Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 10.12.2025
Chirurgia plastyczna oraz dermatologia i wenerologia znalazły się na czele najbardziej obleganych specjalizacji lekarskich w jesiennej rekrutacji 2025 r. – wynika z danych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Na jedno miejsce przypadało odpowiednio 7,47 i 6,94 kandydatów. Obie specjalizacje wiążą się z medycyną estetyczną. Wysoka konkurencja wynika jednak nie tylko z dużego zainteresowania lekarzy, ale także z ograniczonej liczby dostępnych miejsc szkoleniowych.
Prof. Krzysztof Filipiak, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, opublikował zestawienie specjalizacji, na które najtrudniej było się dostać podczas jesiennego naboru. Na szczycie rankingu znalazły się chirurgia plastyczna oraz dermatologia i wenerologia – dziedziny kojarzone również z medycyną estetyczną. W obu przypadkach lekarze posiadający te specjalizacje automatycznie otrzymują certyfikat umiejętności lekarskiej medycyna estetyczno-naprawcza (kod 028).
Warto jednak podkreślić, że są to specjalizacje, na których szkoli się stosunkowo niewielu lekarzy w porównaniu z takimi kierunkami jak medycyna rodzinna, interna czy pediatria. To właśnie niewielka liczba miejsc sprawia, że wskaźnik kandydatów na miejsce jest tak wysoki.
Prof. Filipiak napisał:
Biorąc pod uwagę liczbę chętnych (wpisujących ten wybór specjalizacji na pierwszym miejscu wniosku) w stosunku do wszystkich dostępnych miejsc (liczonych łącznie: rezydenckich i pozarezydenckich) i biorąc pod uwagę specjalizacje lekarskie z dostępnością >10 miejsc w tej sesji, najtrudniej było rozpocząć w sesji jesiennej 2025 specjalizacje takie jak:

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertę
Natomiast najłatwiej było się dostać na takie specjalizacje, jak:
Na tych specjalizacjach było więcej miejsc niż chętnych.
Po trzech etapach jesiennej rekrutacji na specjalizacje 5664 lekarzy i lekarzy dentystów potwierdziło przyjęcie miejsca specjalizacyjnego: w tym 4277– w ramach rezydentury i 1387 – w trybie pozarezydenckim. W wyniku dodatkowego, trzeciego etapu 181 lekarzy potwierdziło przyznane miejsce na rezydenturach w dziedzinach priorytetowych.
Chirurgia plastyczna i medycyna estetyczna są więc specjalizacjami, na których w porównaniu do innych kierunków, kształci się niewielu lekarzy.
Dziedziny, w których najwięcej lekarzy potwierdziło miejsce na rezydenturze :
Dziedziny, w których najwięcej lekarzy potwierdziło miejsce w trybie pozarezydenckim w postępowaniu wiosennym:
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
CMKP to instytucja państwowa odpowiedzialna za zarządzanie procesem kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów, czyli m.in. przyjmowanie wniosków o specjalizację, publikację list rankingowych, przydzielanie miejsc rezydenckich i pozarezydenckich.
Z danych opublikowanych przez CMKP wynika, że w tegorocznym postępowaniu dostępnych było łącznie 6653 miejsc rezydenckich oraz 7945 miejsc pozarezydenckich. W jesiennym naborze na szkolenia specjalizacyjne lekarze i lekarze dentyści złożyli łącznie 7995 formalnie poprawnych wniosków.
Każdy lekarz mógł w jednym wniosku dokonać maksymalnie 15 wyborów – określając dziedzinę, województwo i tryb szkolenia. Do każdego wybranego wariantu można było wskazać do trzech preferowanych jednostek.
Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) wynika, że według stanu na 30 czerwca 2024 roku było w Polsce 155 944 lekarzy (bez lekarzy dentystów) wykonujących zawód. Daje to 4,15 lekarza na tysiąc mieszkańców (dane GUS o liczbie ludności wg stanu na kwiecień 2024 roku: 37 mln 582 tys.).
Problemem polskiej ochrony zdrowia jest to, że im trudniejsze rzeczy robisz i bardziej specjalistyczne, tym masz gorsze warunki pracy i mniej zarabiasz. Jeśli kwalifikujący do zabiegów w poradni NFZ lekarz zarabia więcej niż operujący, to jest to postawione na głowie –
mówił w dla TVN24 Jakub Kosikowski, lekarz i rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) w lipcu ubr.r.
Ale cytowany w tym samym artykule Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP), zwrócił uwagę na problem wynikający z nadmiaru specjalizacji lekarskich. Brakuje rozsądnego zarządzania tym, jakich lekarzy brakuje na rynku, a w jakich specjalizacjach przybywa ich nadmiernie.
