Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Data publikacji: 02.12.2025
Grudzień to niezwykle intensywny miesiąc dla wszystkich pracujących w usługach beauty. W kilkunastu dniach poprzedzających Święta Bożego Narodzenia kumulują się wizyty, które rozłożone byłyby na cały miesiąc. Ale dodatkowo na wizytę chcą się dostać wszystkie klientki, które zrobienie włosów lub paznokci odłożyły na ostatnią chwilę. Zmieszczenie każdej w grafiku jest niemożliwe. Dlatego czasami zamiast świątecznej atmosfery i miłych życzeń pracujące w branży osoby dostają awantury, telefony i SMS-y z pretensjami o każdej porze dnia i nocy, a nawet groźby – klientki chcą się mścić za brak terminu, który “im się należy”. W najlepszym wypadku kończy się wykreśleniem natarczywej klientki z kalendarza na zawsze, w najgorszym – wyrzutami sumienia i braniem winy na siebie, chorobą z przepracowania oraz wypaleniem zawodowym.
Wiele kobiet ma zakodowane, że przy świątecznym stole muszą wyglądać nienagannie – świeży kolor na włosach, zrobione paznokcie. Dlatego niektóre z dużym wyprzedzeniem wpisują sobie w grafik przygotowań do świąt wizyty u fryzjera, u stylistki manicure czy w salonie kosmetycznym. Kompletują też garderobę. Inne przypominają sobie o tym w ostatniej chwili i na początku grudnia zaczynają poszukiwania salonów, w których będą mogły przed świętami wykonać wszystkie zabiegi.
Karta Członkowska
Beauty Razem
to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.
Anna Kowalska
Niestety – początek grudnia – to już najczęściej za późno na znalezienie wolnego terminu u ulubionej stylistki lub fryzjerski – kalendarze są wypełnione na full. I wtedy zaczyna się dramat – najpierw nękanie telefonami z pytaniem, czy jednak znajdzie się jakiś termin, błagania i łzy, potem natarczywe SMS-y z wyrzutami: “Jak mogłaś mnie tak potraktować! Jestem stałą klientką” , wreszcie wrzaski: “To przecież na mnie zarabiasz, ja ci daję na chleb!” oraz groźby: “Moja noga nigdy więcej tu nie postanie a na mieście zrobię ci taką opinię, że pożałujesz”.

Z czym mierzą się osoby pracujące w branży pokazuje post, który zamieściła w internecie pani Paulina, zajmująca się stylizacją paznokci:
Kochane Klientki, muszę to napisać jasno i bez owijania w bawełnę. Jest Was około 150 stałych klientek. Ja jestem jedna. Nie rozerwę się, nie przeskoczę swoich możliwości i nie wyczaruję dodatkowych godzin tylko dlatego, że zbliżają się święta. Dzisiejsza sytuacja, kiedy zostałam obkrzyczana, bo nie mogę przyjąć kogoś dzień przed Wigilią, była dla mnie naprawdę przykra i kompletnie nie fair. To był moment, w którym powiedziałam sobie: dość.
Ja rozumiem, że każda chce mieć piękne paznokcie na święta. Ale święta i tak się wydarzą nawet z odrostem, a nawet bez paznokci. To nie jest powód, żeby traktować mnie z brakiem szacunku. Robię, co mogę, naprawdę. Pracuję ponad siły, przesuwam grafiki, wpycham dodatkowe osoby, często kosztem własnego czasu , zdrowia i własnej rodziny . Ale są granice, których nie jestem w stanie, ani nie chcę, przekraczać.
Proszę o zrozumienie i szacunek. Nie pozwolę, aby ktokolwiek podnosił na mnie głos tylko dlatego, że nie jestem w stanie spełnić niemożliwego. Osoby które będą zachowywały się w ten sposób zwyczajnie będą musiały poszukać nowej stylistyki.
Czy w innych branżach takie sytuacje się zdarzają? Raczej należą do rzadkości. W beauty to norma. Klienci przekraczają granice daleko za czerwoną linię z wielkim napisem: STOP! Świadczą o tym liczne komentarze pod wspomnianym postem:
– Ja kiedyś spotkałam klientkę w sklepie w kolejce i usłyszałam tekst: “No tak terminu nie miała, ale na zakupy to przyszła”.
– Mi klientka kiedyś zarzuciła, że dla tak stałej klientki jak ona, to przed świętami powinnam mieć zawsze dwie godzinki wolne, bo mi niemałe pieniądze już zostawiła. A teraz kurtyna: to czynna zawodowo fryzjerka.
