Data publikacji: 09.10.2026
Zaledwie 3 proc. Polaków planuje założyć własną firmę w ciągu najbliższych trzech lat. To najgorszy wynik wśród państw objętych międzynarodowym badaniem przedsiębiorczości. Tymczasem koszty prowadzenia działalności pozostają wysokie, a przedsiębiorcy wciąż czekają na realizację obietnic wyborczych. 15 października Rada Przedsiębiorców organizuje protest przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Domaga się, aby ZUS przejął wypłatę świadczeń chorobowych pracowników już od pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego.
Najnowszy raport „Global Entrepreneurship Monitor Polska 2026”, przygotowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, pokazuje niepokojący obraz polskiej przedsiębiorczości. Zaledwie 3 proc. dorosłych Polaków deklaruje zamiar założenia własnej firmy w ciągu najbliższych trzech lat. Tymczasem średnia europejska wynosi 14 proc. Polska zajmuje pod tym względem ostatnie miejsce wśród gospodarek uczestniczących w badaniu.

Wesprzyj ochronę zawodu kosmetologa
Bronimy interesów branży, reagujemy na projekty ustaw i działania instytucji.
Każda wpłata realnie wspiera działania prawne i eksperckie. Wesprzyj BLIK-iem.
Tel: 506 224 225
Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Równie niepokojąco wyglądają dane dotyczące osób, które już zdecydowały się rozpocząć działalność. Tylko 2,9 proc. dorosłych Polaków jest zaangażowanych we wczesną przedsiębiorczość, obejmującą organizowanie biznesu lub prowadzenie firmy nie dłużej niż 3,5 roku. Średnia europejska wynosi 10,3 proc. Polska zajmuje 46. miejsce na 48 badanych gospodarek.
Według PARP we wczesną przedsiębiorczość zaangażowanych jest około 632 tys. osób. Jednocześnie około 2,7 mln Polaków prowadzi dojrzałe przedsiębiorstwa. Starsze, ugruntowane firmy stanowią mocną stronę polskiej gospodarki. Pod względem udziału dojrzałych przedsiębiorstw Polska zajmuje wysokie, siódme miejsce w badaniu.
Niewiele osób decyduje się jednak na rozpoczęcie nowego biznesu, czyli przedsiębiorczość się nie odmładza. Udział osób prowadzących młode firmy wzrósł w ciągu roku o 0,4 punktu procentowego. Nie można więc mówić o całkowitym zaniku przedsiębiorczości, dystans do innych państw pozostaje jednak ogromny.
Aż 53 proc. Polaków uważa, że posiada kompetencje potrzebne do założenia własnego przedsiębiorstwa. Jeszcze więcej, bo 77 proc., ocenia samo założenie firmy jako łatwe. Dlaczego więc tak niewielu decyduje się na własną działalność?
Jedną z najważniejszych barier jest strach przed niepowodzeniem. Aż 49 proc. osób dostrzegających możliwości biznesowe w swoim otoczeniu rezygnuje z rozpoczęcia działalności z obawy przed porażką. Jednocześnie tylko 47 proc. Polaków uważa prowadzenie własnej firmy za dobry sposób na życie zawodowe.
Dane pokazują wyraźną sprzeczność: Polacy wierzą we własne kompetencje, dostrzegają możliwości biznesowe i uważają, że założenie firmy nie jest skomplikowane. Mimo to nie chcą podejmować ryzyka.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertęBadanie nie dowodzi, że za ten stan odpowiada wyłącznie polityka państwa. Trudno jednak pominąć znaczenie kosztów działalności, niepewności regulacyjnej i obciążeń związanych z zatrudnianiem pracowników. To właśnie te problemy od lat wskazują organizacje reprezentujące małe i średnie przedsiębiorstwa.