To państwo polskie i Ministerstwo Zdrowia muszą przemyśleć, jak rozwiązać problem specjalizacji. Czegoś powinna nas nauczyć pandemia, gdy najbardziej potrzebowaliśmy internistów i pulmonologów, a nie dermatologów czy specjalistów od medycyny estetycznej
– powiedział Malinowski. Zobacz całą wypowiedź tutaj: KLIK
Na ten problem zwraca uwagę także Fundacja Beauty Razem. Coraz więcej lekarzy zajmuje się medycyną estetyczną a kosmetolodzy, którzy na studiach przygotowywani są do pracy ze skórą i estetyką, sukcesywnie są odsuwani od zawodu. Wprowadzenie certyfikacji umiejętności zawodowej “medycyna estetyczno-naprawcza” (kod 028) przyspiesza ten proces.
Certyfikację umiejętności “medycyna estetyczno-naprawcza” może uzyskać każdy lekarz lub lekarz dentysta po zdaniu egzaminu certyfikacyjnego. W przeciwieństwie do wielu innych umiejętności zawodowych do certyfikacji nie jest tu wymagana żadna specjalizacja i ani kwalifikacje lekarza.
Zobacz załącznik nr 2 do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 czerwca 2023 r. w sprawie umiejętności zawodowych lekarzy i lekarzy dentystów: Kwalifikacje lekarza i lekarza dentysty stanowiące warunek ubiegania się o certyfikat umiejętności zawodowej (klik).
Pogarsza się sytuacja finansowa w ochronie zdrowia, co wynika zdaniem jednych z niedofinansowania, zdaniem innych – z powodu złego zarządzania dostępnymi środkami. Z raportu “Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe”, przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Federację Przedsiębiorców Polskich, wynika, że luka finansowa w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia wyniesie do 2040 roku aż 171 mld zł.
Autorzy raportu przedstawili dwa możliwe scenariusze rosnącego niedoboru finansów w systemie ochrony zdrowia.
Pierwszy – scenariusz bazowy – zakłada, że koszty leczenia będą rosły w takim tempie jak w ostatnich kilku latach. Jeśli nic się nie zmieni, luka wyniesie 171 mld zł w 2040 r., osiągając w 2060 r. 434 mld zł w cenach stałych, czyli 7,1 proc. PKB.
Drugi – scenariusz alternatywny – pokazuje, że luka może rosnąć wolniej, ale wymaga to zmniejszenia presji kosztowej w systemie. W tej wersji wyniesie 112 mld zł w 2040 r. i 315 mld zł w 2060 r. Różnice wynikają ze skutków nakładania się kilku czynników: tempa wzrostu kosztów leczenia, liczby osób potrzebujących opieki i wielkości wpływów z danin publicznych w kolejnych latach. Wskazana luka finansowa będzie musiała zostać częściowo skompensowana wydatkami prywatnymi (out-of-pocket) obywateli albo uzupełniona dodatkowymi środkami publicznymi, pochodzącymi spoza strumienia składkowego.
W poprzednich raportach liczyliśmy lukę w perspektywie kilku najbliższych lat i już wtedy było jasne, że bez zmian system będzie wymagał coraz większego dokładania środków z zewnątrz. Teraz po raz pierwszy patrzymy długoterminowo i widzimy, że to nie jest chwilowe tąpnięcie, ale trwały trend dotykający wiele krajów, wynikający z demografii, rosnących kosztów leczenia i wyczerpania rezerw. Im dłużej będziemy opierać się na doraźnych dotacjach zamiast na przejrzystych zasadach finansowania, tym większą lukę zostawimy kolejnym rządom i kolejnym pokoleniom pacjentów
– powiedział Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich w komentarzu do raportu.
Deficyt finansowy w ochronie zdrowia rośnie szybciej niż zakładano. To efekt nałożenia się kilku trendów: rosnących kosztów świadczeń, planowania budżetów w zbyt krótkiej perspektywie i coraz większej liczby pacjentów wymagających opieki.
Raport pokazuje, że w kolejnych dekadach liczba mieszkańców Polski będzie maleć – i to bardzo szybko. System najbardziej odczuje jednak zmianę w grupie osób pracujących, które finansują leczenie składkami zdrowotnymi. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu 35 lat może ich być o 25–40 proc. mniej. To oznacza, że coraz mniej osób będzie finansować system, a coraz więcej będzie potrzebować leczenia.
Demografia to jedna z najsilniejszych zmiennych, która już dziś przebudowuje system ochrony zdrowia i w kolejnych latach będzie robić to coraz szybciej. Do 2060 r. mieszkańców Polski może być nawet o 7-8 mln mniej, a w ciągu jednej dekady struktura ich wieku zmieni się bardziej niż kiedyś zmieniała się w trzy. W związku z tym stoimy przed nieuniknionym wyrównaniem kosztów leczenia seniorów do poziomu obserwowanego w Europie Zachodniej, gdzie na opiekę nad osobami 75+ przeznacza się około 20 proc. PKB per capita wobec 12 proc. w Polsce. Jeśli teraz nie zaczniemy planować wydatków na leczenie w dłuższej perspektywie, te różnice zaczną wyznaczać dostęp pacjenta do opieki
– tłumaczy dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.
Wobec tych wyzwań autorzy raportu rekomendują:
TAGI
Przeczytaj także