrybutorów i producentów. Jednak głosy rozsądku są często zakrzykiwanie. Argumenty? „Każdy może prowadzić biznes, zajmij się sobą, nie jesteś od stanowienia prawa ani mówienia innym jak mają żyć”. Tymczasem w internetowych dyskusjach pojawiają się wpisy świadczące o tym, że czara goryczy się przelała i lekarze zaczynają zgłaszać do prokuratury nie tylko osoby wykonujące nielegalnie zabiegi, ale także firmy, które je szkolą. 

Komentarz z dyskusji na fb - lekarz zgłasza kosmetyczkę i firmę szkolącą do prokuratury

Komentarz z dyskusji na fb – lekarz zgłasza kosmetyczkę i firmę szkolącą do prokuratury

Sądy także coraz bardziej restrykcyjnie podchodzą do łamania prawa w zakresie stosowania w zabiegach toksyny botulinowej i innych preparatów zarejestrowanych jako leki przez osoby, które nie są lekarzami. Właścicielka gabinetu kosmetycznego w Poznaniu została właśnie pozbawiona przez tamtejszy sąd prawa do prowadzenia działalności gospodarczej na 10 lat za „recydywę” – wykonywała botoks i nie zastosowała się do wcześniejszego wyroku sądu, zgodnie z którym miała zaprzestać takich praktyk. 

Przeczytaj także

Walka o ogromne pieniądze

Walka o prawo do wykonywania zabiegów estetycznych jest tak naprawdę wojną o wielkie pieniądze. Z danych Kliniki.pl wynika, że 4 mln Polek i Polaków w ciągu ostatnich pięciu lat poddało się zabiegowi medycyny estetycznej. Co ósma dorosła osoba (12,9 proc.) ma taki zabieg już za sobą. Kolejne 19,9 proc. poważnie o tym myśli.

Według raportu Międzynarodowego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej i Estetycznej ISAPS (International Society of Aesthetic Plastic Surgery) w 2024 r. na całym świecie wykonano 17,4 mln chirurgicznych oraz 20,5 mln niechirurgicznych zabiegów plastycznych i estetycznych.

Na liście Top 5 niechirurgicznych zabiegów estetycznych na świecie znalazły się kolejno: toksyna botulinowa (np. Botox), kwas hialuronowy, depilacja (usuwanie owłosienia), niechirurgiczny lifting, peeling chemiczny.

Wartość tylko globalnego rynku toksyn botulinowych wyceniana jest obecnie na 8,9 mld dolarów. Amerykańska firma doradcza MarketsandMarkets oszacowała, że w 2030 r. globalny rynek toksyn botulinowych będzie wart 15,7 mld dolarów i będzie rósł w tempie blisko 12 proc. rocznie.

Czas skończyć z wzajemnym hejtem 

We wzajemnym przekrzykiwaniu się, oczernianiu i chaosie na szczęście przebijają głosy rozsądku. Dr Agnes Frankel, lekarka medycyny estetycznej i anti-aging w rozmowie z redakcją Onetu mówi:

Nie chodzi o to, żeby tworzyć podziały między lekarzami a kosmetologami. Trzeba usiąść do stołu i posłuchać, co kosmetolodzy mają do powiedzenia. W niektórych aspektach jest pole do dyskusji. Pytanie do wykładowców, którzy tworzą plany studenckie: czy kosmetolodzy na studiach zdobyli takie kompetencje? Jeżeli tak – niech to robią. Jeżeli nie – to nie powinni.

Zaznacza, że pewne zabiegi ze wskazanych obecnie jako zastrzeżone wyłącznie dla lekarzy faktycznie mogłyby być wykonywane przez kosmetologów.

Czy kosmetolog mógłby podłączać medyczną lampę LED? Ja uważam, że ta procedura mogłaby być wykonywana przez kosmetologa, bo przecież te osoby uczą się tego na studiach medycznych kosmetologicznych.

Spór o medycynę estetyczną nie jest konfliktem między lekarzami a kosmetologami, lecz skutkiem wieloletnich zaniedbań państwa. Przez lata tolerowano chaos kompetencyjny, brak nadzoru nad szkoleniami, niekontrolowany obrót preparatami i urządzeniami oraz funkcjonowanie szarej strefy. Dziś próbuje się ten chaos „naprawić” komunikatem, który nie ma mocy ustawy, ale realnie zmienia sytuację rynkową tysięcy wykształconych specjalistów.

