Beauty Business 2026: Kosmetologia potrzebuje regulacji. Beauty Razem: piszemy ustawę

Data publikacji: 30.06.2026

Komunikat Ministerstwa Zdrowia dotyczący zabiegów estetycznych uruchomił falę kontroli w gabinetach kosmetologicznych i wywołał odczuwalne skutki ekonomiczne oraz wizerunkowe. Uczestnicy debaty na konferencji Beauty Business 2026 podkreślali, że źródło problemu leży w braku ustawowej regulacji zawodu kosmetologa, czego branża domaga się od lat. Eksperci mówili nie tylko o konsekwencjach dla przedsiębiorców, ale także o jakości kształcenia, współpracy z lekarzami oraz ogromnym potencjale branży, która należy do najlepiej wykształconych i najszybciej rozwijających się sektorów polskiej gospodarki. Fundacja Beauty Razem zapowiedziała złożenie projektu ustawy o zawodzie kosmetologa jeszcze w tym roku.

Brak regulacji zawodu kosmetologa od lat niesie konsekwencje dla przedsiębiorców działających w usługach beauty. Komunikat Ministerstwa Zdrowia ze stycznia br. odnoszący się do tego, kto może wykonywać popularne zabiegi estetyczne wywołał jednak lawinę zdarzeń mających wpływ na branżę – wizerunkowych i ekonomicznych. Stał się też przyczynkiem do publicznej debaty, a niektórzy powiedzieliby – linczu. „Zobaczymy, czy możesz wykonywać te zabiegi, już zgłosiliśmy cię do prokuratury” – takie komentarze stały się codziennością dla osób legalnie prowadzących działalność kosmetologiczną. Ruszyły nasilone kontrole Inspekcji Sanitarnych w gabinetach, wstrzymane zostały szkolenia BUR dla kosmetologów. Media czasem pytały, czasem wyrokowały: „Zabiegi estetyczne u lekarza, a nie u kosmetyczki” – przy okazji pokazując jak ogromny jest brak świadomości – nie tylko u przeciętnej osoby, ale także w środowisku lekarskim – na temat tego, jakie kompetencje ma kosmetolog i że jego zajęcie to nie robienie paznokci.

Zarabiaj nawet 10.000 zł rocznie więcej z Kartą Członkowską Beauty Razem

Karta Członkowska
Beauty Razem

to branżowy "Netflix" z ebookami, VOD, dokumentacją i stałym dostępem do grup FB.

Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Anna Kowalska

NR: 123456
Ważna do: 01.08.2026
Klikam i chcę więcej zarabiać!
Bez zobowiązań. Rezygnujesz kiedy chcesz.

Dla osób wnikliwie obserwujących branżę uderzające jest to, że ta sytuacja – wbrew pozorom – nie jest gwałtownym zwrotem, wydarzeniem. Ona trwa od lat – 10 lat temu spory o medycynę i kosmetologię estetyczną też się toczyły. Choć branża domaga się regulacji i sama wskazuje, które obszary są do poprawienia (m.in. szara strefa zabiegów i handlu produktami do wstrzykiwań; wykonywanie zabiegów przez osoby bez odpowiedniego przygotowania i wykształcenia, także całkowicie spoza branży; patologiczny rynek szkoleń) kolejne rządy unikają rozmów lub prowadzą je głównie z lekarzami, tak jakby zawód kosmetologa z blisko 30-letnią tradycją i będący bardzo blisko zawodów medycznych (praca na ludzkim ciele, w tym z wykorzystaniem iniekcji i wysokoenergetycznych urządzeń) nie istniał.

O problemach przedsiębiorców działających w usługach beauty piszą głównie branżowe media. Ogólnopolskie wtedy, gdy jest szansa na klikalne tytuły. Tym cenniejsze jest, że debata o tym, w jakiej kondycji znajduje się branża i z czym się mierzy, znalazła swoje miejsce na konferencji Beauty Business 2026 zorganizowanej 23 czerwca br. przez opiniotwórczą redakcję ekonomiczną „Pulsu Biznesu”. Partnerem wydarzenia była fundacja Beauty Razem.