Aż 26 proc. byłych przedsiębiorców jako powód rezygnacji z biznesu wskazało politykę rządu, podatki i biurokrację – przy średniej europejskiej wynoszącej zaledwie 10 proc. Częściej powodem zamknięcia firmy był jedynie brak rentowności – wskazało go 32 proc. badanych.
Eksperci GEM ocenili warunki rozwoju przedsiębiorczości w Polsce na zaledwie 4,3 pkt w dziesięciopunktowej skali, co daje Polsce 17. miejsce na 22 badane państwa Europy. Wśród najsłabiej ocenianych obszarów znalazły się właśnie polityka państwa wobec przedsiębiorczości, podatki i biurokracja.
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian dotyczących przedsiębiorców było wprowadzenie nowych zasad naliczania składki zdrowotnej. Reforma weszła w życie 1 stycznia 2022 roku jako element Polskiego Ładu, przygotowanego przez rząd Zjednoczonej Prawicy kierowany przez Mateusza Morawieckiego. Wcześniej przedsiębiorcy płacili składkę zdrowotną obliczaną od ustawowo określonej podstawy, a znaczną jej część mogli odliczyć od podatku.
Polski Ład zlikwidował możliwość takiego odliczenia i uzależnił wysokość składki od formy opodatkowania oraz dochodów lub przychodów przedsiębiorcy.
Wprowadzono następujące zasady:
Choć późniejsze zmiany umożliwiły części przedsiębiorców ograniczone odliczenia składki, nie przywrócono zasad obowiązujących przed Polskim Ładem. Składka zdrowotna stała się istotnym obciążeniem finansowym, szczególnie dla przedsiębiorców osiągających niewielkie dochody.

Od lutego 2026 roku minimalna miesięczna składka zdrowotna dla przedsiębiorców rozliczających się według skali podatkowej lub podatkiem liniowym wynosi 432,54 zł. Jest to 9 proc. minimalnego wynagrodzenia, które w 2026 roku wynosi 4806 zł.
W 2025 roku minimalna składka wynosiła 314,96 zł. Oznacza to wzrost o 117,58 zł miesięcznie, czyli aż o 37,3 proc. Wynika on również z zakończenia obowiązywania preferencyjnej podstawy naliczania minimalnej składki, która w 2025 roku wynosiła 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, obecnie 100 proc.
Przedsiębiorca rozliczający się według skali podatkowej i osiągający miesięczny dochód w wysokości 10 tys. zł płaci 900 zł składki zdrowotnej. Przy dochodzie 15 tys. zł składka wzrasta do 1350 zł. W przypadku podatku liniowego składka od dochodu 10 tys. zł wynosi 490 zł, a od 15 tys. zł – 735 zł. Są to kwoty samej składki zdrowotnej, bez pozostałych składek na ubezpieczenia społeczne, podatku dochodowego i kosztów funkcjonowania firmy. Dla małego przedsiębiorcy, który ponosi wydatki na lokal, energię, księgowość, materiały i wynagrodzenia pracowników, każde dodatkowe obciążenie zmniejsza środki pozostające na rozwój działalności.

Księgowość stworzona dla branży beauty
Pewność rozliczeń i spokój przy każdej kontroli.
Zobacz ofertęPrzed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku Koalicja Obywatelska zapowiadała obniżenie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Jedną z obietnic zawartych w programie „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” było przejęcie przez ZUS wypłaty świadczeń chorobowych pracowników od pierwszego dnia ich nieobecności. Postulat znalazł się również w umowie koalicyjnej podpisanej przez ugrupowania tworzące rząd Donalda Tuska.
W dokumencie zapisano: „Potężny wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej w ostatnich latach musi być zatrzymany”. Koalicjanci zobowiązali się do wprowadzenia zasady, zgodnie z którą chorobowe pracownika już od pierwszego dnia będzie finansowane przez ZUS.
