Rynek estetyki w rękach lekarzy? Prawnik ostrzega przed skutkami i staje w obronie kosmetologów

Data publikacji: 25.02.2026

Piotr Misiorowski, doradca w Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski, to kolejny prawnik, który staje w obronie branży beauty po publikacji przez MZ komunikatu, w którym resort stwierdził, że procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi i nikt poza lekarzami posiadającymi odpowiednie wykształcenie oraz certyfikaty nie może ich wykonywać. 

Wesprzyj BLIK-iem Beauty Razem

Wesprzyj ochronę zawodu kosmetologa

Bronimy interesów branży, reagujemy na projekty ustaw i działania instytucji.

Każda wpłata realnie wspiera działania prawne i eksperckie. Wesprzyj BLIK-iem.

Tel: 506 224 225

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe

 

Piotr Misorowski, prawnik, doradca Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski, przygotował komentarz dla redakcji portalu „Medonet”, w którym odnosi się do komunikatu Ministra Zdrowia w sprawie procedur medycyny estetyczno-naprawczej i stanowczo sprzeciwia się regulowaniu rynku w ten sposób. Jego zdaniem takie działanie nie ma realnej mocy prawnej i nie może stanowić podstawy do ograniczania działalności gospodarczej. W państwie prawa nie można – jak wskazuje – wprowadzać faktycznych zakazów poprzez „wytyczne” czy „stanowiska”.

– Od kiedy to w należącym do Unii Europejskiej państwie swobodę działalności gospodarczej mogą ograniczać komunikaty czy wytyczne? To niedopuszczalne. Takie ograniczenia mogą wynikać tylko i wyłącznie z ustaw. A dodajmy, że branża beauty to rynek wart miliardy – pisze Misiorowski.

Dodaje, że sądy mają obowiązek bazować wyłącznie na prawie stanowionym.

Beauty Polisa - Ubezpieczenie OC salonu kosmetycznego

Ubezpieczenia stworzone specjalnie dla branży Beauty

Polisa obejmuje każdy zabieg, pokrywa szkody, chroni przy kontrolach i płaci mandaty za Ciebie.

Zobacz ofertę

Czy medycyna estetyczna to świadczenie zdrowotne?

Kluczowy spór, który wybuchł po komunikacie MZ, dotyczy zakwalifikowania zabiegów estetycznych jako „świadczeń zdrowotnych”. Resort uznał, że są to procedury „o dużym ryzyku wystąpienia powikłań”, a więc zastrzeżone dla lekarzy. Autor poddaje tę interpretację w wątpliwość. Zwraca uwagę, że ustawowa definicja świadczenia zdrowotnego mówi o działaniach służących „zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia”. W jego ocenie większość zabiegów estetycznych nie ma charakteru terapeutycznego.

Mec. Misiorowski dopuszcza, że w indywidualnych przypadkach (np. po urazach, wypadkach czy chorobach) zabiegi mogą poprawiać komfort psychiczny pacjenta. Podkreśla jednak, że wyjątek nie powinien decydować o kwalifikacji całej branży.

– W przeważającej większości przypadków zabiegi te nie mają charakteru terapeutycznego i nie są podejmowane jako element leczenia, lecz jako realizacja subiektywnej potrzeby estetycznej, co nie może stanowić wystarczającej podstawy do automatycznego kwalifikowania ich jako świadczeń zdrowotnych w rozumieniu ustawy – stwierdza.

Przeczytaj także

Tatuaże i przykład Korei Południowej – ryzyko szarej strefy

W celu pokazania niespójności regulacyjnej autor komentarza przywołuje przykład tatuaży. Skoro argumentem jest „przerwanie ciągłości tkanek” i potencjalne ryzyko, ale także wpływ na dobrostan psychiczny, to – konsekwentnie – także tatuowanie powinno być zastrzeżone dla lekarzy. Tak się jednak nie dzieje.

– Świadczy to wyłącznie o tym, że definicja świadczenia zdrowotnego używana jest selektywnie oraz instrumentalnie – stwierdza Misiorowski.

Podaje także przykład Korei Południowej, gdzie w 1992 r. uznano, że tatuaże mogą wykonywać wyłącznie lekarze, ale chętnych do porzucenia posady w klinikach i tatuowania nie było. W efekcie powstało tam największe w skali świata tatuażowe podziemie, a jesienią ubiegłego roku władze Korei wycofały się z chybionej regulacji.