Konferencja Beauty Business 2026, panel dyskusyjny „Odpowiedzialność i podział kompetencji w zawodzie lekarza i kosmetologa". Uczestnicy: Żaneta Gortat-Stanisławska, mec. Oskar Luty, mec. Jagoda Rusińska-Dermaut, Katarzyna Urtnowska-Joppek, Michał Łenczyński/fot. Puls Biznesu

Konferencja Beauty Business 2026, panel dyskusyjny „Odpowiedzialność i podział kompetencji w zawodzie lekarza i kosmetologa”. Uczestnicy: Żaneta Gortat-Stanisławska, mec. Oskar Luty, mec. Jagoda Rusińska-Dermaut, Katarzyna Urtnowska-Joppek, Michał Łenczyński/fot. Puls Biznesu

Znaczenie i potencjał branży beauty

„Odpowiedzialność i podział kompetencji w zawodzie lekarza i kosmetologa” – pod takim hasłem toczyła się dyskusja podczas panelu, który zebrał sporą frekwencję. O problemach i wyzwaniach branży dyskutowali praktycy – przedstawiciele branżowych organizacji, szkolnictwa wyższego i prawnicy specjalizujący się w tym obszarze.

Istotny w otwarciu dyskusji był głos dotyczący potencjału branży, przypominający jak ważną częścią polskiej gospodarki jest branża kosmetyczna i kosmetologiczna oraz, że szeroko rozumiane beauty z doskonale wykształconą kadrą, wyśrubowanymi standardami usług i produkcji i świetnymi jakościowo markami i produktami jest wizytówką Polski na świecie.

– Kosmetologia to nie tylko ważny zawód, ale także jeden z filarów polskiego rynku beauty – mówiła Żaneta Gortat-Stanisławska, dziś jako współwłaścicielka i CEO dużej firmy produkcyjnej MG Evolution reprezentująca przede wszystkim przemysł kosmetyczny, ale – jak sama mówi – swoją przygodę z tą branżą zaczynała właśnie od kosmetologii.

– To branża wyróżniająca się w Europie bardzo wysokim poziomem wykształcenia i kompetencji. Gdy mówimy o kosmetologach, powinniśmy mówić o aspekcie wyzwań i pewnych nieścisłości między rynkiem lekarskim a kosmetologicznym, ale przede wszystkim mówić głośno o potencjale. Kooperacja między kosmetologami a lekarzami jest możliwa, wystarczy przyjrzeć się i zmapować kompetencje, przedstawić możliwości, jakie te współprace dają. Rynek jest ogromny, niesie bardzo duży potencjał i możemy go świetnie wykorzystać, połączyć rynek profesjonalny z detalicznym na arenie międzynarodowej. Sektor profesjonalny wyznacza trendy na rynku detalicznym, więc jest to też ogromna wartość – podkreśliła.

Ten pogląd podziela Michał Łenczyński, prezes Fundacji Beauty Razem, która obecnie reprezentuje kosmetologów w rozmowach z rządem:

– Kosmetolog to jeden z najbardziej wykształconych zawodów w Polsce pod kątem kształcenia się przez całe życie. Uśredniając, kosmetolog w ciągu 8 lat odbywa przeszło 100 szkoleń. Niejeden zawód może się od nas uczyć. Kosmetologia to jest polska perełka na rynku europejskim, a być może światowym.

Przeczytaj także

Przedstawiciele Fundacji Beauty Razem monitorują wszelkie działania administracji mające wpływ na branżę, reagują na nie i uczestniczą m.in. w posiedzeniach międzyresortowego zespołu powołanego przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii. Są to naukowcy i dydaktycy z powołanej przez Fundację Akademickiej Rady Naukowej. Fundacja prowadzi także badania sektorowe. Łenczyński posłużył się danymi, które zebrane zostały do przedstawienia resortom, jaki kapitał gospodarczy ma sektor usług beauty:

Branża beauty to prawie 300 tys. miejsc pracy, ponad 150 tys. działalności gospodarczych. To jest solidny, duży segment. Polskie salony kosmetyczne różnych dziedzin odwiedza co miesiąc 10 mln klientów. To są podatki, miejsca pracy, składki ZUS, to jest potężny wkład w budżet państwa.