– W ubiegłym roku zostałam obkrzyczana przez jedną klientkę, że powinnam liczyć się z tym, że skoro do mnie przychodzi, to powinnam mieć dla niej termin i sama zadbać o to by ją zapisać. Kazała mi obmyślać, co ja mam teraz zrobić, żeby ją przyjąć – przyszła zapisać się na święta 10 grudnia…
– Jako fryzjerska męska pracowałam przed świętami po 12 godzin, zrobiłam sobie przerwę 30 minut, zjadłam, usiadłam na recepcji. Przychodzi pan i pyta, czy jest teraz coś wolnego? Odpowiadam, że niestety nie, a on: „Ale pani teraz siedzi, to mogłaby mnie ostrzyc”.

Klientki potrafią być nie tylko bezmyślne, ale i bezwzględne i okrutne:
– Na mnie klientka kiedyś fuknęła, bo nie chciałam przyjść zrobić jej paznokci rano przed pogrzebem mojej teściowej. Nigdy więcej tej kobiety nie przyjęłam.
– Mój tata miał wypadek i walczył o życie, z mamą wtedy było ciężko psychicznie, ze mną i z rodzeństwem także. Odwołałam wszystkie wizyty w dniu kiedy się tak stało i na drugi dzień wszystkie klientki były bardzo w porządku, zrozumiały, pisały SMS-y wspierające. Jednak jedna zaczęła wypisywać: “Co ja teraz mam zrobić? Ja potrzebuję na jutro paznokci, nie interesuje mnie to, ja muszę i koniec! Jest pani nieprofesjonalna”. Powiedziałam, żeby poszukała kogoś innego, bo nie zostawię mamy w takim stanie psychicznym i nie mogę pracować. Później przyszła, bo chciała się umówić na termin. Zdziwiona była, że powiedziałam, że już nigdy nie będą z nią współpracować.
Oraz z powodu “pazów” zamieniają się w stalkerki, nie tylko swoich stylistek:
– Nie pracuję w branży, ale byłam czyjąś klientką, i właśnie przed świętami napisała do mnie inna klientka, że znalazła mnie na fb, że wie, że chodzę do tej konkretnej stylistki i pisze z zapytaniem, czy jestem umówiona przed świętami. Gdy odpisałam, że tak – zaczęło się: Czy mogę się z nią zamienić, bo ona ma termin po nowym roku, że jej zależy, zaczęła wymyślać, że bolą ją paznokcie, bo ma już taki odrost, że jak będzie wyglądać itp. Gdy odmówiłam, to zaczęły się jeszcze większe lamenty. Gdy stanowczo napisałam, że się nie zamienię i ma do mnie nie wypisywać, zaczęła po mnie jechać od najgorszych.
Praca w beauty to praca z ludźmi. Każdy, kto w nią wchodzi liczy się z tym, że wiąże się z emocjami, relacjami społecznymi, że wymaga dużej odporności psychicznej, jednak coraz więcej osób przyznaje, że obecnie wszelkie zasady kultury, zasad współpracy, relacji klient-usługodawca są przekraczane. Tak źle nigdy dotąd nie było.
Jak sobie z tym radzić? Temat jest trudny, bo w usługach, gdzie najczęściej pracownicy są “na procencie” od klienta, a przedsiębiorcy muszą zapewnić rentowność swoim biznesom, każdy klient jest na wagę złota. Z drugiej strony praca w ciągłym stresie jest bardzo zgubna – wiele osób mówi o wypaleniu zawodowym, chce odchodzić z zawodu.
Ci którzy uporali się z tym problemem radzą: przede wszystkim planuj swoją pracę i stosuj jasne granice.
Gdy mówimy o okresie świątecznym, bardzo dobrze sprawdza się zapisywanie na wizyty w pierwszej kolejności stałych klientek. Wymaga to niestety od właścicieli salonów i stylistek więcej pracy, bo muszą przypomnieć o wizytach, ale mają spokojniejszą głowę w grudniu:
– Ja mam taki system, że stałe klientki zapisuję z wyprzedzeniem, a resztę terminów udostępniam publicznie. Kto zdąży, ten zdąży, ale stała klientka ma termin zawsze. Nie wyobrażam sobie inaczej. Czy dokładam sobie roboty? Może i tak. Ale dzięki temu nie wprowadzam jakiejś chorej walki o najlepszy termin. Ja śpię spokojnie i pani Zosia która chodzi do mnie X czasu – też śpi spokojne
– pisze Aleksandra.