– Do przerwania ciągłości tkanek dochodzi m.in. wówczas, gdy córka czy wnuczka podają babci lek przeciwbólowy w postaci zastrzyku. Przykłady można mnożyć. Państwo nie zamierza również dekretować, że piercingi wolno zakładać jedynie lekarzom, prawda? – kontynuuje.

Przeczytaj także

Brakuje lekarzy, system zdrowia w kryzysie

Prawnik idzie o krok dalej i stawia tezę, że za postulatem wyłączności dla lekarzy stoi interes ekonomiczny środowiska medycznego:

– Biorąc pod uwagę ogromny popyt na tego typu usługi, fakt, że dziś lekarze są cenowo ograniczani konkurencją ze strony kosmetolożek, oraz to, że ewentualna zmiana przepisów doprowadziłaby do radykalnego ograniczenia dostępności i znaczącego wzrostu cen – bo zniknąłby tak szeroki mechanizm konkurencji cenowej – nie sposób nie zauważyć, że mówimy w istocie o wyjątkowo łatwych i bardzo wysokich dochodach.

A przede wszystkim, gdy w Polsce od lat mówi się o niedoborze kadr lekarskich i przeciążeniu systemu ochrony zdrowia, przekierowywanie części rynku usług estetycznych wyłącznie do lekarzy jest sprzeczne z interesem publicznym.

Przeczytaj także

Najgorliwszymi zwolennikami regulacji, która oddaje rynek medycyny estetycznej wyłącznie w ręce lekarzy, są sami lekarze. Lekarze, których w naszym kraju brakuje tak bardzo, że dyrektorzy szpitali podkupują ich sobie, by dopinać grafiki dyżurów. W jaki sposób ci właśnie lekarze mieliby nagle wypełnić niszę, która powstałaby po wyeliminowaniu z rynku kosmetolożek? – pisze mec. Misiorowski.

I pyta: Czy chcielibyście żyć w państwie, w którym lekarze rzucają wszystko i zamiast leczyć chorych, ratować im życie, operować, zajmować się wszystkim tym, czego uczyli się przez wiele lat studiów i specjalizacji – nagle przerzucili się na powiększanie ust i podawanie botoksu?

Jak zauważa, obecna propozycja regulacyjna wyartykułowana przez Ministerstwo Zdrowia tworzy realne ryzyko przesunięcia zasobów kadrowych z niedofinansowanego systemu publicznego do dochodowego rynku prywatnych usług estetycznych.

Zarabiaj nawet 10.000 zł rocznie więcej z Kartą Członkowską Beauty Razem

Karta Członkowska
Beauty Razem

to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.

Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Anna Kowalska

NR: 123456
Ważna do: 13.04.2026
Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Chaos i niepewność prawna

Brak jednoznacznych regulacji ustawowych prowadzi do chaosu i niepewności prawnej. Misiorowski przywołuje przypadek kosmetolożki, która przegrała sprawę sądową, ponieważ – według biegłego (lekarza) – „wykonała zabieg zgodnie ze sztuką, ale w ogóle nie powinna go wykonywać, ponieważ nie jest lekarką”. Chodziło o powiększanie ust kwasem hialuronowym.

Zwraca też uwagę na to, z czym cały czas próbują przebić się do opinii publicznej i ustawodawców kosmetolodzy: państwo umożliwiło kształcenie kosmetologów, także na uczelniach medycznych (z anatomią i nauką iniekcji włącznie), a teraz de facto podważa sens tego wykształcenia.

Przeczytaj także

Kosmetolodzy – zawód powinien być regulowany

Kluczowa teza autora komentarza brzmi: Rynek należy uporządkować, ale wyłącznie w drodze ustawy, a kosmetologów włączyć do zawodów regulowanych.

Już od lat, państwo robi wiele, by odciążyć lekarzy. Odjąć im obowiązków. Po to m.in. pozwolono pielęgniarkom na wypisywanie recept. A teraz co? Teraz kusi ich, żeby rzucili wszystko i szli powiększać usta?! Laserowo depilować nogi?! Nie ma w tym ani krzty logiki. Rozwiązanie sytuacji jest proste. Racjonalnym byłoby uporządkowanie – oczywiście ustawowe – rynku medycyny estetycznej poprzez włączenie kosmetologów do systemu zawodów regulowanych, co oznacza jasne określenie zakresu ich kompetencji. Należy wskazać, w jaki sposób mają być wykonywane wszystkie procedury oraz objąć je obowiązkiem nadzoru lekarskiego.

Przeczytaj także

Ta propozycja może się nie spodobać kosmetologom, którzy uważają, że po latach studiów i praktyki,  mają wszelkie kompetencje do wykonywania wszystkich zabiegów estetycznych (poza chirurgią plastyczną).