Michał Łenczyński, prezes Fundacji Beauty Razem, Beauty Business 2026, konferencja Pulsu Biznesu, fot. Puls Biznesu

Michał Łenczyński, prezes Beauty Razem: Jeszcze w tym roku zostanie złożony projekt ustawy Beauty Razem o zawodzie kosmetologa, który napiszemy my wszyscy wspólnie z branżą/fot. Puls Biznesu

Kształcenie kosmetologów i standardy edukacji

Ważnym wątkiem w dyskusji była jakość kształcenia kosmetologów. Polska wyróżnia się w tym zakresie na tle Europy. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów, w których kosmetologów kształci się na wyższych uczelniach, na studiach licencjackich, magisterskich i podyplomowych. Kosmetolodzy, dziś kojarzeni są głównie – niesłusznie – z robieniem ust i botoksu, tymczasem rozwijają karierę naukową, wspierają pacjentów onkologicznych (onkokosmetologia) i dermatologicznych, tworzą formuły kosmetyczne, pracują w laboratoriach i klinikach. Są fachowcami na bardzo wysokim poziomie.

– Mamy w Polsce kierunek kosmetologia od prawie 30 lat. Kiedyś to była specjalizacja w ramach zdrowia publicznego, potem pojawił się kierunek kosmetologia – studia licencjackie, magisterskie. I to jest nie tylko nauka w zakresie dziedzin okołomedycznych, ale też bardzo duża praktyka zawodowa. Programy ewoluują przez lata, są coraz bardziej zaawansowane – mówiła Katarzyna Urtnowska-Joppek, dziekan kierunku kosmetologia w Wyższej Szkole Nauk o Zdrowiu w Bydgoszczy, a także praktykujący od lat kosmetolog. Podkreśliła, że obecna sytuacja rynkowa bardzo źle wpływa nie tylko na już prowadzących działalność przedsiębiorców, ale także na studentów:

– (…) Studenci nie czują się stuprocentowo pewnie i bezpiecznie, mimo że wiedzę posiadają i są wykształceni. (…) Brak regulacji zawodu kosmetologa wprowadza chaos.

Zarazem dziekan nie uciekała od trudnego tematu – braku jednolitych standardów nauczania na kierunku kosmetologia.

– My jako środowisko akademickie mocno zwracamy uwagę na to, że dążenie do regulacji zawodu jest bardzo istotne, a po drugie uważamy, że należy przyjrzeć się kształceniu, aby standardy były ujednolicone, ponieważ kierunek kosmetologia ich nie posiada. Niestety wykształcenia nie są sobie równe, bo programy są autorskie. Ale są wśród nich programy wybitne, które przygotowują studenta kosmetologii do rzetelnej pracy, również do współpracy z lekarzem. I nikt tutaj nie chce się odgrodzić od współpracy z lekarzami, jesteśmy przygotowani do pracy razem, interdyscyplinarnej, interprofesjonalnej i do tego dążymy – zaznaczyła.

Przeczytaj także

Warto dodać, że niepewność studentów dotycząca przyszłości zawodu ma już swoje konsekwencje. Przekłada się na rekrutację – uczelniom coraz trudniej jest pozyskać kandydatów na kierunek kosmetologia. Koronnym argumentem wysuwanym ze środowiska lekarskiego jest: „chcesz wykonywać zabiegi estetyczne – idź na medycynę”. Pytanie brzmi: po co, skoro kosmetolodzy są kształceni na kierunkowych studiach, także na uczelniach medycznych.

Przeczytaj także

Takie podejście już doprowadziło także do tego, że lekarze odchodzą od swoich specjalizacji, by zająć miejsce kosmetologów. Anestezjolodzy, ortopedzi i wielu innych niezwykle potrzebnych w ochronie zdrowia specjalistów otwiera własną praktykę i zajmuje się ostrzykiwaniem twarzy. Mogą to robić bez żadnych przeszkód, bo samo posiadanie tytułu lekarza lub lekarza dentysty daje im upoważnienie. Wbrew wspomnianemu komunikatowi Ministerstwa Zdrowia do prowadzenia takiej działalności nie jest wymagana certyfikacja, nie ma takiej egzekucji prawa. Konsekwencje wobec kosmetologów – są jednak wyciągane.