9 stycznia 2024 roku Rada Ministrów przyjęła informację dotyczącą kierunku i harmonogramu prac nad reformą. Rząd zapowiadał wówczas, że nowe zasady mają obowiązywać od 2025 roku. Tak się jednak nie stało. W 2026 roku przedsiębiorcy nadal domagają się realizacji tej obietnicy.
Obecne zasady wynikają z art. 92 Kodeksu pracy. Pracodawca ma obowiązek wypłacać pracownikowi wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy spowodowanej chorobą przez pierwsze 33 dni w roku kalendarzowym. W przypadku pracowników, którzy ukończyli 50 lat, obowiązek ten obejmuje zasadniczo pierwsze 14 dni w roku, przy czym krótszy okres stosuje się od roku następującego po ukończeniu 50 lat. Dopiero po przekroczeniu tych limitów pracownikowi przysługuje zasiłek chorobowy finansowany z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Standardowo wynagrodzenie chorobowe wynosi 80 proc. podstawy jego wymiaru, choć przepisy przewidują sytuacje, w których pracownik zachowuje prawo do 100 proc. Oznacza to, że przedsiębiorca zatrudniający pracownika musi ponosić koszty jego choroby, mimo że w tym czasie pracownik nie świadczy pracy.
Przykładowo, gdy pracownik zarabiający 6 tys. zł brutto przebywa przez 30 dni na zwolnieniu lekarskim, a cały ten okres mieści się w ustawowym limicie wynagrodzenia chorobowego finansowanego przez pracodawcę, koszt samego wynagrodzenia chorobowego wynosi około 4 tys. zł. Dodatkowo właściciel firmy często musi zorganizować zastępstwo, zapłacić za nadgodziny pozostałym pracownikom albo ograniczyć działalność. W dużym przedsiębiorstwie nieobecność jednego pracownika można często rozłożyć organizacyjnie i finansowo na większy zespół. W małych przedsiębiorstwach takie sytuacje szczególnie mocno odbijają się na płynności finansowej i działalności.
To rozwiązanie funkcjonuje od wielu lat i nie zostało zmienione przez kolejne rządy. Przedsiębiorcy domagają się przeniesienia finansowania chorobowego na ZUS od pierwszego dnia.
Wobec braku realizacji zapowiadanych zmian Rada Przedsiębiorców organizuje pikietę przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Protest zaplanowano na czwartek, 15 października 2026 roku, na godzinę 12.00. Uczestnicy mają zebrać się przed siedzibą KPRM przy Alejach Ujazdowskich 1/3 w Warszawie. Do udziału w pikiecie nawołuje Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców, były rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.
– Możemy wywalczyć to rozwiązanie – mówi Abramowicz o wprowadzeniu zasady, że ZUS płaci za zwolnienie lekarskie pracownika od pierwszego dnia. – Jest napisany projekt ustawy, leży gotowy, należy teraz tylko przypomnieć rządzącym, że obiecali i powinni tego dotrzymać – stwierdza.
Tego dnia miną trzy lata od wyborów parlamentarnych z 15 października 2023 roku, po których władzę objęła obecna koalicja. Organizatorzy chcą przypomnieć rządzącym o zobowiązaniach wobec przedsiębiorców. Głównym postulatem jest odmrożenie prac nad ustawą, która przeniesie na ZUS obowiązek finansowania chorobowego pracowników już od pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego. Organizatorzy podkreślają, że rozwiązanie zostało zapowiedziane zarówno w kampanii wyborczej, jak i w umowie koalicyjnej, a mimo upływu kolejnych lat nadal nie weszło w życie.
W kontekście danych zawartych w raporcie PARP, protest zaplanowany na 15 października będzie również okazją do postawienia szerszego pytania: czy państwo tworzy warunki, w których Polacy chcą zakładać firmy, zatrudniać pracowników i rozwijać działalność? Bez nowych przedsiębiorstw trudno będzie zapewnić polskiej gospodarce rozwój w kolejnych latach.
TAGI
Przeczytaj także