Autor komentarza stwierdza jednak, że nadzór lekarski w praktyce już dziś bardzo często funkcjonuje – w salonach kosmetologicznych zatrudniani są lekarze choćby z tego względu, że toksynę botulinową czy kwas hialuronowy posiadające certyfikację europejską może legalnie zamówić wyłącznie medyk. Jednak w rzeczywistości to kosmetolożki wykonują zabiegi, a lekarz zapewnia formalne i merytoryczne zaplecze ich realizacji. Także kliniki estetyczne prowadzone przez lekarzy praktycznie nie funkcjonują bez kosmetologów, którzy w rzeczywistości wykonują zaawansowane zabiegi estetyczne.

Źródło: Medonet, Branża beauty wymaga regulacji ustawowej, nie komunikatów. Prawnik: lekarz jak pies ogrodnika [Komentarz]

Beauty Restrukturyzacja - wyjdź z długów

Masz długi? Pomożemy Ci

Odzyskaj spokój i kontrolę nad finansami.

Umów darmową konsultację

Przypomnijmy, 23 stycznia br. Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat, upubliczniony 30 stycznia br. , w którym odniosło się do zasad wykonywania procedur z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej.  Stwierdza w nim, że procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi i mogą być wykonywane wyłącznie przez specjalistów dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej, a także innych lekarzy oraz lekarzy dentystów posiadających prawo wykonywania zawodu na czas nieokreślony, którzy odbyli dodatkowe szkolenia i uzyskali certyfikaty w zakresie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej. Nie mogą być wykonywane przez osoby nieposiadające kwalifikacji zawodowych lekarza. Dotyczy to również pracowników innych zawodów medycznych, kosmetologów, kosmetyczek oraz innych osób, nawet jeśli posiadają one certyfikaty ukończenia szkoleń lub kursów z zakresu poszczególnych procedur.

Wymienia także listę procedur, które wchodzą w skład lekarskiej certyfikacji zawodowej medycyna estetyczno–naprawcza (kod 028). Obejmuje ona:

  • zabiegi z użyciem toksyny botulinowej,
  • zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego usieciowanego, w tym wolumetrię, liftingowanie i modelowanie,
  • zabiegi z użyciem kwasu polimlekowego,
  • zabiegi z użyciem hydroksyapatytu wapnia,
  • zabiegi z użyciem polikaprolaktonu,
  • mezoterapię z użyciem kwasu hialuronowego nieusieciowanego, aminokwasów, witamin, polinukleotydów, kolagenu, mikro- i makroelementów, peptydów, enzymów, koenzymu oraz leków w celu leczenia, odbudowy, rewitalizacji i profilaktyki przeciwstarzeniowej,
  • zabiegi z użyciem osocza bogatopłytkowego oraz fibryny,
  • procedury z wykorzystaniem certyfikowanych urządzeń medycznych stosowanych w medycynie estetyczno-naprawczej, opartych na różnych technologiach, w tym laserów wysokoenergetycznych (ablacyjnych i nieablacyjnych, CO₂, pico- i nanosekundowych, tulowych, KTP, pulsacyjnych barwnikowych, Nd:YAG, Q-switch, Er:YAG, Er:glas, aleksandrytowych, diodowych, Excimer), IPL, radiofrekwencji mono- i bipolarnej, ultradźwięków, HIFU, krioterapii, plazmy, elektrochirurgii, karboksyterapii, lamp LED oraz fali uderzeniowej,
  • peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie oparte na dopuszczonych substancjach chemicznych,
  • wszelkie procedury iniekcyjne związane z podaniem leków, w tym hialuronidazy, glikokortykosteroidów i fosfatydylocholiny,
  • procedury związane z medycyną naprawczą, obejmujące zabiegi przywracające wygląd oraz funkcję po urazach, chorobach i operacjach, w tym leczenie powikłań pozabiegowych i ich skutków,
  • procedury medyczne z użyciem nici medycznych, skleroterapię, lipotransfer, czyli przeszczepianie autologicznej tkanki tłuszczowej, oraz lipolizę iniekcyjną.

Zakres procedur objętych certyfikacją nie obejmuje mezoterapii mikroigłowej ani zabiegów wykonywanych na urządzeniach dopuszczonych do użytku przez osoby inne niż lekarze.

TAGI

Przeczytaj także

Zapisz się, a nie przegapisz niczego ważnego. W naszym newsletterze znajdziesz informacje o najciekawszych dyskusjach, postach, produktach i nowościach, które ciągle pojawiają się w Grupie Beauty Razem!

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pusty