Mówiła o tym mecenas Jagoda Rusińska-Dermaut, partner w kancelarii SDW Legal i dyrektor działu prawnego Fundacji Beauty Razem:
Gdy przychodzą do naszej kancelarii klienci z branży beauty i pytają, co zrobić, to jedynym rozwiązaniem dającym spokój prowadzenia działalności jest w zasadzie umowa o współpracy z lekarzem medycyny estetycznej. Z drugiej strony – przychodzą też lekarze i pytają, czy żeby wykonywać legalnie zabiegi z medycyny estetycznej muszą mieć certyfikację. (…) Generalnie, idąc za treścią komunikatu Ministerstwa Zdrowia – tak powinno być, ale który lekarz się do tego zastosował?

Nadzór nad szkoleniami

W kontekście kształcenia pojawiają się wątki braku nadzoru nad szkoleniami – w tym najbardziej kontrowersyjnymi z zabiegów estetycznych – które prowadzone są często wyłącznie online, na bardzo różnym poziomie i również dla osób, które nie posiadają kierunkowego wykształcenia. To szkodzi zarówno klientom i pacjentom, jak i branży. Tu uczestnicy debaty byli zgodni.
Zdaniem ekspertów działania kontrolne powinny koncentrować się przede wszystkim na jakości szkoleń, a nie na samych gabinetach.

– Kontrole nie powinny iść teraz po gabinetach. Powinny iść po instytucjach szkolących – skąd się te szkolenia biorą. Powinny być zlikwidowane szkolenia online. (…) Musimy zacząć od podstaw, od dołu, od kształcenia, żeby każdy był faktycznie na równym poziomie i żeby wykształconego kosmetologa, który zrobił licencjat, magistra, nie wrzucano do worka osób, które tego przygotowania nie mają – mówiła Katarzyna Urtnowska-Joppek.

Michał Łenczyński potwierdził, że jest to istotny problem wizerunkowy:
– Przychodzi dowolna osoba, robi kurs online i chwyta za strzykawkę. Obrywa się za to kosmetologom, bo PR-owo wrzuca się ich do jednego worka. Dlatego powinniśmy dbać o prestiż naszego zawodu. 

Żaneta Gortat-Stanisławska zauważyła, że branża powinna w tym zakresie także doprowadzić do samoregulacji: – Pojęcie medycyny estetycznej jest niestety nadużywane przez osoby z branży oferujące szkolenia z medycyny estetycznej. Przepraszam, ale tu nie ma medycyny estetycznej, nikt nie jest lekarzem, aby z tego szkolić. Zawalczmy o to, oddzielmy te dwa pojęcia – jest medycyna estetyczna i jest kosmetologia estetyczna, to są dwa różne pojęcia.

Mecenas Jagoda Rusińska-Dermaut, SDW Legal, Fundacja Beauty Razem, konferencja Beauty Business 2026, Puls Biznesu/fot. Puls Biznesu

Po komunikacie Ministerstwa Zdrowia postępowania przed sądami nasiliły się. Wszystko toczy się z art. 58 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, jednak sądy potrafią dokonać rozgraniczenia kompetencji w określonych sprawach na podstawie wykształcenia kosmetologów, sylabusów i legitymowania się dyplomem/fot. Puls Biznesu

Komunikat Ministerstwa Zdrowia i jego skutki dla rynku

Znaczną część debaty poświęcono konsekwencjom komunikatu Ministerstwa Zdrowia. Uczestnicy wskazywali zarówno na jego wpływ na postępowania administracyjne i karne, jak i na niepewność wśród przedsiębiorców.
– Problemy branży nie dotyczą tylko podziału kompetencji. Dotyczą postępowania administracyjnego, cywilnego i karnego, które po komunikacie Ministerstwa Zdrowia nasiliły się. Wszystko to toczy się z art. 58 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty i widzimy, jak wyglądają te postępowania, nasiliły się po komunikacie – mówiła mecenas Jagoda Rusińska-Dermaut.

Zarazem dodała, że choć komunikat stał się narzędziem interpretacyjnym dla sądów, to wyroki są obiektywne.
– Sąd dokonał rozróżnienia kompetencji i powiedział: kosmetolog w tej określonej sprawie mógł wykonać tę iniekcję – przytaczała rozstrzygnięcie jednej z ostatnich spraw, zwracając uwagę na to, że istotny był tu fakt posiadania przez kosmetologa wyższego, kierunkowego wykształcenia oraz powołanie się na sylabusy.