– Ja stałe, regularne klientki zapisuję na terminy grudniowe już we wrześniu. Niektórym, które znam już ponad 10 lat, wysyłam propozycje rozpisanych terminów do grudnia i proszę o akceptację, ale to jest zupełnie inna relacja z klientem. Natomiast panie, które przyjdą do mnie 2-3 razy w roku na jakąś usługę, i to nie w każdym roku, według mnie nie są stałymi klientkami, które pozwalają mi wyżyć i opłacić rachunki, więc nie wpisuję ich w terminy 10-23 grudnia. Mogą przyjść wcześniej, jeśli mam wolne terminy. To samo ze spóźnialskimi z innych salonów. Nie są to osoby, które będą przychodzić regularnie.
– Moje stałe klientki na początku października mają już ustawione terminy przed świętami, po prostu mam napisane oficjalnie, że nie przyjmuję nowych w tym okresie.

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty
Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.
Zobacz ofertę
Niektóre salony i stylistki decydują się na jedną pracującą niedzielę w grudniu i w tym terminie przyjmują osoby, które nie zmieściły się w grafiku, ale jest to usługa VIP i cena za nią jest nawet 100 proc. wyższa.
– Po godzinach pracy mam terminy VIP, przed i po, w niedziele czy święta pobieram nawet 100 proc. ceny – jak komuś zależy to zapłaci. Ale już nauczyłam się przed świętami nie popuszczać, bo siedziałam nieraz do 3 nad ranem. Nie zawsze pieniądze są w stanie zwrócić wyczerpanie fizyczne i psychiczne po takim maratonie.
Natomiast godziny przed lub po pracy salonu /stylistki, to godziny extra. I skoro stylistka na życzenie klientki zostaje dłużej kosztem swojej rodziny, dzieci, zdrowia, to nie może brać za usługę takiej samej stawki, jak w godzinach pracy salonu.
– My ustaliliśmy kwotę ustawową nadgodzin. Skończył się problem z wymuszeniami terminów, każdy ma do wyboru, jeśli chce skorzystać z naszych usług wybiera z terminów, które zostały lub decyduje się na +50 proc. kwoty. Nie wiem dlaczego nasza branża ma być zniżana do poziomu pracy niewolniczej. W każdym razie każdy jest teraz zadowolony – klient ma wybór, a dziewczyny w pracy chętnie przychodzą w porach ponadwymiarowych.
Przede wszystkim jednak osoby, które szanują swoje zdrowie, chcą zachować równowagę psychiczną i mieć czas także na życie prywatne (oraz przygotowanie świąt i spędzenie ich z rodzinami) mówią stanowczo: stop toksykom!
– Biorąc pod uwagę zachowanie tej klientki, zostałaby oficjalnie wpisana na czarną listę i nigdy więcej nie zostałaby przyjęta. Nie potrzebujemy wokół siebie toksycznych i wyniosłych ludzi.
– Nawet jakby zapłaciła 10 tys. nie przyjęłabym. Dla zasady.
– Akcje typu przekupstwo, albo wjeżdżanie na psychikę i “grożenie”, albo obarczanie mnie winą, działa na mnie jak płachta na byka. Nawet jakby zwolniła mi się godzina, to takiej osoby bym nie zapisała.
– U mnie za takie zachowanie ta klientka trafiłaby na sam koniec listy rezerwowej, a i tak wolałabym wyjść wcześniej niż użerać się z taką osobą. Ogólnie nie przyjmuję ludzi, którzy w jakikolwiek sposób na mnie krzyczą, podnoszą głos czy próbują coś wymuszać. Źle się czuję w otoczeniu takich ludzi, a praca musi być komfortowa i w dobrej atmosferze.
Tak komentowany jest post o klientce, która chciała wymusić na stylistkach termin na paznokcie na 23 grudnia i oferowała za to 3-krotną stawkę.
Jasne stawianie granic, przejrzyste informowanie, w jakich godzinach są wykonywane usługi, dobre planowanie terminów w kalendarzu to podstawa spokojnej pracy. Praca ponad siły, dostępność na każde zawołanie, brak umiejętności rozdzielenia pracy zawodowej od życia prywatnego, przebywanie stale w środowisku stresu zawsze kończy się źle. Ciało wcześniej czy później upomni się o odpoczynek i powie dość – to prosta droga do choroby fizycznej, depresji lub wypalenia zawodowego. Warto o tym pamiętać nie tylko od święta.
TAGI
Przeczytaj także