Kosmetolodzy nie kwestionują potrzeby zwiększania bezpieczeństwa pacjentów. Kwestionują sposób, w jaki państwo próbuje to osiągnąć – bez regulacji zawodu, bez jasnego określenia kompetencji, bez okresów przejściowych i bez rozróżnienia pomiędzy osobami po akademickich studiach a tymi, które zdobyły „uprawnienia” na kilkugodzinnych kursach.

Komunikat Ministerstwa Zdrowia w sprawie procedur medycyny estetyczno-naprawczej

Przypomnijmy, że Minister Zdrowia w komunikacie z 23 stycznia 2026 r. poinformował, iż  procedury medycyny estetyczno-naprawczej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy. Uprawnienia takie posiadają lekarze specjaliści dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej, a także inni lekarze oraz lekarze dentyści, posiadający prawo wykonywania zawodu na czas nieokreślony, którzy odbyli dodatkowe szkolenia i uzyskali certyfikaty w zakresie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej.

MZ wskazuje, że osobami nieuprawnionymi są osoby nieposiadające kwalifikacji zawodowych lekarza. Dotyczy to również pracowników innych zawodów medycznych, kosmetologów, kosmetyczek oraz innych osób, nawet jeśli posiadają one certyfikaty ukończenia szkoleń lub kursów z zakresu poszczególnych procedur.

MZ wymienia w komunikacie listę procedur zastrzeżonych dla lekarzy. Są to zabiegi wchodzące w skład regulaminu certyfikacji umiejętności zawodowej „medycyna estetyczno-naprawcza” (kod 028), który został określony w dokumencie zatwierdzonym przez Ministra Zdrowia pod nazwą „Minimalny standard przeprowadzania certyfikacji umiejętności zawodowej medycyny estetyczno-naprawczej przez organizatorów certyfikacji”, dostępnym na stronie Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Zakres ten obejmuje wykonywanie następujących procedur:

  • zabiegi z użyciem toksyny botulinowej,
  • zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego usieciowanego, w tym wolumetrię, liftingowanie i modelowanie,
  • zabiegi z użyciem kwasu polimlekowego,
  • zabiegi z użyciem hydroksyapatytu wapnia,
  • zabiegi z użyciem polikaprolaktonu,
  • mezoterapię z użyciem kwasu hialuronowego nieusieciowanego, aminokwasów, witamin, polinukleotydów, kolagenu, mikro- i makroelementów, peptydów, enzymów, koenzymu oraz leków w celu leczenia, odbudowy, rewitalizacji i profilaktyki przeciwstarzeniowej,
  • zabiegi z użyciem osocza bogatopłytkowego oraz fibryny,
  • procedury z wykorzystaniem certyfikowanych urządzeń medycznych stosowanych w medycynie estetyczno-naprawczej, opartych na różnych technologiach, w tym laserów wysokoenergetycznych (ablacyjnych i nieablacyjnych, CO₂, pico- i nanosekundowych, tulowych, KTP, pulsacyjnych barwnikowych, Nd:YAG, Q-switch, Er:YAG, Er:glas, aleksandrytowych, diodowych, Excimer), IPL, radiofrekwencji mono- i bipolarnej, ultradźwięków, HIFU, krioterapii, plazmy, elektrochirurgii, karboksyterapii, lamp LED oraz fali uderzeniowej,
  • peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie oparte na dopuszczonych substancjach chemicznych,
  • wszelkie procedury iniekcyjne związane z podaniem leków, w tym hialuronidazy, glikokortykosteroidów i fosfatydylocholiny,
  • procedury związane z medycyną naprawczą, obejmujące zabiegi przywracające wygląd oraz funkcję po urazach, chorobach i operacjach, w tym leczenie powikłań pozabiegowych i ich skutków,
  • procedury medyczne z użyciem nici medycznych, skleroterapię, lipotransfer, czyli przeszczepianie autologicznej tkanki tłuszczowej, oraz lipolizę iniekcyjną.

Zakres procedur objętych certyfikacją nie obejmuje mezoterapii mikroigłowej ani zabiegów wykonywanych na urządzeniach dopuszczonych do użytku przez osoby inne niż lekarze.

TAGI

Przeczytaj także

Zapisz się, a nie przegapisz niczego ważnego. W naszym newsletterze znajdziesz informacje o najciekawszych dyskusjach, postach, produktach i nowościach, które ciągle pojawiają się w Grupie Beauty Razem!

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pusty