Aspekty prawne komunikatu resortu zdrowia bardzo krytycznie ocenił mecenas Oskar Luty:
– Jako prawnik oceniam komunikat Ministerstwa Zdrowia negatywnie, bo jest oparty na błędnym rozumowaniu. Z tego, że lekarze są w pewnym zakresie szkoleni na kursie certyfikacyjnym, stawiany jest wniosek, że nikt inny nie może tego robić. (…) To jest absurdalne. Lekarze są też szkoleni z prawa medycznego, idąc tym tokiem rozumowania ja nie mógłbym wykonywać swojego zawodu.

Michał Łenczyński podkreślił, że komunikat wpłynął istotnie na stabilność prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców działających w branży beauty. Wystąpili przeciwko nim nie tylko przedstawiciele innego zawodu ale też aparat państwa.
– Mam wrażenie, że w oparciu o komunikat niebędący rozporządzeniem ani ustawą, w oparciu o informację PR-ową, został uruchomiony aparat państwa przeciwko przedsiębiorcom, którzy chcą każdego dnia przychodzić do pracy i wykonywać zabiegi, których uczyli się przez lata na studiach.

Skutkiem komunikatu są kontrole prowadzone w gabinetach kosmetologicznych przez Inspekcję Sanitarną. Właściciele gabinetów są obligowani do podpisywania oświadczeń, że nie wykonują zabiegów, które zostały w nim wymienione, choć już sam resort zdrowia przyznaje, że nie jest to lista zabiegów zakazanych dla kosmetologów, a jedynie lista przypisana do obowiązkowej certyfikacji lekarzy.
– Wysłaliśmy łącznie 41 pism do 16 wojewódzkich sanepidów i jednego głównego żądając dostępu do informacji publicznych, w szczególności statystyk zwiększającej się liczby kontroli oraz powiadamianych prokuratur i muszą nam na to odpowiedzieć. A także dzięki szerokiemu frontowi, który zbudowaliśmy z Business Centre Club – Komisja ds. Branży Beauty oraz posłom i posłankom zaangażowanym w sprawę odbędzie się spotkanie z Głównym Inspektorem Sanitarnym, gdzie poruszymy ten temat – podkreślił Michał Łenczyński.

Przeczytaj także

Prawnicy wskazywali, że obecna sytuacja rodzi wątpliwości interpretacyjne również po stronie lekarzy.
– Lekarz, który jest internistą, albo dentystą, który łapie się za zabiegi medycyny estetycznej – powiedzmy wprost: on tego nie umie. Tak samo jak lekarz, który przez 20 lat siedział w papierkach, a teraz założył klinikę estetyczną. Bezpieczeństwo, które tak często się przywołuje, to pochodna tego, czego człowiek się uczy, co umie, co ma sprawdzone i jak jest wykwalifikowany. Środowisko lekarskie ma ten sam problem – wyliczał mecenas Luty.

Bez ustawy spór będzie trwał

Najsilniejszym wspólnym wnioskiem płynącym z debaty była potrzeba ustawowego uregulowania zawodu kosmetologa oraz jasnego podziału kompetencji.

– Komunikat Ministerstwa Zdrowia, który wzbudził ogromne emocje, jest konsekwencją wielu lat całkowitego pominięcia istotnego zawodu, jakim jest kosmetolog. (…) W ustawie o niektórych zawodach medycznych uregulowano m.in. elektroradiologa – ok. 10 tys. osób, technika masażystę, opiekuna medycznego, terapeutę zajęciowego a wciąż nie ujęto ustawowo kosmetologa – profesji nauczanej od 30 lat i liczącej co najmniej 120 tys. osób. To jest ogromne zaniedbanie naszego państwa – stwierdził mecenas Oskar Luty.

Według ekspertów rozwiązaniem jest szybkie przyjęcie przepisów określających zakres samodzielnych kompetencji kosmetologów oraz obszar współpracy z lekarzami.

Bez szybkiej, solidnej regulacji ustawowej, która jest prostą rzeczą do zrobienia, nigdzie dalej nie pójdziemy. Będziemy się cały czas pojedynkować, będziemy mieli postępowania karne, problemy i będziecie wydawać pieniądze na prawników. (…) Lekarze chcą współpracować z kosmetologami. Nie chcą sami robić niektórych zabiegów, takich jak przywoływana często depilacja. Nie jest to więc tak, że ktoś walczy o zasoby i o cały rynek – mówił mec. Luty.

Jednak lekarze mają bardzo szerokie uprawnienia, mogą robić wszystkie świadczenia medyczne, zarazem jest mnóstwo świadczeń, które mogą wykonywać także inne osoby i nie ma na nie monopolu lekarskiego (…). Musimy więc dojść do arbitralnej decyzji, kiedy to posegregujemy: to możesz robić, to możesz pod kontrolą lekarza, a tego nie tykaj – stwierdził.

Michał Łenczyński odpowiedział konkretem:
– Jeszcze w tym roku zostanie złożony projekt ustawy Beauty Razem o zawodzie kosmetologa, który napiszemy my wszyscy wspólnie z branżą.

Końcowym postulatem uczestników była nie tylko regulacja zawodu, ale również budowanie współpracy pomiędzy wszystkimi środowiskami:

 – Jako wykładowca akademicki mam okazję rozmawiać ze studentami, zarówno z lekarzami, jak i kosmetologami o współpracy i obydwie grupy zawodowe są jak najbardziej chętne, aby współpracować, tylko szukają drogi – mówiła mec. Jagoda Rusińska-Dermaut.

– Potrzeba jasnych, klarownych przepisów, które spowodują, że duża grupa zawodowa kosmetologów będzie czuła się bezpieczna, ale przede wszystkim ważna jest zgoda pomiędzy lekarzem a kosmetologiem, a także zgoda w naszej branży, pomiędzy organizacjami i samymi kosmetologami – podkreślił Łenczyński.

Iwona Paszkiewicz, przewodnicząca Komisji ds. Branży Beauty w Business Centre Club na konferencji Beauty Business 2026 Pulsu Biznesu

Iwona Paszkiewicz, przewodnicząca Komisji ds. Branży Beauty w Business Centre Club: Dzisiaj Ministerstwo Zdrowia wycofuje się z komunikatu, ale on przyniósł konkretne straty dla polskiej gospodarki. Badania już pokazują, że o 40 proc. spadły inwestycje w branży beauty, a była to branża najszybciej się rozwijająca – do opublikowania komunikatu.

Państwo wycofuje się z komunikatu, ale już są straty dla gospodarki

Na zakończenie debaty, z widowni, wybrzmiał mocny głos Iwony Paszkiewicz, przewodniczącej Komisji ds. Beauty w Business Centre Club:

– Dzisiaj Ministerstwo Zdrowia wycofuje się z komunikatu, ale on przyniósł konkretne straty dla polskiej gospodarki. Badania już pokazują, że o 40 proc. spadły inwestycje w branży beauty, a była to branża najszybciej się rozwijająca – do opublikowania komunikatu. Dzisiaj kosmetolodzy, którzy płacą podatki, ZUS, są pociągani do odpowiedzialności, na nich nasyła się kontrole. Oczekujemy odpowiedzi od GIS-u, dlaczego te kontrole się odbywają i dlaczego odpowiedzialność za to, że państwo jest nieudolne i nie radzi sobie z szarą strefą osób działających nielegalnie, nieuprawnionych do wykonywania zabiegów, jest przerzucana na osoby prowadzące legalnie biznes w Polsce? – mówiła.

– Jest to bardzo niesprawiedliwe i ten przedwyborczy czas jest najlepszym na zrobienie z tym porządku. Przedsiębiorcy legalnie działający w Polsce mają dzisiaj ogromne trudnienia, co świadczy o tym, że ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie istnieje, nie funkcjonuje tak, jak powinna. Będzie interpelacja poseł Bożeny Lisowskiej do minister zdrowia o to, żeby przyjrzeć się, jakie skutki wywołał komunikat, z którego państwo dzisiaj już się wycofuje – zapowiedziała Iwona Paszkiewicz.

TAGI

Przeczytaj także

Zapisz się, a nie przegapisz niczego ważnego. W naszym newsletterze znajdziesz informacje o najciekawszych dyskusjach, postach, produktach i nowościach, które ciągle pojawiają się w Grupie Beauty Razem!

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pusty